Reklama

Reklama

"Nic się nie dzieje przypadkowo"


Gitarowy zespół UnderGround Fly powstał w 2002 roku. Grupę tworzą: Marcin "Maverick" Kujawa (wokal, gitara), Szymon "Seemoon" Dwornik (klawisze, gitara akustyczna, wokal), Boss (bas) i Ratusz (perkusja). Wśród osiągnięć grupy należy wymienić m.in. występ na Big Star Festival (półfinał), udział w akcji "Gra Muzyka" (awans do finałowej ósemki spośród 360 zespołów), czy I nagroda na Donc Festival w Szwajcarii i zapewnienie tym samym trasy koncertowej po tym kraju w sierpniu 2006 roku. Pod koniec kwietnia, nakładem brytyjskiej wytwórni Captive Recordings, ukazała się debiutancka płyta "Your Move - Your Choice". W Polsce wydawnictwo jest dostępne za pośrednictwem oficjalnej strony zespołu.

Reklama

- Błędy odgrzewania sentymentalnych melodii sprzed lat lub promocji muzyki do grilla, wytwórnie dostrzegą wtedy, gdy zachodni menedżerowie wywalą ich na zbity pysk i pozamykają filie największych wytwórni w Polsce - przekonuje "Maverick" w rozmowie z Michałem Boroniem. Lider UnderGround Fly opowiedział także o swoich oczekiwaniach wobec "Your Move - Your Choice", najbliższych planach zespołu i próbach wyrwania się z systemu.

Opowiedz o początkach Underground Fly - jak doszło do powstania zespołu, co było przyczyną i czy od razu wiedzieliście, że chcecie grać właśnie taką gitarową muzykę?

Z Bossem [basistą Underground Fly - przyp. red.] znamy się od najmłodszych lat. W liceum Boss poznał Ratusza [perkusistę - przyp. red.], a ja Seemoona [klawiszowca i wokalistę, grającego również na gitarze akustycznej - przyp. red.]. W tym okresie i podczas studiów już graliśmy zarabiając na sprzęt.

Nie zastanawialiśmy się - i tak jest do dziś - jaką chcemy grać muzykę. To wynik nas czworo pomnożone przez główne jeden i dalsze dwa i podzielone przez wszystkich.. Wynik jest oczywisty: Underground Fly (śmiech).

Skąd taka nazwa? Czy coś się za tym kryje?

Nic poza nami.. Boss miał kiedyś sen, w którym na koncert w wielkiej hali wychodziliśmy przy skandowaniu tłumu właśnie: "Fly, Fly, Underground Fly". Może to nieco przesądne, ale kupiliśmy to.

Mówicie o sobie, że gracie "fly rock" i faktycznie sporo w waszym graniu jest przestrzeni, tak że chciałoby się odlecieć. Zresztą w tekstach to fly pojawia się dość często.

Tego sformułowania "fly rock" użył nasz producent Tony Hoult w jednym z wywiadów. Prawdą jest, że nasza muzyka ma dużo przestrzeni. Nasz menedżer w Szwecji Tomas Jonsson określił ją jako "zamykającą stadiony". Wydaje nam się, że możemy skutecznie wypełnić muzyką takie duże przestrzenie.

Szczególnie za sprawą wokali nasunęło mi się skojarzenie z grupą Suede, a z tego, co wiem, to właśnie brytyjski gitarowy rock (choć raczej ten z lat 90, niż zespołów z nurtu "nowej rockowej rewolucji") jest wam bardzo bliski. Czego jeszcze słuchacie? Co się wam ostatnio spodobało?

Obecnie brytyjski rock jest szorstki i twardy - taki trochę punk rock. Czy jest nam bliski? Grając muzykę gitarową trudno się od tego odciąć. Suede, z tego co wiem, to nikt z nas nie słucha, tak jak innych ikon brit popu czy brit rocka.

Mnie ostatnio zafascynował Nick Cave... Wiem, że Boss ostatnio sobie chwalił Strachy Na Lachy za całokształt płyty "Piła Tango", ale tak jak pozostali, nikt z nas nie słucha określonego gatunku muzycznego. Nie chcę wymieniać, bo byłoby tego naprawdę wiele.

Płyta "Your Move - Your Choice" ukaże się nakładem brytyjskiej wytwórni Captive Recordings. Jak doszło do podpisania umowy z tym wydawcą? Czy wcześniej sam zainteresował się waszym graniem? Jak o was usłyszeli?

Jakiś mądry człowiek zauważył kiedyś, że nic się nie dzieje przypadkowo. Włożyliśmy dużo pracy, aby o nas usłyszano. Po pierwsze, nagraliśmy na jednym z koncertów "Demo Live", służące nam do promocji. Następnie udało nam się wytypować ok. 200 - 300 wytworni na terenie Europy, których profil pasował do naszej muzyki.

Na szczęście nie musieliśmy wysłać aż tylu płyt - skończyliśmy na 25. Efektem tych działań było umieszczenie utworu "Between" na kompilacji "Cork Dog 22", wydanej nakładem niezależnej wytwórni z Londynu, Cork Dog Records. Kolejne odzewy były dość enigmatyczne i niepewne. Ostatecznie po trzech miesiącach poszukiwań podjęliśmy poważne rozmowy z Captive Recordings, z którą na początku 2005 roku, na deskach w pubie, podpisaliśmy umowę na nagranie i wydanie płyty.

A czy próbowaliście wcześniej zainteresować swoją muzyką którąś z rodzimych wytwórni? Przecież macie już na koncie kilka sukcesów, jak udział w Big Star Festiwal? Nie było odzewu?

Więcej! Dostaliśmy się do finałowej ósemki z blisko 360 zespołów z całej Polski w akcji "Gra Muzyka", prowadzonej przez "Gazetę Wyborczą". Ta siódemka to są naprawdę świetne kapele, np. L.Stadt czy Slight Light. Idę o głowę, że żadna z wytwórni nie zrobiła kroku w ich stronę..

Błędy odgrzewania sentymentalnych melodii sprzed lat lub promocji muzyki do grilla, wytwórnie dostrzegą wtedy, gdy zachodni menedżerowie wywalą ich na zbity pysk i pozamykają filie największych wytwórni w Polsce! Bo przecież te projekty komercyjne powinny służyć szukaniu niszy muzycznych i takich zespołów, które wyrosną na gwiazdy, staną się ikonami światowej muzyki. Oczywiście przy szukaniu tego typy zespołów jest sporo ryzyka i błędów - zespoły rozpadają się, ktoś chce robić karierę solową lub trzecia przełomowa płyta okazuje się być bez pomysłu i polotu - kiczem. Ale to ryzyko podejmować trzeba, wówczas jest szansa odkrycia muzyki, zespołu wyznaczającego nurt, gatunek, a z czasem nazywanego klasyką. O innych się zapomina - to naturalne.

Czy polskim zespołom brakuje czegoś, aby zaistnieć - choćby w tym nie najwyższym przedziale - na Zachodzie? Ludzie z polskich wytwórni postanowili nie ryzykować, aby się tego dowiedzieć.

Czy Captive zapewnia wam jakąś promocję na Wyspach? Czy możecie liczyć na jakieś występy w tym kraju? Może jakiś wspólne koncerty z tamtejszymi gwiazdami niezależnego grania?

Captive jest wytwórnią małą, choć działa bardzo prężnie. Tak - prace i rozmowy z brytyjskimi agencjami menedżerskimi trwają. Mówię tutaj o nich dlatego, że głównie to menedżerowie, agenci i agencje koncertowe, na rynku muzycznym decydują kto, z kim i gdzie zagra.

W chwili obecnej planujemy niewielkie trasy w kilku krajach europejskich (Szwajcaria, Francja, Szwecja, może Niemcy) - dogrywamy szczegóły i prowadzimy rozmowy. Więcej w tej chwili nie mogę powiedzieć.

Nie macie obaw, że w Wielkiej Brytanii takich zespołów grających gitarowego rocka jest na pęczki i że nie będzie wam łatwo przebić tamtejszych muzyków, mających tego typu granie we krwi?

Andy Mc Goldrick, wydawca składanki "Cork Dog 22", w trakcie jednej z rozmów, powiedział mi, że w Wielkiej Brytanii nawet psy grają w zespołach, a w każdej budzie i każdym garażu odbywają się próby. Owszem, zespołów jest wiele i rzeczywiście jest to gitarowe granie, ale poziom większości z nich pozostawia wiele do życzenia. W Polsce jest o wiele mniej zespołów, ale poziom tych, które myślą o muzyce profesjonalnie, jest równie wysoki jak tych z Wielkiej Brytanii.

Myślę, że nie należy mieć kompleksów. Granie to nasza wielka pasja. To powietrze i tlen. Czy ryzykujemy? Możemy przegrać życie poddając się bez walki, zatracając marzenia, iść jak owce na rzeź. Ryzyko jest spore - celowo wstrzymujemy tzw. "kariery zawodowe", rezygnujemy z uczestnictwa w wyścigu, stoimy z boku z wielką wiarą w to, że to, co kochamy ma sens, i że nam się właśnie to uda, nawet jeśli nie ma racjonalnych powodów, aby tak miało być!!!

Poza tym Underground Fly gra tylko Underground Fly - muzyka i muzycy nie są dla nas konkurencją. Tak tego nie postrzegamy.

A jak zamierzacie promować swoją muzykę w Polsce? Czy szykują się jakieś koncerty?

Postanowiliśmy odpowiadać na zaproszenia kierowane przez organizatorów i grać na tegorocznych Juwenaliach. Zobaczymy, co z tego wyniknie. W Polsce planujemy zagrać na jesieni tego roku przynajmniej kilka koncertów. Będziemy prawdopodobnie bezpośrednio po trasie, ale to jedyna możliwość, gdyż w tym samym okresie lądujemy w studio przygotowując drugi - sądzę, że zaskakujący - album.

Na "Your Move - Your Choice" słychać, że przywiązujecie sporą wagę do melodii, choćby w singlowym "Liberated", a także "Celebration", czy łagodniejszym finałowym "Goodnight".

Spotkałem się z opinią, że ta płyta jest takim "wkrętakiem" - im częściej słuchasz, tym większe wrażenie, bardziej chłoniesz i bardziej cię to wszystko wkręca. Postanowiłem się nie wypowiadać tak do końca o samej płycie, muzyce. Przecież nie jestem obiektywny, a poza tym prawdopodobnie czuję i postrzegam własną muzykę trochę inaczej.

Powiem tak - porównują nas do takich artystów, jak: Pink Floyd, Travis, U2, Depeche Mode, Simple Minds. Ty na początku wywiadu pytasz o Suede.. Ktoś, kto kupi tę płytę, powinien być zaskoczony, mile zaskoczony. Nasz producent Tony Hoult uważa, że tzw. "duszą utworu" czerpiemy również z Elvisa..

Czy planujecie kolejnego singla i teledysk do niego? Jeśli tak, to kiedy można się go spodziewać? I czy już wiecie, który numer będzie wybrany do dalszej promocji?

Tak się złożyło, że w ubiegłym roku wygraliśmy festiwal w Szwajcarii. To były fajne cztery dni muzyki. Zagwarantowali nam realizację klipu przez agencję z Paryża. Dodatkowo nasza wytwórnia gwarantuje nam teledysk.

Kiedy powstanie i do której z piosenek? Jak będziemy coś wiedzieć, dowiecie się o tym pierwsi.

Jakie macie oczekiwania w stosunku do "Your Move - Your Choice"?

To płyta "otwierająca" Underground Fly przed światem - zresztą sama okładka jest dość wymowna. Ta muzyka wychodzi z podziemia i chce dotrzeć do wszystkich tych, którzy szukają dla siebie miejsca, którzy szukają alternatywy.

Mijamy się z tymi ludźmi będąc jednymi z nich, czasem pełni buntu, rozgoryczenia obecną sytuacją, czasem sfrustrowani mechanizmami, systemem, w którym tak naprawdę nie chcemy być.

Czego oczekujemy? Wzajemnego poznania się, oczekujemy tego, że nas zrozumiecie.

Jaki jest przekaz utworów z płyty? O czym są te nagrania?

Jestem tekstowym egoistą. Piszę o swoich odczuciach, często o sobie i swoich przeżyciach. Nie trawię tekstów, które są jak sprawozdanie z tego, co się dzieje na świecie - nie lubię słuchać w muzyce tego, co słyszałem już w wiadomościach. Jestem szczery i jako artysta pokazuję siebie. Lubię zadawać pytania, pobudzać do myślenia, do działania. Nie narzucam interpretacji - pozostawiam to każdemu ze słuchaczy.

Pytasz o przekaz. Nie lubię systemu, nie lubię czuć się skrępowany różnego rodzaju musami i nakazami. Jednak żyjemy w takim systemie, który wymusza różnego rodzaju postawy - na które ludzie się godzą - aby przeżyć. Nie namawiam, aby przenieść się do lepianek i jeść korzonki.

Wiem jedno, można się wyrwać w jakiejś części z tego systemu. Tak naprawdę potrzeba całkiem niewiele, aby być sobą. Trzeba tylko trochę odwagi, aby wydrzeć temu światu trochę normalności - tak tylko dla siebie.

Ja odnalazłem tą normalność w bliskości z kochaną kobietą, i w tym zespole. Myślę, że każdy ma swoją receptę - ja tylko staram się pobudzić ludzi, aby spróbowali to znaleźć.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje