Reklama

Ozzy Osbourne wspomina wypadek

Ozzy Osbourne zapewnił, że już nigdy nie wsiądzie do terenowego czterokołowca. Nie ma się czemu dziwić - 8 grudnia, jeżdżąc takim pojazdem na terenie swojej angielskiej posiadłości, słynny rockman uległ bardzo groźnemu wypadkowi. Doznał poważnych obrażeń i przez kilka dni był w stanie śpiączki. Tymczasem można już zwracać bilety na koncert Ozzy'ego, który miał się odbyć 4 lutego w katowickim "Spodku".

Wskutek nieszczęśliwego wypadku, 55-letni Ozzy doznał złamania obojczyka, ośmiu żeber i kręgu szyjnego. Osiem dni przebywał na oddziale intensywnej terapii w stanie śpiączki.

Reklama

"Kiedy się obudziłem, byłem tak zaskoczony, że gdyby ktoś mi powiedział, iż leżałem do góry nogami mając na sobie kilt, uwierzyłbym. Mogłem zginąć albo zostać sparaliżowany" - mówił Osbourne.

Wokalista wyraził wdzięczność swemu ochroniarzowi, Samowi Rustonowi, który uratował mu życie. Dwukrotnie wykonał on Ozzy'emu oddychanie metodą usta-usta

"Gdyby nie Sam, prawdopodobnie bym nie żył. Dwa razy uratował mi życie" - twierdzi Ozzy w rozmowie z brytyjskim "Sunday Mirror".

"Jestem Ozzy Osbourne, rockandrolowiec, ale wygląda na to, że nie powinienem wystawiać nosa poza frontowe drzwi mojego domu" - dodał wokalista.

Na razie Ozzy pozostanie w Anglii. Opuścił już szpital, lecz do USA będzie mógł powrócić dopiero wtedy, gdy lekarze wyrażą na to zgodę.

Ozzy odwołał wówczas całe europejskie tournee, w tym koncert w Polsce. Polski promotor poinformował właśnie, że nowa data występu artysty w zostanie podana w bliżej nieokreślonym terminie.

Bilety zachowują co prawda ważność, lecz jeśli ktoś chce zwrócić wejściówkę, może to zrobić w miejscu jej zakupu do 4 lutego, a po tym terminie już tylko w siedzibie firmy Odyssey, przy ul. Puławskiej 26/2, w Warszawie.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wypadek | koncert | bilety | wypadku | Ozzy Osbourne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje