Reklama

"Nie byłam w stanie nawet płakać"

Kanadyjska piosenkarka Alanis Morissette opowiada o ciężkiej poporodowej depresji.

Znana z przeboju "Ironic" wokalistka urodziła w 2010 roku syna, któremu dała na imię Ever. Poród miał miejsce w domu Alanis Morissette i był ciężkim przeżyciem dla gwiazdy.

Reklama

"Trwał bardzo długo, bo 25 godzin, był bardzo bolesny i stresujący. Bardzo to przeżyłam, starałam się jednak zachować milczenie, jak to mam w zwyczaju. Odczułam to jednak jak fizyczne ukrzyżowanie" - wspomina piosenkarka na łamach magazynu "You".

"Na szczęście był ze mną mój mąż. Kiedy go o to prosiłam, masował moją głowę. Był ze mną cały czas i to mi wystarczyło" - powiedziała.

"Stopień i intensywność poporodowej depresji zaszokowały mnie. Mam predyspozycję do wpadania w depresję, ale i tak zaskoczył mnie niesamowity ból fizyczny. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, że będę tak cierpiała. Bolało mnie prawie wszystko i to przez 15 miesięcy" - przyznaje artystka.

Z powodu depresji i bólu fizycznego, Alanis Morissette nie była w stanie normalnie egzystować.

"Czułam się, jakbym była oblana smołą, przez co każda moja aktywność wymagała ode mnie 50 razy większej energii" - żali się.

"Nie byłam w stanie nawet płakać, bo moja depresja jest tak głęboka, że graniczy z desperacją. Przeszłam przez wiele terapii i teraz czuję się lepiej. Na szczęście to wszystko nie wpłynęło na moją relację z synem" - powiedziała.

Zobacz klip Alanis Morissette do piosenki "Crazy":

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Alanis Morissette | Zach Galifianakis | Nie | depresja | ślub | poród

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje