Urszula Dudziak po latach wciąż wspomina zdradę męża. "To było dla mnie jak trzęsienie ziemi"

Urszula Dudziak po latach wyznała, jak czuła się, gdy mąż ją zdradził. Przez prawie 20 lat była żoną utalentowanego jazzmana, Michała Urbaniaka, lecz ich małżeństwo dobiegło końca, gdy mężczyzna okazał się niewierny. Gwiazda wyznaje, że wówczas nie mogła się z tym pogodzić i długo rozpaczała. Czuła się upokorzona. Teraz twierdzi, że należy wybaczać.

Urszula Dudziak opowiedziała o romansie męża
Urszula Dudziak opowiedziała o romansie mężaJacek Dominski/REPORTEREast News

Urszula Dudziak należy do czołówki światowej wokalistyki jazzowej. Jej charakterystyczny sposób śpiewania skradł serca milionów słuchaczy. Wokalistka, mimo wielu albumów na swoim koncie, kojarzona jest przede wszystkim z utworem "Papaya", który nagrała w 1976 r.

Życie prywatne Urszuli Dudziak nie zawsze było sielanką

Artystka przez wiele lat związana była z jazzmanem, Michałem Urbaniakiem, który pomagał jej także w karierze zawodowej. Niestety, okazało się, że artystka nie miała szczęścia w miłości. Para doskonale dogadywała się na ścieżce zawodowej, jednak w życiu prywatnym mieli wiele problemów. Doczekali się co prawda dwójki pociech, Katarzyny i Miki, jednak małżeństwo zostało zrujnowane przez zdradę.

W połowie lat 80. małżeństwo Urszuli Dudziak i Michała Urbaniaka rozpadło się. Jazzman zostawił żonę dla aktorki Liliany Głąbczyńskiej-Komorowskiej. "Zostałam wokalistką jazzową z Polski, z dwojgiem małych dzieci, bez pieniędzy" - komentowała po latach Urszula Dudziak.

Artystka wspomina tragiczne chwile po zdradzie męża

Niedawno 80-letnia wokalistka udzieliła wywiadu dla magazynu "Twój Styl", w którym powróciła wspomnieniami do trudnych chwil po zdradzie męża. Wyznała, że czas zrobił swoje - dziś już zupełnie inaczej patrzy na kwestie niewierności i przebaczenia.

"Wybaczenie to dla mnie zgoda na to, czego nie mogę zmienić. Zaakceptowanie faktu, że nie nad wszystkim mam kontrolę. (...) Pogodzenie się z tym, że życie pisze czasem scenariusze, których ze mną nie uzgadnia. Nie mam też wpływu na decyzje innych. Ale kiedy przed laty mąż mnie zdradził i porzucił, nie byłam taka oświecona" - wyznała Urszula Dudziak.

Wokalistka podkreśliła, że zaraz po zdradzie ukochanego czuła się upokorzona. Okazuje się, że wiele osób z bliskiego otoczenia artystki, a także z mediów, wiedziało o romansie jazzmana. "Tonęłam w rozpaczy i nie umiałam się pogodzić z faktami. Towarzyszyło temu upokorzenie, że byłam ślepa i naiwna. Cały Manhattan huczał od plotek o jego romansie, a ja jedna nie czytałam sygnałów" - powiedziała Dudziak.

Jak Urszula Dudziak dowiedziała się o zdradzie męża?

Gwiazda dowiedziała się, że mąż jest niewierny zupełnie przypadkowo. Pewnego dnia Michał Urbaniak postanowił bowiem udać się do wróżki, aby przepowiedziała mu przyszłość. Nagrał rozmowę z jasnowidzką, w której wspominał o swoim nowym obiekcie westchnień. Urszulę Dudziak nazwał "starą żoną" i rozważał, co powinien zrobić z nieinteresującym go dłużej małżeństwem.

"Miał zwyczaj nagrywać ważne rozmowy, więc kilka dni później, wychodząc do tej jasnowidzki, poprosił mnie o czystą kasetę magnetofonową. Po powrocie oznajmił, że spotkanie było rozczarowujące. I tyle. Następnego dnia byliśmy razem na jasełkach w szkole naszych córek. Nagrywał tam ich występ kamerą. W jego torbie na sprzęt zobaczyłam kasetę, którą mu dałam. Coś mnie tknęło... Wyszłam z nią do sali obok, gdzie stał magnetofon, i odsłuchałam. Mój mąż wyznawał wróżce, że jest dziko zakochany i nie wie, co zrobić ze swoją starą żoną! Stara żona?! To było dla mnie jak trzęsienie ziemi!" - opisała całe zajście zraniona Urszula Dudziak.

Wokalistka wyznała, że mąż przyznał się wreszcie do romansu i wspólnie próbowali ratować swoje długoletnie małżeństwo. Okazało się jednak, że walczyli bezskutecznie i w końcu się poddali, a jazzman wyprowadził się z domu, zostawiając Urszulę Dudziak samą z dziećmi.

Gwiazda uważa, że zawsze powinno się wybaczać

Urszula Dudziak twierdzi, że każdą zdradę można wybaczyć, choć może wydawać się to niemożliwe. "Nie tylko można, trzeba! Nie twierdzę, że to proste. (...) W przeszłości miałam niskie poczucie wartości i walizkę kompleksów, więc łatwo było mnie zranić. A gdy tych zranień jest dużo, rodzi się pokusa, by je rozpamiętywać. Karmić się żalem, bólem" - wytłumaczyła wokalistka.

Artur Rojek o Myslovitz: "Czas starć ambicji i konfliktów"Piotr Witwicki, Piotr Witwicki, Piotr Witwicki, Piotr Witwicki, Piotr WitwickiINTERIA.PL
INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas