Reklama

Wojna Dody z Justyną

Pierwszy odcinek nowej serii "Gwiazdy tańczą na lodzie" zdaniem wielu obserwatorów zmienił się w rynsztok. Uczestnicy, jurorzy i prowadzący wzajemnie obrzucali się obelgami.

Zestaw Doda, Jolanta Rutowicz i Tomasz Jacyków miał gwarantować, że temperatura na lodzie będzie zdecydowanie powyżej zera. Tymczasem...

Reklama

"Wygląda na to, że nowa edycja programu będzie największym rynsztokiem ze wszystkich emitowanych właśnie show" - ekscytuje się "Fakt".

"Tomek Jacyków jest pod twoim wielkim wrażeniem. Czy on również jest twoim ulubieńcem?" - próbowała zagaić do Dody prowadząca Justyna Steczkowska.

"Moim ulubieńcem jest Tatiana, której niestety tu już nie ma" - odparła Doda, nawiązując do tego, że dwie pierwsze edycje "Gwiazdy tańczą na lodzie" prowadziła Tatiana Okupnik.

Chwilę później Steczkowska usłyszała od Dody, że jest "głupiutka" i w dodatku daltonistka (Justyna powiedziała, że uczestników oceni różowa Doda, gdy ta była ubrana na czarno).

Doda wdała się także w pyskówkę z Jolą Rutowicz, laureatkę "Big Brothera", od niedawna próbującą swoich sił jako wokalistka. Różową Jolę, fankę koników, ostro zjechał także inny juror, Tomasz Jacyków.

"Panie Tomaszu Pajacyku, Jacusiu Placusiu. Co z pana za stylista. Niech pan sobie zdejmie tę biżuterię z zębów, bo jest ohydna" - odparowała Jola, która wieszczyła rychły koniec Dody i na każdym kroku podkreślała swoją wyjątkowość.

Jolę broniła za to jej koleżanka, Gosia Andrzejewicz, podkreślając "otwartość" i "szczerość" laureatki "Big Brothera".

INTERIA.PL/Fakt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje