Reklama

Reklama

"Twoja Twarz Brzmi Znajomo": Małgorzata Walewska myślała, że umrze na scenie

Małgorzata Walewska jest jedną z najpopularniejszych polskich śpiewaczek operowych. Sukcesy odnosi także na międzynarodowym rynku, ale szeroka publiczność najbardziej kojarzy ją z rolą jurorki w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". W biografii gwiazdy pojawiły się jej wspomnienia z lat na scenie. Na jednej z kart książki wspomina boreliozę, z którą przez lata się zmagała. W trudnych chwilach bała się nawet, że umrze z jej powodu na scenie.

Małgorzata Walewska jest jedną z najpopularniejszych polskich śpiewaczek operowych. Sukcesy odnosi także na międzynarodowym rynku, ale szeroka publiczność najbardziej kojarzy ją z rolą jurorki w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". W biografii gwiazdy pojawiły się jej wspomnienia z lat na scenie. Na jednej z kart książki wspomina boreliozę, z którą przez lata się zmagała. W trudnych chwilach bała się nawet, że umrze z jej powodu na scenie.
Małgorzata Walewska chorowała na boreliozę /Niemiec /AKPA

W sklepach można znaleźć już książkę "Małgorzata Walewska. Moja twarz brzmi znajomo", napisaną przez Agatę Ubysz. W niej śpiewaczka operowa po raz pierwszy opowiedziała bardziej wnikliwie o swojej przeszłości i życiu prywatnym. Jednym z faktów, którym poświęciła nieco miejsca, jest jej walka z boreliozą. Walewska także stała się ofiarą paskudnej bakterii przenoszonej przez kleszcze.

Gwiazda programu "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" wspomina sytuację, gdy choroba zaczęła się nasilać. "Muszę wam się przyznać, że jak leżałam za kulisami i myślałam, że to jest to ostatnie przedstawienie, jakie zaśpiewam w życiu to przeszła mi przez głowę taka myśl, że to jest zupełnie niezgodne z librettem, żeby umrzeć w Carmen w pierwszym akcie" - opowiada w biografii.

Reklama

Bardzo ważna w leczeniu boreliozy jest diagnoza - niektórzy nie wiedzą nawet, że chorują. Czasami trwa to latami, a choroba sieje spustoszenie w organizmie.

"Cztery lata szukano, co mi jest, jak się okazało, to wtedy przeszliśmy do leczenia. Cztery miesiące trwało leczenie (...) Muszę państwu powiedzieć, że borelioza ma wiele oblicz. Mnie się rzuciło na serce, konkretnie na system przewodzenia. Dzięki temu, że serce miałam zdrowe, to udało mi się z tego wyjść" - wspomina Walewska.

Walewska była sąsiadką Violetty Villas. Tak ją wspominała

W jednym z fragmentów książki dowiadujemy się, że nastoletnia Małgorzata Walewska mieszkała obok... Violetty Villas!

"Dla mnie była gwiazdą totalną. Kiedy mama krzyczała: 'Villas idzie do spółdzielni', to wszyscy obecni w mieszkaniu rzucali się do okna. Jej najkrótsza droga do budynku administracji prowadziła pod naszym domem. Była dla mnie bajkową postacią, która płynęła posuwistym krokiem po chodniku" - wspomina śpiewaczka.

"Cała na biało, w kapeluszu, z białym lisem na ramionach i z białą torebką przewiązaną błękitną kokardą. Zapewne wzbudzała sensację także w innych mieszkaniach. Czasem z fasonem podjeżdżała białym mercedesem" - pisze słynna mezzosopranistka w swojej biografii.

Villas, choć była niezwykle utalentowana i charakterna, nie zrobiła wielkiej kariery w Stanach Zjednoczonych, a z czasem w Polsce także stała się zapomnianą gwiazdą. Walewska w książce przedstawia tezę, dlaczego do tego doszło. 

"Po wielu latach zaczęłam analizować jej fenomen wokalny i zastanawiać się, dlaczego nie śpiewała w operze. Violetta Villas była osobą pełną kontrastów. Z jej zachowania i interpretacji utworów widać, że miała niesłychaną wrażliwość. Żyła też w krainie fantazji, trochę jak więzień własnego wyobrażenia o świecie - czasem bardzo dalekiego od rzeczywistości. Słuchając jej nagrań w Internecie, zrozumiałam, dlaczego nie zaistniała w świecie muzyki klasycznej" - pisze Małgorzata Walewska.

Zdaniem wokalistki, Violetta Villas była bardzo złożoną artystką - z operowym głosem, ale jednocześnie gwiazdorską charyzmą, przez którą ciężko było jej zachowywać się pokornie, czyli tak, jak wymaga tego opera.

"Nie można bezkarnie dorzucić Bizetowi wokalizy do Habanery, zmyślać tekstu, sklejając jakiekolwiek francuskobrzmiące słowa, i brać oddechu w połowie wyrazu. A Violetta chodziła na skróty, często bez opamiętania popisując się swoimi cyrkowymi umiejętnościami. Villas wymykała się wszystkim próbom znormalizowania. Jej skala głosu, sposób bycia, stroje, postrzeganie świata i ludzi - wszystko, co jej dotyczyło, wykraczało poza normy. Z materiałów dokumentalnych wynika, że jej błyskotliwą karierę zakończyła komunistyczna władza, która uniemożliwiła kolejny zagraniczny kontrakt. Z jej skłonnością do przesady, urodą, nieokiełznanym temperamentem i zdolnościami wyjątkowo pasowała do amerykańskich realiów" - opisuje fascynującą karierę Villas śpiewaczka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL