Reklama

"Na fali wznoszącej"

Utwory na tej płycie są niezmiernie wciągające, bardzo chwytliwe, choć nadal agresywne.

Reklama

Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy zrobić lepszy album od "Fate Of Norns". Zarówno ludzie z naszej wytwórni, jak i my sami, nie byliśmy całkowicie zadowoleni z tamtego albumu. Nawet jeśli utwory nam się podobały, to nasza wizja tamtego materiału, przed wejściem do studia, była o wiele większa niż to, co nagraliśmy.

Po wszystkim stwierdziliśmy, że to jednak do końca nie jest to, co sobie zaplanowaliśmy. Nie było tam tej wizji. Gdy album się ukazał, byliśmy trochę zawiedzeni. Dlatego tym razem naszym celem było pójście o kolejny krok dalej, zdecydowane przebicie poprzedniego longplaya. Wiedzieliśmy, że musimy przygotować naprawdę mocny album.

Myślę, że większa chwytliwość tych utworów ma coś wspólnego z tym, że tym razem zdecydowaliśmy się na zaangażowanie producenta. Do tej pory zawsze pracowaliśmy na własną rękę. On może nie zmienił naszej muzyki w żaden znaczący sposób, jednak dzięki niemu te kompozycje nabrały nieco nowego kształtu. Trudno się nimi znudzić.

Równowaga pomiędzy melodią a ekstremalnością to, zdaje się jeden z waszych znaków firmowych. Zgodzisz się?

To jedna z podstawowych cech naszej muzyki. To, co robimy to w jakimś sensie próba przedstawienia pewnych emocji i nastrojów, które zawarte są zarówno w tekstach, jak i muzyce. Kiedy czytasz te słowa i słuchasz muzyki powinieneś niemal poczuć to, co się tam dzieje. Tu chodzi o budowanie tej specyficznej atmosfery, ale również o zachowanie odpowiedniej agresji. To jeden z najważniejszych elementów Amon Amarth, który od zawsze staramy się podkreślać.

Uważam też, że wbrew niektórym opiniom, to co robicie nie jest wcale łatwe do sklasyfikowania. Niewiele zespołów gra tak, jak Amon Amarth.

Chcemy być zespołem o własnym charakterze. Nie zależy nam na brzmieniu pod kogoś. Prawda jest też taka, że już na samym początku ustaliliśmy między sobą, że nie zależy nam na byciu najszybszą, najbardziej techniczną, czy nawet najbardziej melodyjną grupą na świecie.

My nawet nie staramy się wybierać z tych rzeczy po trochu, tak aby powstała całość. To, co robimy to kreowanie emocji w utworach. Nawet pojedyncza nuta, czy bardzo prosta melodia musi mieć klimat. Uważamy, że to lepsze niż gdybyśmy tworzyli to w inny sposób. Muzyka powinna opisywać uczucia, a nie np. obracać się wokół techniki czy czegokolwiek innego. Nas nie interesuje metal sportowy (śmiech).

Nie sądzisz, że w dzisiejszym metalu brakuje trochę szczerych emocji?

Nie byłbym w takiej ocenie aż tak stanowczy. Niektórzy ludzie stawiają głównie na agresję, słuchają bardzo szybkiej, ekstremalnej muzyki czy brutalnego hardcore'a. I w ten właśnie sposób uwalniają własną agresję, która też przecież jest emocją. W naszej muzyce te emocje są jednak trochę inne.

Dowiedz się więcej na temat: uczucia | techniki | muzyka | sportowy | Side | studio | śmiech | metal | studia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje