Reklama

Tatu: Kłopoty w Londynie

Rosyjski duet Tatu nie ma szczęścia do Wielkiej Brytanii. Najpierw wyspiarze nie chcieli kupować biletów na ich koncerty, a w środę, 7 maja, policja przeszkodziła w kręceniu teledysku nad brzegiem Tamizy.

Zdjęcia miały się rozpocząć w środę o 9 rano tuż obok mostu Westminster, naprzeciw budynku Parlamentu. Fanki, które zgodnie z apelem zespołu ściągały na miejsce ubrane w szkolne uniformy, zostały zawrócone przez kamerzystkę. Okazało się bowiem, że policjanci nie zezwolili na sesję nagraniową, nie chcąc dopuścić do zakłócenia obrad brytyjskich posłów.

Reklama

"Dowiedzieliśmy się o planach filmowych dzień wcześniej. Wszystkie szczegóły były ustalane w ostatniej chwili. Nie chodzi nam o to, aby nie dopuścić do kręcenia teledysku, ale została naruszona zasada informowania o tego typu akcjach z 24-godzinnym wyprzedzeniem. Uznaliśmy to za niedopuszczalne" - tłumaczyła rzeczniczka londyńskiej policji.

Młode angielskie fanki - szczególnie te, które przebyły długą drogą, aby zobaczyć swoje idolki - nie kryły rozczarowania.

"Najpierw odwołali koncerty, a teraz to. To już nie jest zabawne" - powiedziała 20-letnia Debbie Charlney z Rotherham, w hrabstwie South Yorkshire.

Wiele spośród osób, które przybyły na plan teledysku, twierdziło, że nie mają zamiaru udawać się na nowe miejsce, wyznaczone przez policję w centrum Londynu.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tatu | Kłopot | koncerty | kłopoty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje