Reklama

The Eagles w świątyni sławy, ale bez nowej płyty

Don Henley i Glenn Frey, najsłynniejsi członkowie amerykańskiej formacji the Eagles, zostali uroczyście włączeni do Salonu Sławy Kompozytorów w Nowym Jorku. Ten pierwszy po ceremonii powiedział, że nie należy w najbliższej przyszłości spodziewać się nowej płyty the Eagles.

"Zeszłego lata nagraliśmy cztery, albo pięć utworów na nową płytę. Nie byliśmy jednak zgodni co do jakości tego materiału. Zapowiadało się, że płyta będzie przeciętna, dlatego potrzebujemy jeszcze trochę czasu, by nabrać odpowiedniego dystansu" - powiedział Don Henley po uroczystości. Obecnie wokalista i perkusista the Eagles w jednej osobie odbywa trasę koncertową promującą jego pierwszy od 11 lat solowy album, zatytułowany "Inside Job".

Reklama

Henley nie zostawił nadziei fanom "Orłów" mówiąc, że grupa nie planuje na razie powrotu do studia. Wyjaśnił: "Na razie nie możemy porozumieć się w kwestiach produkcyjnych. Wszystko musielibyśmy porozbijać na małe kawałeczki. To trochę moja wina, bo pracowałem równocześnie nad moją solową płytą. Ale to był dla mnie priorytet".

Podczas uroczystości wprowadzania do Songwiter's Hall of Fame, Henley i Frey znaleźli się w doborowym towarzystwie. Wraz z nimi do kompozytorskiej galerii sławy włączono między innymi Jamesa Browna, Curtisa Mayfielda i Briana Wilsona. Nagrody za szczególny dorobek kompozytorski otrzymali Neil Diamond i słynny duet kompozytorski Jerry Leiber-Mike Stoller, autorzy wielu przebojów, między innymi słynnego "Jailhouse Rock".

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Guardian | nowa płyta | Eagles | Don Henley | sławy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje