Reklama

Sebastian Bach aresztowany

Sebastian Bach, były frontman grupy Skid Row, od kilku miesięcy prowadzący swój autorski program w telewizji VH1, został w ubiegłym tygodniu aresztowany za posiadanie narkotyków i groźbę użycia broni. Wokalista wystosował już do fanów oświadczenie, w którym napisał między innymi, że dopóki nie udowodni mu się winy, powinni go traktować jak niewinnego człowieka.

Jeśli wierzyć raportowi policyjnemu, 33-letni Sebastian Bierk, bo tak brzmi prawdziwe nazwisko wokalisty, takim niewiniątkiem wcale nie jest. W barze "Lincroft Inn" w Middletown, w stanie New Jersey, wywołał w minionym tygodniu burdę, a pewnym momencie groził nawet barmanowi bronią, za to tylko, że ten upomniał go, aby nie pił swego drinka poza terenem baru. Nie uspokoił się nawet wtedy, gdy miał już na rękach kajdanki.

Reklama

10 tysięcy dolarów wystarczyło, by Bach wyszedł za kaucją, ale z pewnością nie oznacza to końca jego kontaktów z wymiarem sprawiedliwości. Muzyk zostanie oskarżony, oprócz groźby użycia broni i niewłaściwe zachowanie się, również o posiadanie 20 gramów marihuany i innych środków odurzających.

Sprawę pogarsza jeszcze zaprotokołowane zeznanie, w którym znalazła się między innymi taka oto odpowiedź Bacha na pytanie, czy zrozumiał zarzuty: "Tak zrozumiałem, ale tylko dlatego, że wypaliłem dziś tyle trawy".

Sebastian robi dobrą minę do złej gry. Opublikował oświadczenie, w którym stara się przekonać fanów, aby nie osądzali jego postępku, zanim wyroku nie wyda sąd.

"W tym kraju jest się niewinnym do momentu udowodnienia winy. Proszę wszystkich, aby pamiętali o tym, gdy będą czytać wszelkie informacje prasowe na temat tego niefortunnego incydentu. Czekam na rozstrzygnięcie tej sprawy na drodze prawnej, a wtedy prawda wyjdzie na jaw" - napisał w liście do fanów Sebastian Bach.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Skid Row | areszt | oświadczenie | aresztowany | Sebastian Bach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje