Reklama

Sinead O'Connor o szczegółach afery ze zdjęciem papieża. "Wiem, że wybuchnie wojna"

W 1992 roku podczas programu "Saturday Night Live" Sinead O'Connor podarła na wizji zdjęcie papieża Jana Pawła II. Do dziś uważa się to za jeden z największych skandali w historii amerykańskiej telewizji. Irlandzka artystka w swojej książce "Rememberings" opowiedziała o szczegółach tej historii.

Sinead O'Connor podczas niszczenia zdjęcia papieża w "Saturday Night Live"

Sinead O'Connor popularność zdobyła w 1990 roku za sprawą singla "Nothing Compares 2 U" (sprawdź!) z drugiej płyty "I Do Not Want What I Haven't Got". Co ciekawe debiut w "SNL" zaliczyła z innymi piosenkami z tego wydawnictwa. W programie zaśpiewała "Three Babies" i "The Last Day of Our Acquaintance".

Reklama

Ponownie do "Saturday Night Live" zaproszono ją w 1992 roku. 3 października artystka stanęła na scenie programu i wykonała utwór "Success Has Made a Failure of Our Home" (z albumu "Am I Not Your Girl?") oraz niespodziewanie utwór "War" Boba Marleya, a następnie wykrzykując "walczcie z prawdziwym wrogiem" podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II. Jej protest związany był z aferą pedofilską w kościele katolickim w Irlandii i brakiem działań Watykanu w tej sprawie.

Zarówno produkcja programu, jak i sami widzowie, byli zszokowani tym, co zobaczyli. Producenci "SNL" przyznali po latach, że publiczność zareagowała całkowitą ciszą - nikt nie klaskał, gwizdał i buczał.

Występ odbił się szerokim echem w Stanach Zjednoczonych oraz na całym świecie. W walce z O'Connor zaktywizowały się przede wszystkim środowiska konserwatywne, które domagały się bojkotu artystki. Wokalistka była wygwizdywana na koncertach, publicznie niszczono jej płyty, a Joe Pesci w "SNL" tydzień później chwalił się tym, że chciałby uderzyć piosenkarkę.

Sama Sinead w późniejszych wywiadach przyznała, że nigdy nie żałowała tego, co zrobiła. O szczegółach wydarzenia z 1992 roku opowiedziała natomiast w swojej najnowszej książce "Rememberings" (premiera 1 czerwca). Fragmenty dotyczące jednego z największych skandali w historii amerykańskiej TV opublikował "Rolling Stone".

O'Connor w książce tłumaczy, skąd wzięło się zdjęcie papieża. Wokalistka przyznała, że była to fotografia z pielgrzymki Jana Pawła II do Irlandii z 1979 roku i była to pamiątka jej matki. Sinead zabrała zdjęcie po jej śmierci.

"Moim celem od zawsze było zniszczenie fotografii papieża mojej matki. Reprezentowało ono kłamstwa, kłamców i ich nadużycia. Ludzie, którzy trzymali te rzeczy, byli diabłami jak moja matka. Nigdy nie wiedziałam, kiedy je zniszczę, ale byłam pewna, że zrobię to, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Mając to na uwadze, ostrożnie nosiłam je wszędzie, gdzie byłam. Bo nikogo nie obchodziły irlandzkie dzieci" - czytamy.

Podczas próby O'Connor zdecydowała się zmienić kilka linijek w tekście "War" Boba Marleya. Wszystko po rozmowie z jej bliskim przyjacielem Terrym, który przed próbą w "SNL" wyznał jej, że był dilerem broni i narkotyków, a do rozprowadzania towaru wykorzystywał dzieci (mężczyzna zginął kilka dni później).

"Uznałam, że zmienię tekst, aby był deklaracją wojny przeciwko wykorzystaniu dzieci" - wspominała.

O'Connor w swojej książce przyznała, że nie tylko jej przyjaciel wyprowadził ją z równowagi. Wokalistka stwierdziła, że mocno wpłynęły na nią doniesienia z Irlandii, gdzie ujawniano kolejne przypadki pedofilii w kościele Katolickim.

"Odnajdywałam krótkie artykuły w irlandzkich gazetach o dzieciach, które zostały spustoszone przez księży, ale którym nie wierzy ani policja, ani biskupi. Wtedy pomyślałam o zniszczeniu zdjęcia papieża" - opowiadała.

"Przemyciłam zdjęcie do NBC i schowałam w garderobie. Na próbie trzymałam zdjęcie brazylijskiego dzieciaka zabitego przez policjantów. Poprosiłam operatora, aby zrobił zbliżenie, gdy będę trzymała zdjęcie. Nie powiedziałam mu, co planuję. Wszyscy byli zadowoleni. Martwe dziecko z odległego kraju nie jest niczyim problemem" - tłumaczyła.

"Wiem, że wybuchnie wojna. Ale nie obchodzi mnie to. Znam moją Biblię. Nic mnie może mnie dotknąć. Odrzucam świat. Nikt nie może mi zrobić czegoś, co nie zostało już zrobione. Umiem śpiewać na ulicach. Nikt nie wyrwie mi gardła" - opowiadała.

Sinead następne akapity poświęca samemu programowi, aż dochodzi do momentu wykonania "War".

"Nikt się nie spodziewa. Ale na końcu nie trzymam zdjęcia dziecka. Trzymam fotografię Jana Pawła II i rwę je na kawałki. Krzyczę ‘walczcie z prawdziwym wrogiem'. Oszołomiona widownia zamilkła. Za kulisami dosłownie nie było nikogo. Wszyscy ludzie zniknęli. Razem z moim menedżerem, który zamknął za sobą drzwi, zniknął na trzy dni i odłączył telefon" - wspominała.

O'Connor budynek stacji opuszczała razem z asystentką. Przed wejściem czekało dwóch mężczyzn, którzy próbowali obrzucić gwiazdę i jej współpracowniczkę jajkami.

"Sprawa omawiana jest w wiadomościach, skąd dowiaduję się, że mam dożywotni zakaz wstępu do NBC. To boli o wiele mniej niż krzywdzone irlandzkie dzieci. (...) Wiele osób twierdzi, że zdjęcie papieża zniszczyło mi karierę. Nie tak się czuję. Czuję, że hit na szczycie list przebojów ją zniszczył, a podarcie zdjęcia postawiło ją na nowo na dobrej ścieżce"  - czytamy.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sinead O'Connor | Jan Paweł II | Saturday Night Live

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje