Reklama

Zanim Miley Cyrus została etatową skandalistką. 10 lat od sesji dla "Vanity Fair"

Miley Cyrus przez wiele lat była znana ze swoich kontrowersyjnych zachowań. Jednak jeden z pierwszych skandali, jakiego była bohaterką, wybuchł nieco przypadkowo. A wszystko przez sesje zdjęciową dla magazynu "Vanity Fair".

Miley Cyrus w 2008 roku

Miley Cyrus międzynarodową sławę zdobyła dzięki występom w serialu Disneya "Hannah Montana". W parze z karierą aktorską w pewnym momencie zaczęła iść również kariera muzyczna. W 2007 roku ukazał się jej debiutancki album "Meet Miley Cyrus", który w Stanach pokrył się potrójną platyną.

Reklama

W 2008 roku do sprzedaży trafił drugi album wokalistki pt. "Breakout", jednak w tamtym czasie o 15-letniej Amerykance mówiono również z innych względów.

Kilka miesięcy wcześniej Miley Cyrus musiała bronić się przed atakami medialnymi na jej osobę. Wszystko zaczęło się od wycieku jej nagich, prywatnych zdjęć, które hakerzy wykradli z konta mailowego.

Po upublicznieniu sprawy Cyrus wystosowała oświadczenie, w którym powiedziała wprost: "Będę popełniać błędy, bo nie jestem doskonała. Nie chciałam, aby żadna z tych sytuacji miała miejsce i jest mi bardzo przykro, jeśli kogokolwiek rozczarowałam". Same zdjęcia nazwała głupimi i nieodpowiednimi.

Skandal z nagimi zdjęciami zgrał się w czasie z odważną sesją zdjęciową Cyrus, która została wykonana dla magazynu "Vanity Fair". Pierwsze przecieki do mediów mówiły nawet, że wokalistka pozowała topless do zdjęć, co jednak szybko zostało zdementowane. Wyjaśniono, że na fotografiach autorstwa Anny Leibovitz nastoletnia gwiazda owinięta jest prześcieradłem.

Opublikowane w magazynie fotografie nie przypadły do gustu wielu rodzicom nastolatek, które były fankami Cyrus. Oburzenie było tak wielkie, że interweniować musiał sam Disney. W specjalnym oświadczeniu oskarżono "Vanity Fair" o manipulowanie młodą artystką, a nagie zdjęcia miały służyć podkręceniu sprzedaży.

W obliczu licznych kontrowersji pod koniec kwietnia wokalistka wystosowała oficjalne przeprosiny.

"Wzięłam udział w sesji, która miała być artystyczna, ale po zobaczeniu zdjęć i przeczytaniu artykułu, czuję się bardzo zakłopotana. Nie chciałam, żeby to się stało i przepraszam wszystkich moich fanów, którzy się tym przejęli" - oświadczyła Cyrus.

Sam magazyn w związku z medialną nagonką zdjął sesję zdjęciową z sieci, a osobne oświadczenie postanowiła wydać zamieszana w całą sprawę fotografka.

"Przepraszam, że mój portret Miley został opacznie zinterpretowany. Fotografia jest prostym, klasycznym portretem, wykonanym z niewielką ilością makijażu i myślę, że jest bardzo piękna" - tłumaczyła.

Jak natomiast wszystko wyjaśniali rodzice Cyrus? Billy Ray twierdził, że nie miał pojęcia o tym, że jego córka zostanie rozebrana podczas sesji zdjęciowej.

"Jej wydawca był tam i sprawował nad tym kontrolę. Nie sądziłem, że ją rozbiorą i zawiną w koc. Byłem bardzo zaskoczony, kiedy zobaczyłem te zdjęcia w ‘Vanity Fair’. Ale takie jest życie. Czasem niektóre rzeczy wymykają się spod kontroli" - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: Miley Cyrus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje