Reklama

Reklama

Roger Waters nie chce na koncertach fanów, którzy nie zgadzają się z jego poglądami

Długo wyczekiwany tour "This Is Not A Drill" Rogera Watersa właśnie się rozpoczął. Przekładana przez pandemię aż dwukrotnie, jak zapowiada muzyk, pierwsza-pożegnalna trasa ruszyła w Pittsburghu. Na fanów czekało kilka niespodzianek, a jedna z pewnością nie była taką, jakiej by się spodziewali.

Długo wyczekiwany tour "This Is Not A Drill" Rogera Watersa właśnie się rozpoczął. Przekładana przez pandemię aż dwukrotnie, jak zapowiada muzyk, pierwsza-pożegnalna trasa ruszyła w Pittsburghu. Na fanów czekało kilka niespodzianek, a jedna z pewnością nie była taką, jakiej by się spodziewali.
Roger Waters /Raphael Dias / Contributor /Getty Images

Występ rozpoczął się od utworu zwykle granego na końcu, czyli "Comfortably Numb". W akustycznej wersji zabrakło kultowej solówki. W setliście pojawiło się mniej piosenek Pink Floyd, a więcej solowych Watersa.

Był też nowy numer "The Bar", który mógł być nawiązaniem do słów, jakie można było przeczytać z telebimów jeszcze przed koncertem.

Uznawany za kompozytorskiego geniusza o kontrowersyjnych poglądach basista zamieścił przekaz dla wszystkich zgromadzonych. "Jeśli jesteś z tych, którzy mówią 'Uwielbiam Pink Floyd, ale nie znoszę politykowania Rogera', to możesz już sobie wyp*******ć do baru". Apel można zobaczyć poniżej:

Reklama

Złość Rogera Watersa wynika z faktu, że często jego decyzje i osądy nie są zgodne z opiniami miłośników jego twórczości. Buntujący się przed władzą wokalista zaskakiwał, m.in. na początku wojny w Ukrainie, gdy potępił Putina nazywając go gangsterem, a jednocześnie skupił się na kłamstwach polityków. Wyznał wówczas, że "brzydzi się nimi" i ich kreowaniem rzeczywistości.

"Brzydziłem się gangsterami Bushem i Blairem, gdy w 2003 roku najechali Irak, brzydziłem się i nadal się brzydzę gangsterską inwazją rządu Izraela na Palestynę w 1967 roku i późniejszą okupacją tej ziemi przez apartheid, która trwa już ponad pięćdziesiąt lat. Byłem zniesmaczony gangsterami Obamą i Clinton, którzy wydali rozkaz nielegalnych bombardowań Libii i Serbii przez NATO" - pisał w opublikowanym w marcu liście.

"Jestem zdegustowany hurtowym niszczeniem Syrii, zapoczątkowanym w 2011 roku przez zewnętrzną ingerencję w celu zmiany reżimu. Obrzydziła mnie inwazja na Liban w 1982 r., kiedy gangster Szimon Peres współdziałał z chrześcijańskimi falangistowskimi milicjami w mordowaniu palestyńskich uchodźców w obozach dla uchodźców Sabra i Szatila na południu tego kraju" - atakował polityków muzyk

Roger Waters przestrzegał także, że wojna w Ukrainie to "gra gangsterskich jastrzębi w Waszyngtonie", którzy są "pełni odwagi, bo poza zasięgiem [walk - przyp. red.]". "Niestety jednak wielu światowych przywódców to gangsterzy, a moje obrzydzenie do politycznych gangsterów nie zaczęło się w zeszłym tygodniu od Putina" - pisał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL