Reklama

Reklama

Nie chciała sławy, wywołała ogromny skandal. Wkrótce premiera dokumentu o Sinead O'Connor

30 września Showtime zaprezentuje film dokumentalny na temat burzliwej kariery irlandzkiej artystki Sinead O'Connor. Z zapowiedzi produkcji wiadomo, że ponownie poruszony zostanie wątek jej słynnego wystąpienia w "Saturday Night Live", podczas którego zniszczyła zdjęcie Jana Pawła II.

30 września Showtime zaprezentuje film dokumentalny na temat burzliwej kariery irlandzkiej artystki Sinead O'Connor. Z zapowiedzi produkcji wiadomo, że ponownie poruszony zostanie wątek jej słynnego wystąpienia w "Saturday Night Live", podczas którego zniszczyła zdjęcie Jana Pawła II.
Sinead O'Connor wielokrotnie nagłaśniała problem pedofilli w Kosciele /Independent News and Media /Getty Images

"Nothing Compares", bo tak nazywać będzie się dokument o Sinead O'Connor został przygotowany przez telewizję Showtime. Jego premiera odbędzie się 30 września. Wcześniej film prezentowano na festiwalu Sundance.

Reżyserką została Kathryn Ferguson. W dokumencie zobaczymy nagrania z koncertów i nieznane materiały wideo z lat 1987 - 1993.

W drugiej połowie miesiąca zaprezentowano trailer produkcji, w którym widzimy m.in. odwołania od największego skandalu w karierze artystki, czyli jej występu w "Saturday Night Live" w 1992 roku. W zwiastunie słyszymy również słowa o tym, że Irlandka "nigdy nie chciała zostać gwiazdą popu".

Reklama

"Natknęłam się na artykuł o rodzinie, która chciała pozwać Kościół za przestępstwa seksualne na dzieciach i wyciszanie tematu. Wszystko, w co wierzyłam, było kłamstwem" - słyszymy w zwiastunie.

"Praca artysty często polega na rozpoczynaniu trudnych rozmów. Po to jest sztuka... Próbowali mnie pogrzebać. Nie zdawali sobie sprawy, że jestem nasionem" - mówiła.

Największy skandal w historii telewizji? Podarła zdjęcie papieża. Chcieli ją zniszczyć

3 października 1992 roku Sinead O’Connor po raz drugi w karierze wystąpiła w kultowym show "Saturday Night Live".

Artystka stanęła na scenie programu i wykonała utwór "Success Has Made a Failure of Our Home" (z albumu "Am I Not Your Girl?") oraz niespodziewanie utwór "War" Boba Marleya, a następnie wykrzykując "walczcie z prawdziwym wrogiem" podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II. Jej protest związany był z aferą pedofilską w kościele katolickim w Irlandii i brakiem działań Watykanu w tej sprawie.

Zarówno produkcja programu, jak i sami widzowie, byli zszokowani tym, co zobaczyli. Producenci "SNL" przyznali po latach, że publiczność zareagowała całkowitą ciszą - nikt nie klaskał, gwizdał i buczał.

Występ odbił się szerokim echem w Stanach Zjednoczonych oraz na całym świecie. W walce z O'Connor zaktywizowały się przede wszystkim środowiska konserwatywne, które domagały się bojkotu artystki. Wokalistka była wygwizdywana na koncertach, publicznie niszczono jej płyty, a Joe Pesci w "SNL" tydzień później chwalił się tym, że chciałby uderzyć piosenkarkę.

Sama Sinead w późniejszych wywiadach przyznała, że nigdy nie żałowała tego, co zrobiła.

O szczegółach wydarzenia z 1992 roku opowiedziała natomiast w swojej książce "Rememberings" z 2021 roku.

"Moim celem od zawsze było zniszczenie fotografii papieża mojej matki. Reprezentowało ono kłamstwa, kłamców i ich nadużycia. Ludzie, którzy trzymali te rzeczy, byli diabłami jak moja matka. Nigdy nie wiedziałam, kiedy je zniszczę, ale byłam pewna, że zrobię to, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Mając to na uwadze, ostrożnie nosiłam je wszędzie, gdzie byłam. Bo nikogo nie obchodziły irlandzkie dzieci" - czytamy.

"Przemyciłam zdjęcie do NBC i schowałam w garderobie. Na próbie trzymałam zdjęcie brazylijskiego dzieciaka zabitego przez policjantów. Poprosiłam operatora, aby zrobił zbliżenie, gdy będę trzymała zdjęcie. Nie powiedziałam mu, co planuję. Wszyscy byli zadowoleni. Martwe dziecko z odległego kraju nie jest niczyim problemem" - tłumaczyła.

"Wiele osób twierdzi, że zdjęcie papieża zniszczyło mi karierę. Nie tak się czuję. Czuję, że hit na szczycie list przebojów ją zniszczył, a podarcie zdjęcia postawiło ją na nowo na dobrej ścieżce"  - wyjaśniała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL