Reklama

"Nie zdechłem pod płotem"

Zanim ten album pojawił się na półkach sklepowych, mówiono, że będzie bardzo kontrowersyjny. Po jego wysłuchaniu stwierdzam, że były to określenia znacznie przesadzone...

Reklama

Tak sądzisz? Wiesz co, wydaje mi się, że moja publiczność była już na ten album w jakiś sposób przygotowana i spodziewała się czegoś takiego. Ludzie mają już dość gów****ego popu, tylko ludzie w stacjach radiowych i telewizyjnych jeszcze tego nie zrozumieli. Ode mnie przecież nikt nie oczekiwał ballad i słodziutkich piosenek. Nie mam zamiaru pod tym względem konkurować z zespołem Ich Troje. W takiej walce jestem skazany na porażkę. Moja publiczność oczekuje ode mnie rozwoju. Są to bowiem ludzie inteligentni, którzy też się rozwijają. Jeśli komuś nie będzie pasować, że używam komputera, to przypominam, że kiedyś też wielu osobom nie podobało się, że muzycy zaczęli używać gitary elektrycznej, no i co z tego?

Czy sam jednak uważasz swoje nowe piosenki za kontrowersyjne?

Wydawało mi się, że wyjdzie to wszystko mocniej. Jak zapowiadałem, wydawało mi się, że naprawdę będzie niezła zadyma. Jak będzie naprawdę, to się jeszcze okaże, płyta dopiero trafia na sklepowe półki. Może nie wszyscy będą mieli takie zdanie na ten temat jak ty.

Oprócz kontrowersyjności, o tej płycie sporo mówiono w kontekście antyklerykalizmu, któremu ponoć miałeś dać upust.

Nie wiem, czy dałem mu swój upust, ale rzeczywiście zaakcentowałem go na tej płycie. Jestem już doświadczonym człowiekiem i zastanawiam się nad pewnymi sprawami. Jeżeli ktoś bez przerwy przez tyle lat mówi mi, że nie powinienem robić tego czy tamtego, i że powinienem wierzyć w to czy tamto, od razu przypominają mi się słowa piosenki: "Przyjaciół nie będzie mi nikt wybierał/ wrogów poszukam sobie sam... dlaczego k**wa bez przerwy poucza mnie ktoś, w co wierzyć mam". Niech nikt nie wtrąca się do mojej wiary i nich nikt mi jej nie odbiera. To, co robi kościół, jest prostą drogą do utraty wiernych. Kościół nie daje ci wiary, ale daje ci wiedzę, a ja nie chcę wiedzy. Ja już ją mam i nie dam się nabrać na opowiastki, że mi Bóg coś po śmierci wynagrodzi. Wydaje mi się, że wielu ludzi myśli podobnie, tylko, niestety, boją się to głośno powiedzieć. Są po prostu patentowanymi tchórzami z podwiniętymi ogonami, a ja taki nie jestem. Jestem przeciwnikiem religii, bo przez religie ludziom obcinano głowy i gwałcono kobiety, a tysiące dzieci głodują. Jak mamy pozbyć się zła na tym świecie, skoro nie potrafimy rozwiązać konfliktów religijnych wywołanych przez ludzi, którzy wierzą, iż po śmierci dostaną koleje życie i jeszcze dostaną za to wszystko nagrodę. Sorry, ale ja taki naiwny nie jestem. I nie chciałbym też, aby inni tacy byli. Nie wierzcie, że Bóg was wynagrodzi po śmierci, to bzdura! Gdyby tak było, to czym byłaby śmierć? Trochę szacunku.

Dowiedz się więcej na temat: myśli | blues | przerwy | rzeczy | koncerty | komputer | jazz | muzyka | techno | Maciek Maleńczuk | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje