Na początku 2019 roku opinią publiczną wstrząsnął dokument "Leaving Neverland", w którym szczegółowo opisano nadużycia seksualne Jacksona wobec nieletnich chłopców - Wade'a Robsona i Jamesa Safechucka.
"'Leaving Neverland' kreśli portret trwałego wyzysku i oszustwa, dokumentując siłę celebryty, która pozwoliła uznanej postaci przeniknąć życie dzieci zafascynowanych gwiazdorem i ich rodziców" - czytamy w opisie dokumentu.
Na sensacyjne zeznanie mężczyzn szybko zareagowała rodzina legendarnego wokalisty, wydając oświadczenia, według których bohaterom dokumentu zależy jedynie na pieniądzach i sławie.
Rodzina Jacksona pozwała również stację HBO, twierdząc, że firma złamała podpisaną w 1992 roku z muzykiem klauzulę o zakazie dyskredytacji. Stacja była jednak zdania, że podpisane w tamtym czasie postanowienia nie są już ważne.
Sprawa ciągnie się od kilkunastu miesięcy. W tym czasie sądy niższych instancji zgodziły się ostatecznie z argumentacją Jacksonów i zezwoliły na przeprowadzenie arbitrażu w sprawie. Stacja próbowała odwołać się do federalnego sądu apelacyjnego, ten jednak w połowie grudnia ponownie stanął po stronie pozywających.
Michael Jackson na starych zdjęciach








Jak donoszą amerykańskie media, bliscy króla popu są o krok bliżej wszczęcia postępowania arbitrażowego i będą mogli walczyć o odszkodowanie w wysokości 100 milionów dolarów.
"Umowa zawierała klauzulę arbitrażową, która mówi o zdyskredytowaniu Jacksona z powodu złamania zobowiązania do poufności. My możemy jedynie orzec, czy strony zgodziły się na takie rozwiązanie. Do arbitra będzie należała decyzja, czy roszczenia są zasadne" - czytamy w argumentacji sądu.






![Festiwal FAMA 2026: trzeci dzień. Do szczęścia nie ma instrukcji [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N86DI7K9NF8VO-C401.webp)


