Reklama

"Nadchodzi Era Szczura"

Na przełomie XX i XXI wieku w Krakowie powstała prężna scena metalowa. Takie nazwy jak Sceptic, Thy Disease czy później Anal Stench i Crionics, zaczęli szybko doceniać maniacy nie tylko z południa Polski. Wydana pod koniec lutego 2006 r. "Rat Race (Sworn Kinds Final Verses)" to już czwarta płyta Thy Disease, na której zespół zdecydowanie odszedł od stylistyki black/death metalu, której hołdował na początku działalności. Michał Boroń spotkał się z gitarzystą Darkiem ?Yanuarym? Styczniem i klawiszowcem Kubą? Cube? Kubicą, by porozmawiać o nowych nagraniach, muzyce filmowej, Erze Szczura i Syndykacie. Główni kompozytorzy Thy Disease zdradzili także, co słychać w ich innych zespołach - Anal Stench i Crionics oraz Delight.

Płyta "Rat Race (Sworn Kinds Final Verses)" była określana mianem metalowego soundtracku. Do jakiego filmu by pasowała taka ścieżka dźwiękowa, albo o czym byłby film zrobiony do tej muzyki?

Reklama

Cube: Myśleliśmy o takiej konwencji postapokaliptycznej, czyli jakieś tam "Mad Maxy", "Fall Outy".. Chcieliśmy stworzyć taką otoczkę wokół muzyki i myślę, że właśnie tak postapokaliptycznie ona brzmi.

Czy inspirował was też "Matrix"?

Cube: Chyba niekoniecznie. Musielibyśmy spytać się Psycho, naszego wokalisty.

Yanuary: On był odpowiedzialny za warstwę liryczną.

Cube: My później staraliśmy się do tego nawiązać - graficznie, muzycznie. Myślę, że w jakimś tam procencie nam się to udało.

Co byłoby zatem tematem takiego filmu?

Cube: Oczywiście zagłada ludzkości i nastanie Ery Szczura. W tekstach przewija się motyw walki korporacji z różnymi organizacjami anarchistycznymi, które na końcu się ścierają i ma miejsce Apokalipsa.

Wygląda na to, że sporą wagę przywiązujecie do tekstów.

Yanuary: Tak naprawdę to dopiero na tej płycie.

Cube: Nie zawsze tak było.

Yanuary: Chcieliśmy, żeby nasz czwarty album jeśli chodzi o warstwę liryczną tworzył pewną całość, opowiadał jakąś historię.

Cube: Od pewnego czasu chodziło nam to po głowie

Jak byście mogli więcej powiedzieć, czym jest ten Syndykat.

Cube: Uff. Można powiedzieć, że archetypiczną korporacją. To bezimienna, totalna organizacja państwowa, która przejmuje dominację nad całością rzeczywistości - po prostu gigakorporacja. Trudno na to nam odpowiadać, bo ja też te teksty traktuję jako odbiorca. Nie jestem twórcą tego konceptu, wręcz przyznam szczerze, że do końca go nie rozumiem (śmiech). Nie rozumiem na przykład cytatu na początku płyty [z Josepha Goebbelsa, ministra propagandy III Rzeszy - przyp. red.], ale na pewno ma on jakieś znaczenie.

Januray: Te inspiracje są na pewno wzięte z życia codziennego Psycho, ale nie wgłębialiśmy się dokładnie, o co mu chodziło.

Cube: Woleliśmy nie pytać (śmiech). Ja to traktuję bardziej komiksowo niż polityczno-socjologicznie. Mnie podoba się bardziej ta estetyka.

Pamiętam, że mówiliście, iż lubicie muzykę filmową. Czy coś ostatnio zwróciło waszą uwagę? Może będzie kolejna przeróbka w stylu "Ostatniego Mohikanina"?

Cube: Jeśli chodzi o przeróbki, to raczej nie. Mamy już dość przeróbek, bo w pewnym momencie zaczęliśmy się z nimi kojarzyć, a to chyba nie jest dobrze.

Yanuary: Cover "Frozen" [Madonny, z płyty "Ray Of Light" z 1998 roku - przyp. red.], który kiedyś zrobiliśmy, do tej pory jakoś tak na nas ciąży.

Cube: Jeździmy na koncerty, a wszyscy krzyczą: "Frozen! Frozen!". A my sobie próbujemy przypomnieć, co to za numer (śmiech).

Yanuary: A jeśli chodzi o inspiracje soundtrackowe, to w moi przypadku jest to druga część filmu "Matrix" jakoś na mnie wpłynęła, co wykorzystałem na tym albumie. Jest bardzo dużo dobrych soundtracków, np. z "Pasji", ale akurat to się nie wiąże z tą płytą.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Co słychać | cube | elektronika | reszta | śmiech | Era

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje