Tomasz Kammel w ostrych słowach o Jacksonie. "Był złym człowiekiem"

Rozpoczęły się pracę nad filmem biograficznym o królu popu, Michaelu Jacksonie. Produkcja jest z wielu stron atakowana, a przeciwnicy przypominają o molestowaniach, których miał dopuszczać się gwiazdor. Głos w sprawie zabrał w programie śniadaniowym TVP Tomasz Kammel. I nie przebierał w słowach!

Tomasz Kammel wyznał na antenie, co sądzi o sprawie Michaela Jacksona
Tomasz Kammel wyznał na antenie, co sądzi o sprawie Michaela JacksonaNiemiecAKPA

Przypomnijmy, że na początku roku sieć obiegła informacja o tym, że Antoine Fuqua stworzy film biograficzny o Michaelu Jacksonie.

Nad scenariuszem "Michaela" cały czas pracuje John Logan, który ma na swoim koncie takie hity jak "Skyfall", "Spectre", "Ostatni samuraj" czy "Gladiator". Film powstaje w studiu Lionsgate, we współpracy z Johnem Brancą i Johnem McClainem, którzy są wykonawcami testamentu Jacksona.

Odtwórcą roli głównej ma być Jaafar Jackson - syn brata Michaela Jacksona - Jermaine'a.

Tommasz Kammel podsumowuje Jacksona. "Był złym człowiekiem"

W odcinku programu "Pytanie na śniadanie" poruszono temat kontrowersyjnej produkcji. Na kanapie pojawił się jeden z sobowtórów Jacksona, a pretekstem był właśnie film "Michael". Tomasz Kammel, który współprowadził wydanie wraz z Izabellą Krzan, bez ogródek powiedział, co sądzi o Jacksonie i przypomniał o pedofilskich oskarżeniach wobec legendarnego muzyka.

"Są to konkretne fakty, które mówią o tym, że jednak jako człowiek był osobą... nie chcę powiedzieć zepsutą, ale on był po prostu... nie chcę powiedzieć, że był chory, ale po prostu był złym człowiekiem. Molestował dzieci. Kropka" - powiedział zdecydowanie Kammel. "Był osobą mocno zaburzoną" - dodał po chwili.

Mimo tej trudnej prawdy o Jacksonie, zdobył się na docenienie jego twórczości. Wciąż sądzi, że król popu zasługuje na filmową biografię. "Na pewno jest to wspaniały materiał do tego, żeby pokazać tę ikoniczną postać artysty, bo to jak on zapisał się w historii popu, jest nie do podważenia" - stwierdził.

Dan Reed, twórca "Leaving Neverland", zszokowany projektem filmu o Jacksonie

Ostatnio na łamach "The Guardian" w ostrych słowach przeciw filmowi wypowiedział się Dan Reed, twórca głośnego dokumentu "Leaving Neverland", w którym dwóch mężczyzn - James Safechuck i Wade Robson - opowiadają o tym, jak mieli być wykorzystywani przez znanego wokalistę. Zaatakował też media, które całkowicie zignorowały temat.

"W czasach, gdy pełne oburzenie towarzyszy wszystkiemu, nikt nie mówi o 'anulowaniu' tego filmu, który będzie gloryfikował człowieka gwałcącego dzieci - napisał reżyser.

"Całkowity brak oburzenia towarzyszący ogłoszeniu tego filmu mówi nam, że czar Jacksona jest wciąż żywą siłą, działającą nawet zza grobu. Wygląda na to, że prasa, jego fani i ogromna starsza grupa demograficzna, która dorastała w miłości do Jacksona, jest gotowa odłożyć na bok jego niezdrowe relacje z dziećmi i po prostu pójść z muzyką" - kontynuował.

"Jeśli nie wierzycie ani jednemu słowu ofiarom oskarżającym Jacksona, jeśli nie martwią was policyjne dochodzenia i ogromne wypłaty za wstrzymanie postępowań sądowych, jak wyjaśnicie fakt, że przez lata Jacksona spędzał niezliczone noce sam na sam z młodymi chłopcami. Co zrobił z dzwonkami alarmowymi w Neverland? Tego nie da się zaakceptować żadnymi miarami" - atakował.

Reed zwrócił się tez bezpośrednio do twórców filmu. "Pytam was, jak przedstawicie moment, w którym Jackson, dorosły mężczyzna po trzydziestce, bierze dziecko za rękę i prowadzi je do sypialni. Jak przedstawicie to, co działo się dalej? Omijając kwestię upodobań Jacksona do spania z młodymi chłopcami, wyślesz wiadomość do miliona ofiar wykorzystywania seksualnego. To przesłanie brzmi: jeśli pedofil jest wystarczająco bogaty i popularny, społeczeństwo mu wybaczy" - podsumował Reed.

Michael Jackson i oskarżenia o molestowanie dzieci

Pierwsze oficjalne zarzuty dotyczące molestowania seksualnego nieletnich przez Jacksona pojawiły się w 1993 roku. Wtedy sprawa zakończyła się podpisaniem wielomilionowej ugody przedsądowej. W 2003 roku ruszył oficjalny proces w sprawie, która zakończyła się dwa lata później. Król popu został uniewinniony przez ławę przysięgłych.

Rodzina Jacksona wielokrotnie zaprzeczała jakimkolwiek zarzutom o molestowanie przez niego dzieci. Zrobiła to też po premierze "Leaving Neverland" w 2019 roku.

"Michael zawsze nadstawiał drugi policzek i my też to robiliśmy, kiedy ludzie atakowali członków naszej rodziny - tak robią Jacksonowie. Ale nie możemy stać z boku, gdy trwa publiczny lincz" - oświadczyła rodzina po premierze filmu. 

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas