Reklama

Reklama

TSA: Jarocin wspomnień

Jedną z gwiazd "Jarocin PRL Festiwal", który odbędzie się w najbliższy piątek i sobotę (3-4 czerwca), będzie grupa TSA. Dla muzyków rodzimej legendy ciężkiego rocka, występ będzie okazją do wspomnień. Przypomnijmy, że TSA wygrało festiwal w Jarocinie prawie ćwierć wieku temu.

"Jarocin to właściwie początek TSA i pierwszy strzał na poważnie" - powiedział Stefan Machel, gitarzysta grupy.

"Myśmy milicji podpadali na co dzień. Legitymowani byliśmy na każdym rogu i nabrało to już cech jakiejś zabawy: który to już dzisiaj raz będą mi sprawdzać, czy mam w dowodzie pieczątkę o zatrudnieniu i dlaczego nie. I pytania: z czego żyje taki szkodnik społeczny, bo piosenki to sobie możecie obywatelu po pracy pisać" - opowiadał Machel.

Przed laty na jarociński Przegląd Muzyki Młodej Generacji, który TSA wygrał, zespół pojechał w czteroosobowym składzie (jako kwartet instrumentalny, bez wokalisty Marka Piekarczyka), "nyską", z kierowcą z Wojewódzkiego Domy Kultury w Opolu - wspomina muzyk.

Reklama

"Po konkursowym koncercie była owacja i jakiś mały szał na widowni. Nie fetowaliśmy tego specjalnie, bo nie znaliśmy werdyktu. W ośrodku z Nowakiem [Andrzejem, gitarzystą TSA] wypiliśmy pół litra żytniej i tyle" - dodał.

Rano zespół spakował sprzęt i kiedy "graty" stały już w "nysce", w recepcji ośrodka zadzwonił telefon, żeby natychmiast stawić się w JOK-u (Jarociński Ośrodek Kultury), bo będą wręczane nagrody.

"Pojechaliśmy i powiedzieli nam, że wygraliśmy. Najpierw nie chcieliśmy wierzyć, a potem strasznie urośliśmy. Poprosili nas, żebyśmy zagrali już jako laureat w towarzystwie chyba Dżemu i Perfectu. Nawet Rysiek Riedel coś zaśpiewał z nami, a panowie z Perfectu bardzo nam gratulowali, że tak fajnie gramy" - mówi gitarzysta.

Dopiero po festiwalu w Jarocinie doszło do rozmów TSA z Markiem Piekarczykiem, które zaowocowały trwającą do dziś współpracą.

"My namierzaliśmy go już wcześniej. Mieliśmy na niego oko, bo graliśmy na okolicznych przeglądach, gdzie on wyśpiewywał swoje wydrzypały i pieśni wysokotonowe z zespołem Sektor A. Zresztą, jak się potem okazało, on też nas namierzał, a w Jarocinie doszło do pierwszych rozmów" - mówi Machel.

Dodał, że chętnych do śpiewania z TSA było więcej - zespołem interesował się też Krzysztof Cugowski (wokalista Budki Suflera), który wtedy występował z grupą Cross.

"Myśmy oczywiście nie traktowali tego poważnie - byliśmy młodzi i dla nas Cugowski to był stary zgred. Wprawdzie Piekarczyk też nie był najmłodszy, ale ukrywał to przed nami i o tym, że ma już 30 lat, nie krzyczał głośno" - wspomina gitarzysta.

W 2006 roku grupa będzie obchodzić ćwierćwiecze działalności w dzisiejszym, pięcioosobowym składzie. Ostatni studyjny materiał TSA to płyta "Proceder" z kwietnia 2004 roku.

"Gdyby w przyszłym roku był jakiś Jarocin, to moglibyśmy zrobić tam okrągły jubileusz" - podsumował Stefan Machel.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: TSA | festiwal | jarocin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje