Reklama

"Kocham śpiewać o emocjach"

Jakie były twoje inspiracje do tego albumu, po raz kolejny nie ty napisałeś piosenki. W jaki sposób je wybierałeś?

Reklama

To strasznie ekscytujące wybierać sobie utwory z ogromnej liczby propozycji, jakie dostaliśmy. Przysłano mi 158 piosenek. To wielki przywilej wybierać sobie spośród tylu pięknych melodii i tekstów. Od początku postanowiłem, że chcę mieć na płycie 12 kawałków, jak 12 godzin na zegarze, bo motywem przewodnim tej płyty jest czas. Wydawało mi się, że to będzie potwornie trudne, bo 12 to strasznie mało.

Ale po raz kolejny to jakby stało się samo. Zakochałem się dokładnie w tych piosenkach od pierwszego słuchania i są moje. Bardziej niż kiedykolwiek, choć to nie ja je napisałem. I wiem, że będą mnie niosły na scenie, bo to koncerty są tym, na czym najbardziej mi zależy i co najbardziej kocham robić.

Jeszcze zapytam cię o twoich twórców, bo dalej wiernie śpiewasz piosenki Plamondona, Goldmana, ale wśród nich pojawił się też ktoś nie bardzo znany w Polsce, czyli Pascal Obispo. Znamy jego piosenki, przeboje śpiewane przez Natashę St Pier, ale nie jego samego. Opowiedz, kto to taki.

Poznaliśmy się, gdy grałem Quasimodo w "Notre Dame de Paris". Szybko się zaprzyjaźniliśmy, bardzo się cieszyłem, gdy zaczął pracować z Natashą. Od pierwszej płyty proponował mi piosenki, ale jakoś chyba to jeszcze nie był ten moment. No i wreszcie teraz zaczęliśmy współpracę. Co zresztą jest bardzo miłe i fajne - móc pracować z wielkim twórcą, który zanim zaczął dla ciebie pracować, przez wiele lat był po prostu twoim przyjacielem.

Z tej współpracy zrodziła się przepiękna piosenka "L'injustice". To ponoć także spotkanie z kimś bardzo szczególnym. Zadedykowałeś ją Patrickowi Dilsowi.

Pewnie nie wiecie, kim on jest, tak jak nikt w Quebeku nie wie, kto to taki. Poznaliśmy się w czasie wielkiego charytatywnego koncertu we Francji. Piosenka była już wtedy nagrana. Ktoś nas sobie przedstawił, rozmawialiśmy, on mi opowiedział całą swoją dramatyczną historię.

Patrick przesiedział 15 lat w więzieniu za zbrodnię, której nie popełnił. I kiedy przyszedł czas na kręcenie wideoklipu, zadzwoniłem do niego z zaproszeniem, czy nie zechciałby w nim wystąpić. Był bardzo zaskoczony.

Ale chodziło mi przede wszystkim o to, by przyjechał spędzić miło czas w Quebeku, gdzie nikt go nie zna, gdzie jest anonimowy. Mógł być po prostu sobą. A teraz ci wszyscy, którzy znają jego historię, będą widzieli w nim symbol najstraszliwszej niesprawiedliwości, o której mówi ta piosenka. Stracił w więzieniu całą swoją młodość. Został niewinnie skazany na dożywocie mając zaledwie 16 lat. Dopiero po 15 latach poznaliśmy prawdziwego mordercę. Straszne...

Dowiedz się więcej na temat: niekochana | Kochanie | Kocha | miłość | Po prostu | piosenka | piosenki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje