Reklama

Reklama

Ozzy Osbourne przed operacją musiał przyjąć od anestezjologa poczwórną dawkę znieczulenia

"Książe ciemności" udowodnił, że jest niezwykły pod wieloma względami. Okazuje się, że musiał otrzymać czterokrotnie większą dawkę znieczulenia niż "przeciętny" pacjent. "To były dwie pełne strzykawki" – wyznał.

"Książe ciemności" udowodnił, że jest niezwykły pod wieloma względami. Okazuje się, że musiał otrzymać czterokrotnie większą dawkę znieczulenia niż "przeciętny" pacjent. "To były dwie pełne strzykawki" – wyznał.
Ozzy Osbourne opowiedział o swoich "szalonych latach" /David Crotty /Getty Images

73-letni były frontman Black Sabbath opowiedział w stacji radiowej Sirius XM, jak wytrącił z równowagi lekarza, którego zadaniem było podanie mu narkozy. Twierdzi, że zdarzyło się to w "szczytowym okresie" zażywania przez niego narkotyków.

Po podaniu pierwszej leku, Ozzy ciągle z ożywieniem perorował, więc poirytowany anestezjolog miał go w końcu zapytać: "Dlaczego jeszcze nie śpisz?". Osbourne wyjaśnił, że skończyło się na czterokrotnie większej dawce środka znieczulającego - z powodu ówczesnej wysokiej tolerancji jego organizmu na tego typu substancje chemiczne.

Reklama

W wywiadzie przyznał też, że choć jego "dzikie dni" już się skończyły i porzucił większość swoich zgubnych nałogów, miewa silne pokusy, by do nich wrócić.

Powiedział, że ostatnio wydał 600 funtów (ok. 3400 zł) na konopie indyjskie w jednym z legalnych sklepów z marihuaną blisko jego domu w Los Angeles i... prawie zapalił. "Pomyślałem, po co do cholery to kupiłem? Cztery uncje? Akurat przechodziłem Covid, więc i tak nie mogłem palić" - stwierdził.

Ozzy ciągle ma problemy ze zdrowiem, po niemal śmiertelnym wypadku na quadzie w 2003 roku, po którym potrzebował operacji i długiego okresu rekonwalescencji. Na nieszczęście w 2019 roku, we własnym domu w Los Angeles, przewrócił się w łazience, co pogłębiło tamtą kontuzję. Wtedy zdiagnozowano u niego także chorobę Parkinsona.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy