Reklama

Wyclef Jean negocjował z porywaczami

Po pełnym emocji i dramaturgii telewizyjnym apelu pochodzącego z Haiti Wyclefa Jeana, członka The Fugees, miejscowi porywacze zwolnili bez okupu jednego z dziennikarzy.

Artysta po tym, jak dowiedział się, że popularny haitański dziennikarz Bidthlerson Brutus został porwany, postanowił zaapelować do porywaczy o zwolnienie zakładnika bez okupu. Przestępcy zażądali za zwolnienie Brutusa 250 tysięcy dolarów.

Reklama

Wyclef podczas koncertu w obecności 20 tysięcy fanów i setek tysięcy przed telewizorami, zaapelował do porywaczy:

"Jeżeli gdzieś tam jesteście, to posłuchajcie mnie! Jeśli nie zaprzestaniemy porwań, to nasz biedny kraj nigdy nie zacznie się rozwijać!" - powiedział między innymi artysta.

Już następnego dnia dziennikarz został zwolniony, a porywacze zrezygnowali z żądanego okupu.

"Zrobiliśmy to tylko dlatego, że Wyclef uczynił bardzo wiele dla naszych zapomnianych braci i sióstr w gettach" - taką informację do mediów przesłał jeden z porywaczy tytułujący się mianem "Komendanta".

"Cieszę się, że pan Brutus jest już w domu. A ja sam zamierzam podwoić moje działania w kraju. Nic nie jest w stanie mnie zniechęcić" - to już słowa Wyclef Jeana.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wyclef Jean | porwanie | Artysta | jean | Neluset Wyclef Jean | Fugees

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje