Reklama

Srebrne gody Maanamu

"Coś się odblokowało. Pojawiły się utwory trzy razy szybsze niż 'Cała sala śpiewa z nami', czuliśmy głód realności, normalności, tęsknoty za cieniem jakiejś swobody" - wspomina pierwsze występy grupy jej założyciel, Marek Jackowski. Maanam - jeden z pierwszych polskich zespołów rockowych - ma już 25 lat.

"Nałożyły się dwie rocznice - 25. powstania duetu akustycznego Marek Jackowski - Milo Kurtis pod nazwą Maanam i 20. powstania składu, z którym występujemy od pierwszej płyty" - uściśla Jackowski. Pierwszy album zespołu, zatytułowany po prostu "Maanam" powstał latem 1980 roku i takie utwory jak "Szał niebieskich ciał", "Stoję, stoję", czy "Buenos Aires", z miejsca przyniosły grupie popularność. "Wszyscy nagle zorientowali się na muzykę punkową i nowofalową, jakby czekali na nią od lat" - twierdzi lider zespołu.

Reklama

Na przełomie lat 80. i 90. Maanam stracił impet, chociaż był u progu zachodniej kariery. "Kora do dzisiaj twierdzi, że trzeba było zrobić przerwę, bo nastąpiło kompletne zmęczenie materiału. Ktoś wdepnął w dziwny klimat, ktoś za bardzo się upijał, ktoś miał depresję - to było spowodowane pięcioma latami kompletnego czadu" - mówi Jackowski. Powrót na scenę, wydaną w 1991 roku płytą "Derwisz i anioł", ukazał nowe oblicze zespołu. Zdaniem Jackowskiego, ewolucja była konieczna: "Maanam był kojarzony z szybkimi utworami i teraz publiczność oczekiwała od nas czegoś nowego. Tylko krytycy chcieli, żebyśmy ciągle grali to, co w latach 80. Publiczność dorastała razem z nami i myśmy jej tę zmianę dali. Chociaż na ostatniej płycie "Klucz" znowu pojawiły się ostre utwory. Taka będzie nowa płyta, która ukaże się jesienią".

Prezentem, który przygotował dla wiernych fanów Maanam z okazji swoich urodzin, jest uroczysty, niedzielny koncert w warszawskiej Sali Kongresowej.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: utwory | Maanam | gody

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje