Reklama

Reklama

Panika wśród austriackich promotorów

Nie zaśpiewa Lou Reed, nie przyjedzie książę Karol. Szefowie austriackich agencji koncertowych i właściciele sal widowiskowych wpadli w panikę, obawiając się, że to dopiero początek bojkotu ich ojczyzny.

Zarówno Reed, jak i brytyjski następca tronu, odwołali swoje wizyty z tego samego powodu - zaprotestowali w ten sposób przeciw wejściu do austriackiej koalicji rządzącej skrajnie prawicowego ugrupowania, kierowanego przez Joerga Heidera. Ich decyzja wywołała panikę wśród organizatorów imprez kulturalnych. Rozdzwoniły się telefony po całym świecie, pojawiły się spekulacje - kto następny?

"Zadzwoniłam do wszystkich wykonawców, których mamy zapowiedzianych na najbliższe miesiące, żeby dowiedzieć się, czy na pewno przyjadą" - powiedziała Emma Frank, szefowa Stadthalle, największej sali koncertowej Wiednia. "Jak dotąd wszyscy potwierdzili przybycie - Santana, Bryan Fery, Randy Newman, Tina Turner. Słyszałam co prawda, że Sting nie chce przyjechać, ale ludzie, którzy z nim pracują powiedzieli, że to nieprawda. Niestety, nie możemy być pewni niczego. W tym momencie wszyscy potwierdzili koncerty, ale kto wie, co powiedzą za kilka tygodni" - obawia się pani Frank.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy