Reklama

Szał - i co dalej? The Jonas Brothers patrzą w przyszłość

Przed każdym koncertem bracia Jonasowie i pozostali członkowie ich zespołu zbierają się za kulisami na "wielką wspólną modlitwę" - by zacytować Nicka Jonasa.

- Powtarzamy chórem słowa: "Marzenie się spełnia, dziecinko! Marzenie się spełnia!" - wszyscy bez wyjątku. Ten mały rytuał nakręca nas przed koncertem - mówi najmłodszy z trójki rodzeństwa. - To już prawdziwa tradycja.

Reklama

Tradycja sensowna, zważywszy na to, że przez ostatnie cztery lata życie braci Jonasów istotnie wygląda jak spełnione marzenie.

Cztery lata - może wydawać się, że to niedużo. Ale 17-letni Nick i jego starsi bracia, 22-letni Kevin i 20-letni Joe, osiągnęli w tym czasie bardzo wiele. Pochodzące z New Jersey trio, wspierane siłą studia Walt Disney Company, sprzedało na całym świecie ponad osiem milionów płyt i wylansowało jedenaście singli, które dotarły na szczyt amerykańskiego zestawienia Top 40 - jak chociażby "SOS" z 2007 r. czy wydane rok później "Burnin' Up" i "Tonight". Od 2008 r., gdy zaczęli występować na swoich własnych koncertach, bracia zagrali dla dwóch milionów fanów na całym świecie.

A oprócz tego jest przecież jeszcze błyskawiczny podbój świata mediów, którego dokonali gościnnymi występami w emitowanym przez Disney Channel serialu "Hannah Montana" i w filmie koncertowym "Best of Both Worlds" z Miley Cyrus w roli głównej. Jonasowie również doczekali się swojego obrazu - był to wyprodukowany w 2008 r. przez Disney Channel telewizyjny film "Camp Rock". W 2009 r. ukazał się ich własny film koncertowy "Jonas Brothers: Koncert 3D", nagrany podczas trasy "Burnin' Up". Obecnie bracia występują w serialu "Jonas LA".

Jak na razie obecny rok to dla rodzeństwa prawdziwy młyn. Zaczęło się od wydania pierwszego albumu zespołu Nick Jonas and The Administration (zobacz teledysk do tytułowego przeboju "Who I Am"), założonego przez najmłodszego z braci, i promującej go trasy koncertowej. Nick pojawił się również w wystawianym w Londynie musicalu "Les Miserables" na podstawie "Nędzników" Victora Hugo, w którym zagrał Mariusa (w tej samej produkcji, realizowanej w 2003 r. na Broadwayu, wcielił się w rolę ulicznego urwisa Gavroche'a). W czerwcu w USA wyemitowano pierwszy odcinek drugiej serii "Jonas L.A.", a już na 3 września zaplanowano premierę kontynuacji "Camp Rock" - "Camp Rock 2: Wielki finał". Równolegle ukażą się ścieżki dźwiękowe serialu i filmu.

Jak na ironię, jedyną rzeczą, której w tym roku nie zrobili bracia Jonas, jest nagranie albumu pod szyldem zespołu. Są jednak przekonani, że nikt tego nie zauważy.

- Wiedzieliśmy, że w różnych obszarach naszej działalności będzie się dużo działo - wyjaśnia Nick, który prognozuje, że następca przebojowego "Lines, Vines and Trying Times" (2009) ukaże się już w przyszłym roku. - Poza tym chyba czuliśmy, że wydanie czterech albumów w przeciągu trzech i pół roku może doprowadzić do pewnego przesytu.

Osobną kwestią są gusta fanów. Uwielbienie nastoletnich fanów jest rzeczą ulotną, o czym może zaświadczyć każda spośród rzeszy gwiazd pop, które rozbłysły i zgasły, zanim jeszcze na scenie pojawili się The Jonas Brothers. Sami bracia są przecież następcami takich wykonawców, jak Backstreet Boys, Hanson czy 'N Sync. I, chociaż wciąż cieszą się niekwestionowaną popularnością, nie da się ukryć, że szaleństwo wokół nich ucichło. Niedawno, z uwagi na słabą sprzedaż biletów, zespół musiał odwołać kilkanaście koncertów w ramach trasy po Ameryce Północnej. Tymczasem pokolenie Twittera interesuje się już nowymi objawieniami w rodzaju Justina Biebera.

- Oczywiście, myślimy o tym - przyznaje Nick - ale życzymy jak najlepiej młodym ludziom, którzy wkraczają na muzyczną scenę. Dotyczy to zwłaszcza Justina Biebera. Kilkakrotnie mieliśmy okazję spotkać się z nim osobiście i porozmawiać. Chłopak wkracza w zupełnie nowy dla niego świat i dzieje się to błyskawicznie - dlatego mamy nadzieję, że wszystko ułoży się dla niego jak najlepiej. Osobiście uważam, że jak dotąd odwala kawał doskonałej roboty.

Wspinaczka braci na szczyt rozpoczęła się niecałe dziesięć lat temu. Rodzinną szpicą był Nick, który w wieku siedmiu lat wystąpił na Broadwayu w przedstawieniu "Opowieść wigilijna" (2000), a wkrótce potem w spektaklach "Annie Get Your Gun" (2001) i "Piękna i Bestia" (2002). W 2002 r. wraz ze swoim ojcem, Kevinem Seniorem (byłym pastorem zielonoświątkowej wspólnoty o nazwie Zgromadzenie Boże), napisał piosenkę "Joy to the World (a Christmas Prayer)", która znalazła się na dorocznej charytatywnej płycie "Equity Fights AIDS" wydawanej przez broadwayowskich artystów.

Posłuchaj młodego Nicka Jonasa w "Joy to the World (a Christmas Prayer)":

Zwrócił tym na siebie uwagę branży muzycznej, co zaowocowało solowym kontraktem z Columbia Records i albumem "Nicholas Jonas" (2004). Współpraca z wytwórnią doprowadziła ostatecznie do powstania zespołu. Do Nicka dołączyli Joe, który wówczas również stawiał pierwsze kroki na Broadwayu, oraz Kevin, gitarzysta - samouk, który miał na koncie kilka występów w telewizyjnych reklamach.

The New York Times

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rzeczy | Disney | trasy | muzyka | marzenie | braci | przyszłość | szał | rock | Jonas | co dalej | Jonas Brothers

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje