Reklama

Robbie Williams: Mój mózg nie działa poprawnie. Zapominam słów piosenek

Robbie Williams przyznał się, że obawia się utraty swoich wspomnień. Przez wiele lat nadużywania narkotyków wokalista obecnie nie jest w stanie przypomnieć sobie słów swoich największych hitów. Na koncertach wspomaga się prompterem.

Robbie Williams zdradził swój stan zdrowia

Robbie Williams (sprawdź przebój "Angels"!) przez wiele lat prowadził bardzo rozrywkowy tryb życia. Przygodny seks, narkotyki i alkohol dla wokalisty były na porządku dziennym. Gwiazdor był uzależniony od silnych używek, a w dodatku przyznawał, że nie potrafi poradzić sobie m.in. bez nikotyny (palił 60 papierosów na dobę).

Reklama

Williams ustatkował się przy swojej żonie Aydzie Field, z którą wziął ślub w 2010 roku (mają czworo dzieci).

Jak się jednak okazuje imprezowe życie dało się we znaki wokaliście po latach. Brytyjczyk w rozmowie z "The Sun" przyznał, że jego pamięcią jest coraz gorzej, a problemy mają wynikać z wieloletniego brania narkotyków.

Robbie Williams przyznał, że zapomina słowa swoich największych hitów, przez co na koncertach musi wspomagać się prompterem.

"Jeśli jesteś na wypełnionym po brzegi stadionie i ćpałeś przez całe swoje życie, nie spodziewaj się, że twój mózg będzie działał prawidłowo. Ostatnią rzeczą, jakiej nie chcesz w tym momencie, to zdać sobie sprawy, że zapomniałeś słów, występując przed 80-tysięczną widownią" - mówił.

"Dlatego wspieram się prompterem podczas koncertów, cierpię na ataki paniki, a to jest działanie pod wysoką presją" - zdradzał.

"Pamiętam 75 procent słów... Resztę zapominam, wtedy każę śpiewać publiczności" - zdradził Williams, który w ramach swojej rezydentury w Las Vegas, zachęcał przychodzących na jego występy Amerykanów, aby nauczyli się słów jego piosenek.

"Amerykanie, jeśli przychodzicie na mój koncert i nie znacie mojej twórczości, odróbcie lekcje, bo będziecie śpiewać razem ze mną" - opowiadał, jak radził sobie z problemem.

"To zdarza się cały czas - zapominam słów, czasem melodii piosenki" - dodał.

Przypomnijmy, że w 2017 roku Robbie Williams przerwał trasę koncertową i wylądował w szpitalu. Wtedy również miał problem natury neurologicznej.

"Moja lewa ręka zdrętwiała, a poza tym nie mogłem opanować drżenia moich ust. Miałem bóle głowy i problemy z oddychaniem" - mówił "The Sun".

"Zrobiono mi testy krwi oraz prześwietlenia, w tym mojego serca i mózgu. W nim znaleziono pewne anomalię i również coś, co przypominało krew. To było oczywiście straszne, więc podjęto decyzję, że trafię na oddział intensywnej terapii" -  wspominał Williams.

Po tygodniu lekarze pozwolili opuścić Williamsowi szpital, jednak nakazali mu odpoczynek oraz unikanie stresu.

Od tamtego czasu wokalista postanowił jeszcze bardziej o siebie zadbać. Urozmaicił dietę (je więcej warzyw kosztem mięsa), zaczął uprawiać jogę oraz więcej ćwiczyć.

"To całe doświadczenie napędziło mi niezłego stracha. Kiedy przebywasz już 43 lata na tej planecie, zdajesz sobie sprawę, że nie jesteś niezniszczalny" - mówił w tamtym czasie gwiazdor, który popularność zdobył w boysbandzie Take That (sprawdź!).

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Robbie Williams | Ayda Field i Robbie Williams

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje