Reklama

Reklama

Zidentyfikowali szczątki po 40 latach. To zaginiony gitarzysta zespołu O'Jays!

Ta sprawa ciągnęła się przez dekady. Teraz już wiemy, że szczątki Franka "Frankiego" Little Jr, gitarzysty i autora tekstów amerykańskiego zespołu O'Jays, który zaginął w połowie lat 70-tych, zostały zidentyfikowane prawie 40 lat po ich odnalezieniu.

O'Jays w 1961 roku. Frankie Little Jr na zdjęciu pierwszy od lewej

Frankie Little Jr zaginął w połowie lat siedemdziesiątych. Pomimo że krótko wcześniej wrócił z wojny w Wietnamie i nic nie wskazywałoby, że chciał zniknąć, nikt nie był w stanie powiedzieć, co się z nim stało. W 1982 roku policja odnalazła ludzkie szczątki w worku na śmieci w Twinsburgu (stan Ohio). Udało się wówczas ustalić, że osoba ta została śmiertelnie pchnięta nożem kilka lat wcześniej. Wciąż nie było jednak wiadomo, kim jest denat. 

Dwa miesiące temu dzięki nowoczesnej technologii doszło do przełomu. Amerykańska organizacja non-profit Project DNA Doe pomaga identyfikować zmarłych za pomocą genealogii sądowej - tak też w końcu po wielu latach okazało się, co naprawdę wydarzyło się z z Little Jr.

Jak tlumaczy policja w Twinsburgu, wszystko dzięki pomocy krewnych muzyka. "W październiku 2021 roku, Projekt DNA Doe dostarczył nazwiska potencjalnych żyjących krewnych, którzy byli w stanie podać nazwisko Franka. Bliski krewny [Frankiego Little Jra - przyp. red.] dostarczył próbkę DNA, która została przeanalizowana przez laboratorium kryminalne Ohio Bureau of Criminal Investigation. Jego tożsamość została następnie potwierdzona przez Dr. Lisę Kohler z Summit County Medical Examiner's Office" - napisano w oświadczeniu lokalnej policji.

Reklama

Frankie Little Jr grał z O'Jays we wczesnych latach istnienia zespołu, pisząc kilka piosenek, w tym "Do the Jerk", "Pretty Words" i "Oh, How You Hurt Me". Nie doczekał jednak wielkich przebojów grupy - dopiero gdy opuścił zespół, pojawiły się przeboje "Back Stabbers", "For the Love of Money" i "Love Train". Niedługo po opuszczeniu O'Jays muzyk dołączył do armii amerykańskiej i przez dwa lata służył w Wietnamie. Po powrocie mieszkał w Cleveland.

Rodzina muzyka przez lata nie mogła zrozumieć, dlaczego zniknął on bez słowa. Dziś nie ukrywa, że te wieści zamykają dla nich pewien rozdział. "To niesamowite. Cieszymy się, że sprawa jest w końcu zamknięta. Wiemy, że on nie żyje" - powiedziała z ulgą Margaret O'Sullivan, kuzynka Frankiego Little Jra, która mieszka w Cleveland. Następnym krokiem władz będzie próba ustalenia, jak doszło do śmierci muzyka, kto za nią odpowiada i dlaczego szczątki znalazły się w koszu na śmieci w odległej o 25 mil miejscowości. Muzyk, gdyby żył, miałby dziś 78 lat.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama