Reklama

Reklama

Roger Waters (Pink Floyd) twierdzi, że jest na "liście osób do likwidacji" przez ukraiński rząd. "Zachodnia propaganda"

Roger Waters znowu zabiera głos w sprawie wojny na Ukrainie. Tym razem udzielił wywiadu dziennikarzowi śledczemu, w którym ustosunkował się do głoszonych w przeszłości haseł. Opowiedział też, dlaczego te poglądy mogą być kontrowersyjne. Muzyk twierdzi, że znajduje się na "liście osób do likwidacji" ukraińskiego rządu.

Roger Waters znowu zabiera głos w sprawie wojny na Ukrainie. Tym razem udzielił wywiadu dziennikarzowi śledczemu, w którym ustosunkował się do głoszonych w przeszłości haseł. Opowiedział też, dlaczego te poglądy mogą być kontrowersyjne. Muzyk twierdzi, że znajduje się na "liście osób do likwidacji" ukraińskiego rządu.
Roger Waters udzielił rzadkiego wywiadu /Tim Mosenfelder / Contributor /Getty Images

Roger Waters (posłuchaj!) miał wystąpić w Tauron Arenie Kraków pod koniec kwietnia 2023 r. w ramach pożegnalnej trasy. Po działaniach lokalnych władz i sprzeciwie Polaków ostatecznie koncerty zostały odwołane. 

Muzyk Pink Floyd (posłuchaj!) deklarował, że on sam nie chciał odwołania wydarzeń, a sytuacja, do której doszło to "drakońskie cenzurowanie jego pracy". Krótko po tym propozycję złożył mu Łukasz Wantuch, który zaprosił go do wzięcia udziału w pomocy humanitarnej dla Ukraińców. Muzyk dotąd nie odpowiedział na propozycję. W międzyczasie został uznany persona non grata w Krakowie.

Reklama

Później dawny lider legendy progresywnego rocka napisał list do Władimira Putina, w którym chciał poznać prawdziwe przyczyny jego ataku na Ukrainę. "Coraz częściej jestem proszony, aby napisać także do Pana, więc zaczynam. Po pierwsze, czy chce Pan, żeby ta wojna się skończyła? Jeśli odpowiedziałby pan: 'Tak, proszę'. To natychmiast ułatwiłoby sprawę. Gdybyś wyszedł i powiedział: 'Federacja Rosyjska nie ma również dalszych interesów terytorialnych poza bezpieczeństwem rosyjskojęzycznej ludności Krymu, Doniecka i Lubańska'. To też by pomogło. Mówię to, ponieważ, znam kilku ludzi, którzy myślą, że chcecie najechać całą Europę, zaczynając od Polski i reszty państw bałtyckich" - pisał basista.

"Jeśli tak, to piep***ć cię, i równie dobrze możemy wszyscy przestać grać w rozpaczliwie niebezpieczną grę w nuklearnego kurczaka, którą jastrzębie po obu stronach Atlantyku, która wydaje się być dla nich wygodna. Tak, po prostu wysadzić siebie nawzajem i świat w powietrze" - kontynuował.

Roger Waters sądzi, że ukraińskie władze chcą go zlikwidować

Teraz muzyk spotkał się z dziennikarzem śledczym, Jamesem Ballem i udzielił wywiadu dla magazynu Rolling Stone. W tekście znalazła się okrojona wersja liczącej aż 13 300 znaków rozmowy. 

Artysta chciał wytłumaczyć swoje - dla wielu osób - kontrowersyjne zdanie na temat wojny wywołanej przez Rosję. W jego opinii największy problem stanowią tutaj Stany Zjednoczone, które "zabijają więcej ludzi". Media w jego opinii miały zostać zmanipulowane, a teraz manipulować, że Rosja i Chiny są złe. "Oczywiście my - kiedy mówię 'my', mówię teraz jako podatnik w Stanach Zjednoczonych - nie jesteśmy (lepsi - przyp. red.). Jesteśmy najgorsi ze wszystkich co najmniej 10 razy" - twierdzi. "Zabijamy więcej ludzi. Wtrącamy się w wybory większej liczby osób. My, amerykańskie imperium, robimy to całe g**no" - dodaje.

Po sugestiach dziennikarza na temat ludobójstwa, jakie dokonało się podczas tej wojny ze strony Rosjan i zostało udokumentowane, Waters sugeruje, że nie jest do końca prawda. "Widziałeś to w czymś, co opisałem ci jako propaganda zachodnia" - mówi. To jest dokładnie odwrotność mówiący o rosyjskiej propagandzie; Rosjanie ingerowali w nasze wybory; Rosjanie to zrobili. To wszystko kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa" - zapiera się 79-letni kompozytor.

Roger Waters idzie dalej - sądzi, że jest na niego plan, który popierają ukraińskie władze. W jego mniemaniu wszystkie ataki nienawistnych komentarzy pochodzą z domen wywodzących się z Ukrainy. 

"Nie zapominaj, że znajduję się na liście zabójstw wspieranej przez rząd ukraiński. Jestem na pie****nej liście, a oni ostatnio zabijali ludzi... Ale kiedy cię zabijają, na twoim zdjęciu piszą 'zlikwidowano'. Cóż, jestem jednym z tych pie*****ych obrazków" - mówi. "A kiedy czytam rzeczy, które zrobiłem na blogach i inne rzeczy, krytykując mnie za moje (wpisy - przyp. red.)... zawsze patrzę i widzę, skąd się to wzięło. I to zdumiewające, jak często, kiedy namierzam i widzę "da, da, da.ukraine.org". 

Dziennikarz zwraca jednak uwagę, że twierdzenie na temat takowej listy nie jest prawdziwe, ale też nie jest do końca fałszywe - ma istnieć lista osób prowadzona przez skrajnie prawicową organizację ukraińską, na której znajdują się tysiące wrogów Ukrainy - od członków grupy Wagnera aż po dziennikarzy oskarżonych o współpracę z marionetkowi rządami z regionu Donbasu. "Strona, która została całkowicie potępiona na arenie międzynarodowej - ale nie została usunięta przez sam rząd ukraiński - twierdzi, że nie jest listą zabójstw, ale raczej 'informacją dla organów ścigania i służb specjalnych' - tłumaczy James Bell.

Zdaniem Watersa to NATO spowodowało, że Rosja napadła na Ukrainę. "To niepotrzebna nikomu wojna. I ci ludzie nie powinni umierać. Rosja nie powinna być zachęcana do ataku na Ukrainę po tym, jak przez dwadzieścia lat starała się tego uniknąć w dyplomatyczny sposób od Zachodnich rządów" - dodaje.

Dalsza część rozmowy dotyczy zaangażowania Rosji i USA w wojnę w Syrii, a także jego stosunku do Izraela. Dziennikarz przytacza historię jego kolegi, innego dziennikarza, który był w Syrii torturowany. Waters nie do końca daje wiarę temu, co mówi James Bell. "Mogę żyć ze sobą i spać w nocy, wiedząc, że historia sprzedawana przez zachodnie media jest propagandą i nie jest prawdą. Znam prawdę" - mówi. Zdaniem muzyka, jego kompas polityczny sięga jedynie do karty praw człowieka z 1948 roku - to one są dla niego najważniejsze.

Kim jest Roger Waters?

Roger Waters był jednym z założycieli legendarnego zespołu Pink Floyd (posłuchaj!). W 1985 roku opuścił skład i rozpoczął karierę solową. Z każdym rokiem coraz bardziej oddala się od dawnych kolegów - nie tylko pod względem muzycznym i osobistym, ale też ideologicznym. Niedawno rozpoczął kolejną trasę koncertową, "This is Not A Drill", z którą w 2023 roku przyjedzie do Europy. Ogłoszone kilkanaście dni temu koncerty muzyka w Polsce nie spotkały się jedynie z pozytywnymi komentarzami, jak w poprzednich latach.

Muzyk, który angażuje się w sprawy społeczne i polityczne krytykował ostatnio m.in. zaangażowanie USA i NATO w konflikty - nie tylko w Ukrainie. Podczas trwającej wojny napisał list m.in. do ukraińskiej pierwszej damy sugerując, że pomoc Zachodu wcale nie wyjdzie krajowi na dobre. "Jeśli przez 'wsparcie dla Ukrainy' rozumiecie Zachód kontynuujący dostarczanie broni dla wojsk rządu w Kijowie, obawiam się, że możecie się tragicznie pomylić" - pisał Waters. Dodał też, że Stany Zjednoczone "zadeklarowały zainteresowanie tym, aby wojna trwała jak najdłużej". Pisał także, że "23 mln Rosjan zginęło chroniąc ciebie i mnie przed nazistami podczas II wojny światowej". 

Po ogłoszeniu koncertu protestowali nawet fani jego twórczości pisząc, by "zagrał u swojego kolegi Putina". Krótko później głos zabrał m.in. Łukasz Wantuch, radny z Krakowa. "Roger Waters, jawny poplecznik Putina, chce zagrać w Tauron Arenie w Krakowie. W środę mamy sesję Rady Miasta Krakowa i będę rozmawiał z prezydentem i radnymi, aby to zablokować. Takie wydarzenie to byłby wstyd dla naszego miasta. Niech zaśpiewa w Moskwie" - napisał wówczas na Facebooku.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Roger Waters

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy