Reklama

"Banan jako ogórek"

1 września 2005 r. w Mysłowicach zorganizowano koncert, podczas którego grupa Myslovitz świętuje swoje 10. urodziny. Okrągły jubileusz popularnego zespołu był jednym z powodów spotkania Agnieszki Łopatowskiej z liderem Arturem Rojkiem (wokal, gitara) i gitarzystą Przemysławem Myszorem. Muzycy dali się namówić na wspomnienia, nie tylko dotyczące samego zespołu, ale także czasów "Solidarności", i Sierpnia'80. Lider Myslovitz zdradził również kilka szczegółów na temat kolejnego studyjnego albumu Myslovitz.

Opowiedzcie najpierw o swym urodzinowym koncercie w Mysłowicach.

Reklama

Artur Rojek: To będzie koncert z okazji naszych 10. urodzin. Zagramy go 1 września w Mysłowicach, w miejscu, w którym zawsze tam gramy koncerty - na kąpielisku Słupna. Wystąpimy wraz z różnymi gośćmi, których zaprosiliśmy, artystami, których podziwiamy i którzy są naszymi dobrymi znajomymi. Zamierzamy zrobić z tego wyjątkową imprezę.

Zagrają m.in. cztery zespoły zaprzyjaźnione z nami - Negatyw, Delons, Peny Lane i Lili Marlene. Mamy zamiar obchodzić to fajnie, sympatycznie i hucznie. Zapraszamy wszystkich, jeżeli ktoś ma czas i ochotę przyjechać do Mysłowic 1 września. O godz. 16.30 wszystko się zaczyna, a my zaczynamy o godz. 21.

Wasze 10-lecie to tak naprawdę 11-lecie - powstaliście przecież oficjalnie w 1994 roku...

A. R.: Nie, tak naprawdę powstaliśmy w 1992...

Tak, ale mówię o zespole w obecnym składzie...

A. R.: ...czyli powinniśmy obchodzić swoje 13-lecie. Ale jako że 5 lat temu obchodziliśmy swoje 5-lecie, bo nie chcieliśmy obchodzić 7-lecia, a chcieliśmy zrobić jakąś specjalną imprezę, więc teraz przypada nasze 10-lecie.

Tak naprawdę jest to 10 lat od wydania we wrześniu 1995 roku naszej pierwszej płyty "Myslovitz".

Czy ta płyta jest dla was najważniejsza, czy też są takie, z których jesteście znacznie bardziej dumni?

A. R.: To była nasza pierwsza płyta, więc mamy do niej specyficzny stosunek. Od tej płyty wszystko się zaczęło. To był czas, który zawsze będzie w naszych sercach i pamięci. Dlatego że to, co działo się później, było tak troszeczkę poza nami. Wszystko nabrało ekspresowego tempa.

Do pierwszej płyty nosiliśmy "piece" pod pachami, a po pierwszej płycie, może nie aż tak szybko, ale już było inaczej.

A kilka lat później zespół - jak to kiedyś określiłeś - "z piwnicy", wydał płytę "Korova Milky Bar", która do tej pory robi karierę na świecie...

A. R.: Płyta ukazała się dosyć dawno temu, mija już trzeci rok, albo czwarty... To był - można powiedzieć - pierwszy nasz zagraniczny album, więc też mamy do niego specyficzny stosunek. To płyta, dzięki której zaczęliśmy odwiedzać inne kraje poza Polską i to nie tylko by grać koncerty polonijne, ale koncerty na międzynarodową skalę.

Dzięki temu 17 września wyjeżdżacie do Brukseli, na koncert z okazji 25-lecia "Solidarności" - o czym się chyba teraz dowiedzieliście.

A. R.: To, że jedziemy do Brukseli, to wiemy, ale nie wiedzieliśmy, że to z okazji 25-lecia "Solidarności"...

W każdym razie 25 lat temu wydarzyły się ważne rzeczy. Wy mieliście wtedy po jakieś 8 - 10 lat, tak?

A. R.: Ja miałem siedem.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: banany | koncerty | koncert | rzeczy | banan | Mysłowice | Myslovitz | ogórek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje