Reklama

Reklama

Roger Waters (Pink Floyd) pisze list do Putina. "Chce pan, żeby wojna się skończyła?"

Ostatni czas jest niezwykle gorący dla Rogera Watersa. Muzyk Pink Floyd był krytykowany, a przez niektórych wspierany. Przez cały czas bronił swoich opinii, a w międzyczasie popadł w konflikt z krakowskim radnym. Teraz zdecydował się napisać list otwarty do Władimira Putina, w którym pyta go o prawdziwe intencje swoich działań.

Ostatni czas jest niezwykle gorący dla Rogera Watersa. Muzyk Pink Floyd był krytykowany, a przez niektórych wspierany. Przez cały czas bronił swoich opinii, a w międzyczasie popadł w konflikt z krakowskim radnym. Teraz zdecydował się napisać list otwarty do Władimira Putina, w którym pyta go o prawdziwe intencje swoich działań.
Roger Waters zwrócił się do Putina /Tim Mosenfelder / Contributor /Getty Images

Roger Waters (posłuchaj!) miał wystąpić w Tauron Arenie Kraków pod koniec kwietnia 2023 r. w ramach pożegnalnej trasy. Pierwotnie była mowa o dwóch koncertach - wydarzenia zniknęły już ze strony Live Nation. Muzyk ostatnio odwiedził Tauron Arenę w 2018 roku. Informację o odwołaniu wydarzenia potwierdził Łukasz Pytko z Działu Marketingu i Sprzedaży w Tauron Arenie Kraków

"Roger Waters nie zagra w Krakowie. Kto wspiera Putina i jego propagandę nie powinien mieć wstępu do naszego Miasta!" - napisał w mediach społecznościowych Rafał Komarewicz, przewodniczący Rady Miasta Krakowa. W podobnym tonie wypowiedział się Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący Rady. "Uznanie kogoś za osobę niepożądaną (persona non grata), a taki 'tytuł' miał otrzymać pan Waters przyniosło efekt - chyba dotarło to do niego skoro sam odwołał wydarzenie. Napisana przez nas rezolucja okazała się skuteczna. Nie chcemy w Krakowie, mieście królów Polski zwolenników rosyjskiej propagandy i kremlowskich zbrodni. Niech każdy o tym wie!".

Reklama

Muzyk nie pozostał obojętny na głosy pojawiające się w mediach. Zwrócił się do radnego oraz dziennikarzy "The Guardian" i "Gazety Krakowskiej". "Wasze gazety mylą się w swoich twierdzeniach, że ja lub mój management odwołaliśmy moje najbliższe koncerty w Krakowie. Nie odwołaliśmy. Prawdą jest, że radny miasta Krakowa, pan Łukasz Wantuch, zagroził, że zorganizuje spotkanie, na którym poprosi radę o uznanie mnie za 'Persona non grata' z powodu moich publicznych wysiłków mających na celu zachęcenie wszystkich zaangażowanych w katastrofalną wojnę na Ukrainie, zwłaszcza rządów USA i Rosji, do pracy na rzecz wynegocjowania pokoju, a nie eskalowania spraw w kierunku gorzkiego końca, który może być wojną nuklearną i końcem wszelkiego życia na tej planecie" - pisał Waters. 

Działania radnego nazwał "drakońskim cenzurowaniem jego pracy".

Roger Waters napisał list do Władimira Putina

List zaadresowany na 25 września pojawił się mediach społecznościowych artysty. Ustosunkował się w nim do zarzutów o pisanie do Oleny Żełeńskiej, a nie do Putina. Basista Pink Floyd zapytał w nim prezydenta Rosji, czy w ogóle ma dobrą wolę do zakończenia wojny i negocjacji. 

"Coraz częściej jestem proszony, aby napisać także do Pana, więc zaczynam. Po pierwsze, czy chce Pan, żeby ta wojna się skończyła? Jeśli odpowiedziałby pan: 'Tak, proszę'. To natychmiast ułatwiłoby sprawę. Gdybyś wyszedł i powiedział: 'Federacja Rosyjska nie ma również dalszych interesów terytorialnych poza bezpieczeństwem rosyjskojęzycznej ludności Krymu, Doniecka i Lubańska'. To też by pomogło. Mówię to, ponieważ, znam kilku ludzi, którzy myślą, że chcecie najechać całą Europę, zaczynając od Polski i reszty państw bałtyckich" - pisze Waters.

W dalszej części wiadomość nabiera nieco ostrzejszego tonu. "Jeśli tak, to piep***ć cię, i równie dobrze możemy wszyscy przestać grać w rozpaczliwie niebezpieczną grę w nuklearnego kurczaka, którą jastrzębie po obu stronach Atlantyku, która wydaje się być dla nich wygodna. Tak, po prostu wysadzić siebie nawzajem i świat w powietrze" - kontynuuje. 

Ex-basista Pink Floyd prosi prezydenta Rosji, by raz a dobrze opowiedział się, jaki jest jego cel. "Problem w tym, że mam dzieci i wnuki, podobnie jak większość moich braci i sióstr na całym świecie, i nikt z nas nie cieszyłby się z takiego wyniku. Więc proszę, panie Putin, dać nam to zapewnienie" - opisuje. W dalszej części listu zastanawia się, czego mógłby oczekiwać Putin za przerwanie wojny w Ukrainie i liczy, że ten okaże dobrą wolę i odpowie. "Ogromnie bym pana za to szanował i odebrał jako honorowy ruch we właściwym kierunku w kierunku trwałego pokoju. Z poważaniem, Roger Waters" - kończy muzyk.

Radny Łukasz Wantuch z propozycją dla Rogera Watersa

Waters nie ustosunkował się nadal do propozycji, którą dał mu krakowski radny Łukasz Wantuch. Polityk prosił Rogera Watersa na Ukrainę, by ten zobaczył, jak wyglądają działania wojenne. W liście napisanym po angielsku opisał, co aktualnie dzieje się za naszą wschodnią granicą. Opisał m.in. zniszczoną miejscowość Borodzianka, do której jeździł z pomocą humanitarną.

"Chciałem zaprosić Cię, abyś pojechał z nami w konwoju humanitarnym i zobaczył to wszystko na własne oczy. Po Borodziance pojedziemy następnie do Irpienia i Bucza i będziecie mieli okazję porozmawiać z ludźmi, którzy przez ponad miesiąc przeżywali koszmar rosyjskiej okupacji" - zaapelował Wantuch. 

Zwrócił też uwagę na zasięgi muzyka w mediach społecznościowych, dzięki którym mógłby uczynić coś dobrego, a robi coś całkowicie odwrotnego.

"Wola walki Ukraińców jest ogromna. Będąc po raz pierwszy we Lwowie, widziałem ogromną kolejkę ludzi. Dosłownie setki mężczyzn i kobiet stojących przed jednym budynkiem. Na początku myślałem, że to może kantor albo sklep spożywczy, ale to był punkt rekrutacyjny do ukraińskiej armii. Ukraina nie podda się, będzie walczyć, ale dzięki takim ludziom jak Ty, dzięki temu co mówisz i piszesz, będzie to dużo trudniejsza walka" - zwrócił się do legendy Pink Floyd.

"Czy nie jest ci po prostu wstyd pouczać i mówić innym, co mają robić, żyjąc w bezpiecznym kraju, wolnym od bombardowań, min i płonącego białego fosforu? Kto dał ci moralne prawo do zachowywania się jak prorok mający monopol na prawdę? Jeśli pozostała w Tobie choć odrobina przyzwoitości, proszę zweryfikuj to co mówisz z rzeczywistością. Jesteśmy w stanie zorganizować Panu transport z Krakowa do wymienionych miejscowości z pomocą humanitarną dla kilkuset osób przy pomocy dwóch busów, które mamy nieodpłatnie od firmy Strabag Polska. Nie będzie to łatwe, bo całe terytorium Ukrainy jest zagrożone atakami rakietowymi, transport lotniczy jest niemożliwy, ale mamy nadzieję, że taki wyjazd zmieni Pana poglądy" - zaoferował Łukasz Wantuch. 

Wiadomość do Rogera Watersa zakończył parafrazą z piosenki "Wish You Were Here" - "chciałbym żebyś tam był, na Ukrainie, by rozróżnić Niebo od Piekła".

Kim jest Roger Waters?

Roger Waters był jednym z założycieli legendarnego zespołu Pink Floyd (posłuchaj!). W 1985 roku opuścił skład i rozpoczął karierę solową. Z każdym rokiem coraz bardziej oddala się od dawnych kolegów - nie tylko pod względem muzycznym i osobistym, ale też ideologicznym. Niedawno rozpoczął kolejną trasę koncertową, "This is Not A Drill", z którą w 2023 roku przyjedzie do Europy. Ogłoszone kilkanaście dni temu koncerty muzyka w Polsce nie spotkały się jedynie z pozytywnymi komentarzami, jak w poprzednich latach.

Muzyk, który angażuje się w sprawy społeczne i polityczne krytykował ostatnio m.in. zaangażowanie USA i NATO w konflikty - nie tylko w Ukrainie. Podczas trwającej wojny napisał list m.in. do ukraińskiej pierwszej damy sugerując, że pomoc Zachodu wcale nie wyjdzie krajowi na dobre. "Jeśli przez 'wsparcie dla Ukrainy' rozumiecie Zachód kontynuujący dostarczanie broni dla wojsk rządu w Kijowie, obawiam się, że możecie się tragicznie pomylić" - pisał Waters. Dodał też, że Stany Zjednoczone "zadeklarowały zainteresowanie tym, aby wojna trwała jak najdłużej". Pisał także, że "23 mln Rosjan zginęło chroniąc ciebie i mnie przed nazistami podczas II wojny światowej". 

Po ogłoszeniu koncertu protestowali nawet fani jego twórczości pisząc, by "zagrał u swojego kolegi Putina". Krótko później głos zabrał m.in. Łukasz Wantuch, radny z Krakowa. "Roger Waters, jawny poplecznik Putina, chce zagrać w Tauron Arenie w Krakowie. W środę mamy sesję Rady Miasta Krakowa i będę rozmawiał z prezydentem i radnymi, aby to zablokować. Takie wydarzenie to byłby wstyd dla naszego miasta. Niech zaśpiewa w Moskwie" - napisał wówczas na Facebooku.

Radni chcą, by Roger Waters był persona non grata

"Mając na uwadze zbrodniczy atak Rosji na Ukrainę, a także wychodzące na jaw kolejne zbrodnie wojenne popełniane przez rosyjskich żołnierzy, radni Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa wyrażają oburzenie tezami i sformułowaniami wygłaszanymi przez pana Rogera Watersa, a związanymi z rosyjską inwazją na Ukrainę" - piszą radni. Uznają oni jednocześnie, że każdy, kto zachwala lub popiera prokremlowski reżim, powinien zostać uznany za persona non grata, czyli osobę niemile widzianą.

"Roger Waters jawnie wspiera Putina. Dekady rock&rollowego życia musiały zostawić ślad w umyśle Watersa. Nie da się na logikę wytłumaczyć pewnych jego działań. Jeszcze przed rozpoczęciem wojny w Ukrainie, część jego poglądów była kontrowersyjna, a teraz po prostu oszalał. Stawia znak równości między ofiarą a agresorem" - mówił Łukasz Wantuch, jeden z radnych, który popiera wniosek. Określenia persona non grata używa się w dyplomacji wobec "członka personelu dyplomatycznego lub konsularnego, który otrzymał nakaz opuszczenia terytorium kraju, w którym przebywa". 

Warto dodać, że Nick Mason i David Gilmour, czyli pozostali żyjący muzycy Pink Floyd wydali po wybuchu wojny piosenkę "Hey Hey Rise Up!" z udziałem wokalisty zespołu Boombox, Andrija Chływniuka. Ukraiński piosenkarz wykonał utwór "Czerwona kalina" przy akompaniamencie legend progresywnego rocka, a pieniądze, które udało się zgromadzić dzięki utworowi przekazali na pomoc Ukrainie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy