Rafał Samborski, Interia Muzyka: W tekstach promocyjnych waszej najnowszej płyty "3" pojawiła się informacja, że utwory na wasz nowy album powstawały na przestrzeni kilku lat. Rozumiem więc, że niektóre z nich sięgają dalej wstecz niż te znane z "Potworów" czy "Jutra"?
Jakub Sikora: Najstarszy utwór - "Wiosna" - pochodzi jeszcze z 2019 roku. Powstał wtedy w formie szkicu. Chcieliśmy nagrać go z New People, ale zespół się rozpadł. Na "3" po raz pierwszy działaliśmy bez narzuconej z góry koncepcji - oczywiście, plan był, ale chodzi mi o to, że nie trzymaliśmy się sztywno jakiegoś konkretnego zamysłu. Trochę daliśmy się poprowadzić tym piosenkom tam, gdzie one same chciały nas zabrać. Tak właśnie znalazła się na albumie wspomniana "Wiosna", bo poczułem, że pasuje do reszty materiału. Niektóre piosenki są starsze, bo zwyczajnie nie mieściły się w ramach tego, co chcieliśmy osiągnąć na poprzednich dwóch płytach. Ale mam wrażenie, że ta obecna metoda pracy przyniosła najlepszy efekt. Ostatecznie ocenią to słuchacze.
Mimo że mówiłeś, Kuba, że nie było tu odgórnego scenariusza czy konceptu, to zauważam pewien wspólny motyw. Utwory są bardzo nostalgiczne zarówno w brzmieniu, jak i tekstach - motyw tęsknoty przewija się przez cały materiał. Czy taki zabieg był celowy, czy po prostu tak wyszło?
Jakub Sikora: Wiesz, możliwe, że ta tęsknota - długo przez nas wypierana na poprzednich płytach - po prostu musiała w końcu znaleźć ujście i wybuchła właśnie tutaj. Coś w tym jest. Być może chodziło mi o to, że stylistycznie te utwory nie są tak jednoznacznie określone. Ale to także jest pewien kierunek - nie czujemy już presji, że wszystko musi być bardziej taneczne, jak na drugiej płycie. Teraz pozwalamy, żeby muzyka sama prowadziła nas w swoją stronę i chyba właśnie dzięki temu wyłania się motyw przewodni.
Co sprawia, że nostalgia i tęsknota są tak fascynujące w muzyce?
Alicja Boratyn: To Kuba musi się wypowiedzieć, bo jest Zastary (śmiech).
Jakub Sikora: Szczerze mówiąc, długo wydawało mi się, że to wcale nie jest uczucie aż tak obecne. Mówiąc o nostalgii, automatycznie przychodzą mi na myśl takie produkty jak serial "Stranger Things, otwiera się w nowym oknie", gdzie właśnie brzmienia i emocje są budowane w oparciu o powroty do dawnych czasów. Wydaje mi się, że ludzie często sięgają po takie dźwięki, bo chcą poczuć coś, co już znają, co kiedyś przeżyli. Ale na naszych poprzednich płytach nie szukaliśmy takich emocji. Teraz na "3" to uczucie samo się pojawiło i w końcu wybrzmiało.
Ale dlaczego? Bo ten motyw właściwie przewija się w każdym udostępnionym do tej pory utworze - zarówno tekstowo, jak i muzycznie wyraźnie czuć tęsknotę za czymś, powroty do przeszłości. A Kuba mówi mi, że wcześniej od tego uciekaliście. Stąd pytanie: dlaczego tak było? Szczególnie że w muzyce indie to raczej stały motyw.
Alicja Boratyn: Wydaje mi się, że to wynika z tego, że te piosenki powstawały przez dłuższy czas, były gdzieś tam odgrzebywane, a nie tworzone na szybko. Może właśnie to jest klucz - powrót do przeszłości pojawił się tu naturalnie.
Jakub Sikora: Tylko żeby nie zabrzmiało to jak byśmy zebrali odrzuty - to zdecydowanie nie są piosenki z odzysku.
Alicja Boratyn: Uznaliśmy po prostu, że to jest właściwy moment na te utwory. Same nas poprowadziły - sięgnęliśmy do przeszłości i spojrzeliśmy na nią refleksyjnie. Na "Potworach" pojawiał się motyw przewodni snu. Na "3" może rzeczywiście chodzi o nostalgię i powrót do przeszłości.
Jakub Sikora: Myślę, że jeszcze nie do końca potrafimy jasno wyartykułować, co wydarzyło się na tym albumie. Przy wcześniejszych miałem mocne poczucie, że wszystko musi brzmieć nowocześnie albo wręcz przyszłościowo. Wydawało mi się, że to jest pociągające. A teraz widzę, że bez tej presji tworzy nam się o wiele lepiej.
Alicja Boratyn: Wiele zmieniła obecność gitary akustycznej.
Jakub Sikora: Tak, zdecydowanie. To, że wszystko musi być mocno określone, wynikało z tego, że wcześniej to była jednak muzyka elektroniczna robiona w domu, na laptopie. I miałem poczucie, że jeśli próbowałem udawać bardziej akustyczne brzmienia, albo nawiązywać do przeszłości, to lepiej można to wyrazić w muzyce tradycyjnie komponowanej, tak jak wtedy, gdy graliśmy w New People. Tamten projekt był mocno osadzony w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych - wiele osób, muzyka była bardziej organiczna, tworzona w sali prób, na prawdziwych instrumentach, nagrywana przez różne osoby, w studiu, nawet jeśli to był domowy setup, warunki były bardziej studyjne niż teraz, gdy robimy rzeczy jako Ala Zastary. Miałem takie poczucie, że gdy działamy w innej formule - jako duet elektroniczny - to warto byłoby zwrócić się w przeciwnym kierunku. Wykorzystaliśmy jednak piosenkę, która miała być w repertuarze New People i chyba pogodziłem się z tym, że tego zespołu już nie ma i możemy robić numery takie, jak tylko chcemy.
Alicja Boratyn: Wiesz, teraz mamy już zespół, z którym gramy koncerty i to też zmienia perspektywę. Kierowaliśmy się też tym, że wiedzieliśmy, jak te utwory mogą fajnie zabrzmieć na żywo w naszym koncertowym kwartecie.
Jakub Sikora: Po raz pierwszy zaprosiliśmy kogoś od nas do nagrania partii. Wcześniej co prawda pojawiały się trąbka czy saksofon, ale były to typowo gościnne występy. Tym razem jednak gitarę basową nagrał Kuba Czubak - osoba, z którą gramy na co dzień. Dzięki temu muzyka na tym albumie jest bardziej zespołowa. I idziemy chyba bardziej w stronę takiego brzmienia.
Przypomniało mi się, że Trent Reznor z Nine Inch Nails zaczął nagrywać EP-kę "Broken" po "Pretty Hate Machine" między innymi z frustracji, że nie potrafi odgrywać tamtych utworów na żywo. To ciekawy wątek - jak chęć grania na żywo wpływa na brzmienie nagrań?
Jakub Sikora: Tak, u nas na drugiej płycie też trochę tak było - zauważyliśmy, że najwięcej frajdy i satysfakcji sprawia nam granie muzyki, przy której ludzie bawią się na koncertach. Repertuar z pierwszej płyty, który wykonywaliśmy na żywo, był raczej wolny, bardziej nastrojowy i brakowało nam utworów tanecznych - stąd pojawiło się m.in. "Pracuję". Cała ta zabawa, która była na "Potworach", pojawia się też na "3" - tu też są dwa bardziej taneczne utwory. Po każdym albumie przychodzi jednak jakaś refleksja - pojawia się potrzeba, by zrobić coś inaczej.
Ala, przy tej płycie mam wrażenie, że trochę wracasz do początków - także jeśli chodzi o obecność na scenie. Na TikToku zagraliście razem "SMS" - Twój utwór stworzony na potrzeby serialu "Majka". Podczas promocji "3" po raz pierwszy pojawiło się również sformułowanie "Ala z Blog27". Nie mogę więc nie zapytać czy to element godzenia się z przeszłością.
Alicja Boratyn: W ogóle ciekawe jest to, jak to się zaczęło. Wrzuciliśmy cover "Czasu relaksu" Andrzeja i Elizy na TikToka i wtedy coś zaczęło się dziać. Pojawiło się sporo komentarzy z prośbą, żeby zagrać coś starszego - na przykład utwory, które nagrywałam do serialu "Majka". To był dla mnie epizod, mam poczucie, że to dawno minęło, a teraz robię już coś zupełnie innego. Ale TikTok sprawił, że znów połączyłam się z tymi ludźmi.
Jakub Sikora: Tak, okazuje się, że wiele osób nie wiedziało, czym teraz się zajmujemy.
Alicja Boratyn: Dokładnie, dlatego teraz staramy się ich nakierować na to, co robimy dziś. Fajnie by było, gdyby zechcieli zostać z nami na dłużej i przekonali się do naszej nowej twórczości. Chociaż przyznaję, że długo unikałam powrotu do Blog27. To była przeszłość - właściwie wydaje mi się, jakby to było w poprzednim życiu.
Jakub Sikora: Jeśli chodzi o nostalgię, mam z nią pewien problem. To takie krótkoterminowe paliwo - ludzie chcą jeszcze raz usłyszeć stare piosenki, poczuć tamte emocje, ale potem nie sięgają już po nasze nowe utwory. Nasza aktualna twórczość wędruje innym torem i dociera do trochę innej publiczności.
A skąd w ogóle wziął się pomysł na serię "Covery duetów" na TikToku?
Alicja Boratyn: Właściwie szukaliśmy sposobu, żeby regularnie coś publikować i pokazywać się razem, grając w duecie. Wtedy wymyśliliśmy, że skoro jesteśmy duetem i tworzymy razem, to warto byłoby robić covery duetów, może w duchu trochę oldschoolowym
Jakub Sikora: Nie ograniczaliśmy się tylko do tego. Po prostu zależało nam na znalezieniu formuły, dzięki której moglibyśmy zacząć działać na TikToku, ruszyć z nagraniami. Tak pojawił się pomysł na covery duetów, a później - poszliśmy w kierunku zasugerowanym w komentarzach o starszych utworach Ali.
Alicja Boratyn: I tak wciągnęliśmy się w to bardziej.
Miałem okazję słyszeć do tej pory tylko opublikowane wcześniej single, ale czym zaskoczycie nas na całym albumie?
Jakub Sikora: Miksem akustycznych i elektronicznych brzmień, wwiercającymi się w pamięć melodiami i motywami, większym niż dotychczas luzem i głębszymi tekstami o życiu bez cringe'u. Mam nadzieję, że jest to płyta do słuchania w całości, bez skipowania.
Ala, chciałbym zapytać o utwór "Ciebie brak", który dedykowany jest twojemu zmarłemu dziadkowi. Co powiedziałabyś osobom, które są albo były w podobnej sytuacji? Takim, które mają jeszcze szansę, by porozmawiać ze swoimi dziadkami, babciami, rodzicami? Bo mam wrażenie, że bardzo często doceniamy dopiero wtedy, gdy już nie można o nią zapytać.
Alicja Boratyn: Miałam to szczęście, że byłam blisko z dziadkiem i dosyć często się widywaliśmy, choć potem sytuacja się trochę zmieniła. Dziadek był naprawdę energiczną, żywiołową osobą z poczuciem humoru, taką głową rodziny. Niestety, później zachorował na depresję - to był dla mnie bardzo trudny moment, miałam poczucie bezsilności, bo wszyscy w rodzinie próbowaliśmy go wspierać, ale wiadomo, jak ciężko jest z taką sytuacją się zmierzyć. Myślę, że zabrakło mi odwagi albo odpowiedniego momentu, żeby powiedzieć to, co czułam i lepiej go poznać. Po jego śmierci przyszedł czas wspomnień - przeglądaliśmy zdjęcia, słuchaliśmy muzyki - i zdałam sobie sprawę z tego braku.
Jakub Sikora: Często jest tak, że ktoś inny z rodziny ma więcej tych wspomnień, a nam ich po prostu brakuje, mimo że byliśmy blisko. Zwykle myślimy o kimś schematycznie, wrzucamy do jednej szuflady, a tymczasem każdy z nas nosi w sobie dużo więcej.
Alicja Boratyn: Dokładnie. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak bogatą przeszłość mają osoby, które znamy, zwłaszcza jeśli nie są skore, by ją opowiadać.
Jakub Sikora: Czasem nie zadajemy odpowiednich pytań.
To prawda.
Alicja Boratyn: W codzienności zdarza się, że traktujemy starsze osoby trochę powierzchownie - odwiedzamy ich, rozmawiamy, ale skupiamy się na swoich sprawach. A potem, kiedy przychodzi moment rozstania, żałujemy, że nie poświęciliśmy im więcej czasu i uwagi.
"Potwory" wydaliście w Peleton Records. "3" wypuszczacie samodzielnie. Czy ta zmiana to efekt osobistych decyzji, czy raczej rozbieżnych dróg z poprzednim wydawcą?
Jakub Sikora: Rozstaliśmy się z Peleton Records w przyjaźni. Wszystko jest między nami w porządku. Teraz, gdy robimy wszystko sami, czujemy większą odpowiedzialność, ale też mamy więcej pracy. Z drugiej strony, wokół naszych działań gromadzi się więcej energii, mamy większą kontrolę nad procesem i szybciej podejmujemy decyzje.
Alicja Boratyn: Wszystko faktycznie trwa krócej, działa sprawniej.
Jakub Sikora: Przy obecnej płycie wszystko idzie bardziej po naszej myśli, nie ma przypadkowych kompromisów ani estetycznych rozwiązań narzuconych odgórnie. Z Peleton Records nie mam złych wspomnień, to fajni ludzie, ale obecna forma pracy bardziej nam odpowiada.
Na jesień ruszacie z trasą koncertową. Czego będzie można się spodziewać?
Jakub Sikora: Tak, właśnie ją ogłosiliśmy. Będziemy grać między innymi w Sochaczewie, Lublinie, Białymstoku czy w Poznaniu na festiwalu OFF Opera, a 12 października zagramy w klubie Spatif w Warszawie z gościnnym udziałem Aleksandra Makowskiego. A co będziemy grać? Przede wszystkim będzie bardzo przekrojowo - pojawią się utwory z pierwszej płyty, sprzed pierwszej płyty, z drugiej, ale przede wszystkim z "3". Więcej informacji na temat naszej trasy znajdziecie na naszych mediach społecznościowych.
Co chcielibyście przekazać na koniec czytelnikom naszego wywiadu?
Jakub Sikora: Posłuchajcie albumu, wpadajcie na koncerty i nie bójcie się swoich emocji.
Alicja Boratyn: Tak, pozwólcie sobie czuć i bądźcie łagodni dla siebie.
Jakub Sikora: Dokładnie, dbajcie o relację z samym sobą.











