Reklama

Psi okulista

Okulista mojego psa wyznał ostatnio, że jego najtrudniejszymi pacjentami są koty. W przeciwieństwie do kundli, które nieruchomo znoszą wszelkie, nawet najbardziej nieprzyjemne badania - kot ucieka źrenicami na boki, wywraca gałki oczne tył na przód, skręca kark niczym korkociąg i zaciska powieki. "Robi wszystko" - powiedział filozoficznie okulista - "żeby tylko nie pozwolić sobie wydrzeć prawdy, która mieszka w jego duszy".

Zabrzmiało ślicznie i poetycko. Gdy wychodziłem z gabinetu - szalała burza.

Reklama

* * *

Wizyta u psiego okulisty daje jeden niezwykły efekt wizualny - psie oczy dostają zielonego koloru, jakby ktoś im wkroplił atrament. Zerkając to na drogę, to na zielone oczy swojego czarnego jamnika, rozmyślałem o kociej filozofii życia.

W pewnej chwili minąłem znajomy dom i przypomniałem sobie wspaniałego psychiatrę, zresztą mojego osobistego przed laty, który zawsze mówił do mnie z zamkniętymi oczami. Powieki mu drżały, jak podczas fazy snu zwanej REM, a migotając uchylały się ledwie na milimetr, nie więcej. Źrenice doktora były nieuchwytne.

Po latach dowiedziałem się z zaskoczenia, że pan doktor dostał spory wyrok za bliżej mi nieznane przewały w swojej dziedzinie.

* * *

Po drodze ostrożnie minąłem skulonego w deszczu kudłatego gitarzystę z ciężkim futerałem. Rzadkość dzisiaj - dzisiejsi idole noszą dyskietki w kieszeniach. Zerkając na jego zmokniętą fryzurę afro przypomniałem sobie wspaniałego artystę, Józka Skrzeka.

Jeden Manitu wie, ile mu zawdzięczam i jakim podziwem go darzyłem, kiedy miałem 17 lat - i jak miło to wspominam nadal. W pewnej chwili zespół SBB osiągnął światowy poziom i dało się wyczuć, że Józek zechce pójść dalej sam.

Wówczas któryś z jego przyjaciół podszepnął mi: "Zwróć uwagę, że kiedy Józek mówi, to nie patrzy w oczy".

* * *

Potem z bliskimi jadłem kolację i wszyscy mieliśmy oczy otwarte.

* * *

Wieczorem zobaczyłem w telewizji Danutę Waniek i zrozumiałem, że to o niej najbardziej mówił psi okulista. Kobieta robiła wszystko, co tylko może zrobić woltyżerka ludzka, żeby nie dało się z jej oczu wyczytać prawdy. Im więcej wypowiadała myśli o niezależności mediów - tym bardziej jej głowa skręcała w tył.

Gdy z chłodną troską wspominała o swojej bezstronności politycznej - jej głowa skakała brodą w stronę sufitu. A kiedy na koniec wyraziła przeświadczenie, że w swej działalności od zawsze kierowała się interesem państwa polskiego - jej gałki oczne zawirowały niczym piłki pingpongowe Chińczyków, czyli we wszystkich kierunkach, tylko nie w kierunku kamery i rozmówcy.

* * *

To mój pierwszy felieton dla Interii. Stukam go przed snem, słuchając wspaniałej płyty Conora Obersta. Przysłał mi ją z Londynu przyjaciel o ksywce Bestia, który zawsze wszystkim patrzy w oczy, kiedy mówi. Muzyka się snuje, psy śpią, deszcz lekko stuka o szyby w dachu.

Tak wygląda noc. Uśmiecham się. Wyobrażam sobie, jak pan psi okulista bada oczy Romana Giertycha.

Zbigniew Hołdys

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: gałki oczne | oczy | okulista | Zbigniew Hołdys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje