Reklama

Reklama

Obsesja Marilyn Mansona

Marilyn Manson ma obsesję na punkcie bezpieczeństwa we własnym domu. Mimo, że jego rezydencja jest ogrodzona i zaopatrzona w system kamer, wokaliście zdarza się wstać w środku nocy i oddać kilka strzałów w kierunku wyimaginowanego intruza, czającego się w ciemnościach.

Pełen energii i pewności siebie na scenie, we własnym domu Manson zmienia się w zalęknionego i ogarniętego obsesją człowieka.

"Mam wszędzie kamery. Czasami wpatruje się w ekran do późnej nocy, paranoicznie sącząc absynt i wyobrażając sobie różne podejrzane odgłosy" - zwierza się muzyk.

Manson przyznaje, że od czasu do czasu zdarza mu się strzelać z wiatrówki w kierunku, skąd dochodzą budzące obawy dźwięki, ale zwykle okazuje się, że nic tam nie ma, albo jest to zwykły kojot. Gdyby jednak okazało się, że ktoś faktycznie usiłowałby wedrzeć się do jego domu, wokalista miałby lepszy pomysł, niż zastrzelenie intruza.

Reklama

"Przypuszczalnie schwytałbym go i kazałbym mu oglądać godzinami beznadziejne programy telewizyjne, aż w końcu byłby bliski śmierci. Dopiero wtedy zadzwoniłbym po karetkę. Nie zabiłbym go, bo wtedy musiałbym iść do więzienia" - mówi kontrowersyjny muzyk.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL