Reklama

"Historię piszą zwycięzcy"

Ani black metal, ani thrash metal, ani viking metal - "Destroyer Of Worlds", najnowsza płyta szwedzkiej formacji Bathory to połączenie tych wszystkich gatunków, oryginalne podsumowanie muzycznej drogi przebytej od 1983 roku przez Quorthona. Nie jest to być może dzieło na miarę "Blood, Fire, Death" czy "Hammerheart", ale z całą pewnością mylą się ci, którzy mówią o świetności Bathory w czasie przeszłym. Z Quorthonem Sethem, niepoprawnym gadułą i wielkim fanem sportu rozmawiał Jarosław Szubrycht.

Witaj Quorthon, co słychać?

Reklama

Cześć! Zima, która szaleje wokół napawa mnie radością. Nienawidzę lata i cieszę się, kiedy jest ciemno, zimno i pada śnieg. Poza tym taka aura doskonale pasuje do atmosfery płyty, którą lada dzień zaczniemy nagrywać...

Nową płytę? Przecież dopiero co ukazał się “Destroyer Of Worlds”!

(śmiech) No cóż, przyznaję, że tempo mamy niezłe. Materiał, który trafił na “Destroyer Of Worlds”, skończyłem pisać na początku czerwca, 24 lipca weszliśmy do studia, a już w połowie sierpnia płyta była gotowa. Nagrywanie śladów zajęło nam dokładnie 112 godzin, zaledwie pięć dni! Teraz komponujemy materiał, który będzie nowym wcieleniem Bathory, muzyką na miarę XXI wieku. Nie będzie to miało nic wspólnego z zamierzonym prymitywizmem "Destoyer Of Worlds". Mogę tylko powiedzieć, że album ukaże się najprawdopodobniej wiosną 2002 roku, nic więcej. Chcę, żeby to było zaskoczenie dla wszystkich!

Skoro potraficie pracować tak szybko, dlaczego na “Destroyer Of Worlds” musieliśmy czekać kilka dobrych lat?

Lubię uchodzić za ekscentryka. (śmiech) Jeżeli dobrze orientujesz się w dorobku Bathory, wiesz że nagrywaliśmy płyty z różną muzyką i na różne sposoby ludzie nas pamiętają. Kilka tygodni temu udzielałem wywiadu jakiemuś norweskiemu magazynowi i wszystkie ich pytania związane były z wikingami i pogaństwem. I chociaż nordycka mitologia nigdy nie była głównym tematem tekstów Bathory, oni całkowicie ignorowali naszą blackmetalową przeszłość, w ogóle nie pamiętali o płytach deathmetalowych. Parę dni później zadzwonił do mnie dziennikarz z niemieckiego blackmetalowego fanzinu i on z kolei nie zauważył, że black przestaliśmy grać 15 lat temu. Bez względu na to, co mówiłem, wierzył uparcie, że rozmawia z satanistycznym, demonicznym i stuprocentowo złym Quorthonem... W takiej sytuacji trudno nagrywać płyty, bo cokolwiek byśmy nie zaproponowali, jakaś grupa naszych fanów będzie niezadowolona, ktoś będzie marudził, że Bathory zmierza w złym kierunku. Kiedy nagrywaliśmy płyty epickie, takie jak “Hammerheart” i “Twilight Of The Gods”, dostawałem setki listów z prośbami czy wręcz żądaniami powrotu do ostrego grania. Potem więc nagrałem płyty w stu procentach ostre, “Requiem” i “Octagon”, ale okazało się, że tym razem wszyscy życzą sobie powrotu Bathory do podniosłych i wolnych pieśni o wikingach. “Blood On Ice”, nasz ostatni album, wydany w 1996 roku, też nie wszystkich zadowolił... Postanowiłem wtedy zawiesić na jakiś czas działalność Bathory, nagrać drugą płytę solową i wszystko dobrze przemyśleć. Chciałem spojrzeć na to wszystko z odpowiedniej perspektywy i przekonać się, czy ludzie w ogóle potrzebują nowych płyt Bathory, czy zauważą, że zniknęliśmy ze sceny. W 2000 roku ogłosiliśmy, że pracujemy nad nowym materiałem i znowu się zaczęło - przychodziły sterty listów. Połowa ich autorów domagała się ciężkiego, epickiego gówna, druga połowa szybkiego, demonicznego, blackmetalowego gówna. Przyznam szczerze, że te żądania działały na nas deprymująco, więc zdecydowaliśmy się w końcu na nagranie albumu kompromisowego. Uważnie przesłuchałem wszystkie płyty Bathory i zacząłem komponować utwory, które reprezentowałyby każdy etap naszego rozwoju. “Destroyer Of Worlds” jest więc w pewnym sensie płytą “Best Of...”, tyle że z nowym materiałem i bardzo nowoczesnymi tekstami. Mam nadzieję, że w ten sposób dotrzemy do wszystkich fanów, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Z muzyką jest tak samo jak z seksem. Pozycja misjonarska jest miła, ale kto ograniczałby się tylko do niej? (śmiech)

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: black metal | teksty | koncert | muzyka | legendy | metal | śmiech

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje