Reklama

White Stripes witają Nowy Rok

Grupa White Stripes przywitała Nowy Rok w trakcie koncertu w hali "Aragon Ballroom" w Chicago. Jackowi i Meg White towarzyszyli muzycy formacji Flaming Lips oraz 4,5 tysiąca ludzi na widowni.

Koncert w Chicago był pierwszym występem White Stripes od czasu pamiętnej bójki Jacka z Jasonem Stollsteimerem, wokalistą zespołu Von Bondes, do jakiej doszło 13 grudnia w jednym z klubów w Detroit. Muzyk ani słowem nie wspomniał jednak o incydencie, za który będzie musiał stanąć przed sądem.

Reklama

Członkowie grupy Flaming Lips, rozgrzewający publiczność przed występem White Stripes, pojawili się na scenie ponownie parę minut przed północą, aby wykonać wspólnie kompozycję "We're Going To Be Friends". Tuż przed nadejściem Nowego Roku, wokalista Wayne Coyne oblał czerwoną farbą, imitującą krew, siebie oraz White'a.

Punktualnie o północy na publiczność posypało się konfetti oraz balony w obowiązkowych kolorach białym, czarnym i czerwonym, zaś muzycy zaczęli grać utwór "Seven Nation Army" - największy przebój White Stripes z ostatniej płyty "Elephant".

Na zakończenie koncertu Jack White zwrócił się do widzów słowami: "Idźcie teraz do domu trzymając się za ręce, a kiedy już tam dojdziecie, uściskajcie waszych rodziców".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Flaming Lips | Flaming | muzycy | Chicago | Meg White | nowy rok | White Stripes

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje