30 lat temu Edyta Górniak zmieniła oblicze polskiego popu. "To dla mnie absolutnie magiczne" [WYWIAD]
Na festiwalu Polsatu i Radia Zet w Kielcach pojawi się plejada gwiazd muzyki, w tym wybitna Edyta Górniak. W rozmowie z Interią artystka opowiedziała o swoich odczuciach w stosunku do debiutanckiego albumu "Dotyk", który swoją premierę miał 30 lat temu. Wokalistka wyznała, że to właśnie głęboka wdzięczność i wzruszenie dziś towarzyszą jej najczęściej, gdy wspomnieniami wraca do wspominanego krążka.

Organizatorzy Festiwalu Magiczne Zakończenie Wakacji dają jasno do zrozumienia. Nadchodząca impreza będzie jednym z "najbardziej emocjonujących wydarzeń tego roku!". Już 30 i 31 sierpnia 2025 r. amfiteatr Kadzielnia w Kielcach wypełni się dźwiękami dobrze znanych nam przebojów! Polsat i Radio ZET dołożyli wszelkich starań, by zapewnić publiczności jak najlepszą rozrywkę. Na scenie zobaczymy m.in. Dodę, Somalstego, Blankę, Urszulę, Skolima, Tommy'ego Casha, Michaela Patricka Kelly'ego.
Nie zabraknie również Edyty Górniak! Prawdziwa diwa polskiej sceny w tym roku celebruje 30. urodziny swojego debiutanckiego krążka "Dotyk". Przy okazji rozmowy z Interią, artystka zdradziła, jakie uczucia towarzyszą jej lata po premierze płyty.
Wywiad z Edytą Górniak
Interia: W 1995 roku miała Pani poczucie, że tworzy coś przełomowego? Czy dopiero reakcje publiczności uświadomiły Pani, że ten album stanie się jednym z najważniejszych w historii polskiej muzyki pop?
Edyta Górniak: - Z natury mam bardzo silną intuicję, także tę artystyczną, ale tego że album "Dotyk" zapisze się w tylu milionach serc, nigdy bym nie przewidziała. To jedna z moich największych niespodzianek i prezentów od życia.
Czasem artyści mówią, że ich debiut jest najbardziej szczery, bo powstaje w czystym zachwycie tworzeniem. Czy Pani uważa, że "Dotyk" był właśnie takim zapisem szczerości i intuicji - czy raczej świadomie wykreowanym dziełem?
- Z pewnością pewna dziewiczość w rozpoznawaniu umiejętności na etapie tworzenia pierwszych dzieł, ma coś magicznego. Myślę że dotyczy to każdej dziedziny. Natomiast każde kolejne podejście po pierwszych sukcesach, jest już pod ogromną presją oczekiwań, która często związuje artystom ręce. Im więcej się zbuduje, tym więcej jest do stracenia. W myśl tego, podczas pracy artystycznej stres często dominuje radość na dalszych etapach. Mówię to oczywiście za siebie.
Po trzech dekadach od wydania "Dotyku" - jakie emocje wracają najmocniej: duma, nostalgia, a może niedosyt?
- Wzruszenie… Głębokie wzruszenie i wdzięczność.
"Dotyk" to także tytuł, który można czytać metaforycznie. Jak Pani dziś rozumie "dotyk" w życiu - czy chodzi o dotyk muzyki, dotyk człowieka, czy dotyk doświadczeń, które zmieniają nas na zawsze?
- To bardzo głęboki wątek jeśli spojrzymy na aspekt całego życia. Dla mnie ten najsilniejszy pierwszym skojarzeniem, to ten, którym 30 lat temu dotknęłam Polaków dźwiękami, które przytulili z całego serca. I jest to dla mnie absolutnie magiczne.









