Reklama

Reklama

Rozpolitykowany Bono

Bono, lider irlandzkiej grupy U2, od dawna jest zaangażowany w próby rozwiązania problemów trapiących świat. W środę, 29 września, gościnnie wystąpił w Brighton, na dorocznym zjeździe Partii Pracy, rządzącej w Wielkiej Brytanii. Muzyk wezwał delegatów do zmierzenia się z problemami ubóstwa i AIDS na świecie.

Bono, podkreślając osiągnięcia premiera Tony'ego Blaira i ministra finansów Gordona Browna w tym zakresie, powiedział, że na scenie światowego rozwoju są oni takimi postaciami, jak John Lennon i Paul McCartney.

Jednocześnie muzyk wezwał polityków, by skończyli to, co zaczęli, i położyli kres nędzy na świecie.

"Brytania ma realną szansę spowodować zmiany, kiedy obejmie przewodnictwo w grupie G8 w przyszłym [2005] roku" - cytuje artystę BBC.

"Jeśli bogaty kraj, który ma władzę, nie może poprowadzić walki przeciwko ubóstwu na świecie, wówczas krytycy, którzy zarzucają mi, że jestem apologetą Partii Pracy, będą mieli rację" - dodał Bono.

Reklama

Lider U2 wezwał też do walki z rozprzestrzeniającą się w Afryce epidemią AIDS oraz do zmniejszenia zadłużenia Afryki. Chwalił dotychczasowe decyzje brytyjskiego rządu, który zamierza zwiększyć swoje zaangażowanie w walkę z HIV i AIDS, ale zaznaczył, że trzeba zrobić o wiele więcej.

"Lubię Tony'ego Blaira i Gordona Browna. Moim zdaniem są kimś w rodzaju Johna i Paula sceny światowego rozwoju. Lennon i McCartney zmienili mój świat wewnętrzny, a Blair i Gordon mogą zmieniać prawdziwy świat" - powiedział.

Przypomniał, że tysiące ludzi umierają w Afryce z powodu braku lekarstw, dostępnych w aptece przy każdej głównej ulicy w Wielkiej Brytanii. Powiedział też delegatom, że walka z nędzą na świecie jest równie szlachetna jak ta, którą prowadzili ich dziadkowie, walcząc z nazistami.

Bono podczas swojej przemowy zwrócił uwagę na działalność organizacji DATA (Debts, AIDS, Trade, Africa, czyli kolejno" zadłużenie, AIDS, handel i Afryka). Poparł jej nową kampanię "Niech ubóstwo przejdzie do historii", wezwał również do pomocy Sudanowi, targanemu zbrojnymi konfliktami w Darfurze.

"Myślę, że Bono jest jedyną gwiazdą, której kandydatura powinna być poważnie rozważana do [pokojowej] nagrody Nobla za działalność charytatywną" - ocenił amerykański kongresmen Jim Leach, reprezentant umiarkowanego skrzydła Republikanów. Według Leacha lider U2 nie jest "ani lewicowy, ani prawicowy", tylko trafia do samego sedna spraw.

Bono cieszy się szacunkiem zarówno u lewicowców z brytyjskiej Partii Pracy, jak i u prawicowych polityków z amerykańskiej Partii Republikańskiej. Spotykał się z możnymi tego świata, jak choćby prezydentami Stanów Zjednoczonych, papieżem Janem Pawłem II, szefem ONZ Kofi Annanem, przywódcą Rosji Władimirem Putinem czy bogatym filantropem George'm Sorosem. I u każdego zyskał sojusznika.

Wcześniej podczas dorocznych zjazdów Partii Pracy przemawiali m.in. były przywódca Republiki Południowej Afryki Nelson Mandela i były prezydent USA Bill Clinton.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: świat | U2 | AIDS | bono

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne