Reklama

Scott Weiland: Jestem niewinny

Scott Weiland stanął przez sądem w Burbank, w Kalifornii, z oskarżenia o posiadanie narkotyków, ale nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Wokalista zespołu Stone Temple Pilots ma jednak szansę uniknąć grożącej mu kary nawet roku więzienia. Czeka go jednak kolejna rozprawa.

17 maja przed północą, policjanci znaleźli w samochodzie, którym jechał Weiland, heroinę i kokainę. Muzyk utrzymywał, że narkotyki należały do prowadzącej auto 29-letniej Jennifer Lynn Sires.

Reklama

W poniedziałek, 2 czerwca, wokalista, ubrany w czarny garnitur, stawił się w sądzie w Burbank. Był bardzo grzeczny, niewiele mówił, ograniczał się do stwierdzeń typu: "Tak jest, wysoki sądzie" lub "Dziękuję, wysoki sądzie". Stwierdził, że nie jest winny stawianych mu zarzutów. Zobowiązał się, że przed kolejną rozprawą, wyznaczoną na 11 lipca, przejdzie kurację odwykową.

"Dziś poszło świetnie" - powiedział dziennikarzom wokalista, wychodząc z sali rozpraw.

Weiland zaangażował się ostatnio w zespół o roboczej nazwie The Project, w którym oprócz niego grają trzej byli muzycy grupy Guns n' Roses. Wspólnie nagrali oni dwie nowe piosenki, jednak to, czy Weiland zostanie stałym członkiem zespołu, zależy w dużym stopniu od tego, czy uda mu się przezwyciężyć chroniczne kłopoty z narkotykami.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Stone Temple Pilots | wokalista | niewinny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje