Reklama

Nergal: Zdrowie nie ma narodowości

Sporo kontrowersji wzbudziła emisja programu "Misja specjalna" poświęcona kwestiom związanym z przeszczepami szpiku kostnego. Oświadczenie w tej sprawie wydał Nergal, lider zespołu Behemoth, który wciąż czeka na dawcę. Na ostre słowa chorego artysty oświadczeniem zareagowali dziennikarze programu.

"Polscy dawcy nie zdają sobie sprawy, że szpik, który oddali bezpłatnie dla potrzebującego Polaka może trafić do Niemiec. Na ich szpiku może zarobić niemiecka klinika, a to za sprawą wprowadzenia na polski rynek filii niemieckiej fundacji DKMS. Od dawna oburza to polskich lekarzy na co dzień zajmujących się przeszczepami" - mówi w programie reporter "Misji specjalnej".

"Zniszczyć coś autentycznie pięknego"

Reklama

Zarząd wspomnianej Fundacji DKMS Baza Dawców Komórek Macierzystych Polska postanowił zareagować na informacje przedstawione w programie.

"Polskim pacjentom ratują życie dawcy z zagranicy, a polscy dawcy ratują życie pacjentom zarówno w Polsce, jak i z innych krajów. Dawcy zarejestrowani w bazie Fundacji DKMS Polska dostępni są więc zarówno dla polskich pacjentów, jak i pacjentów z całego świata" - czytamy w oświadczeniu podpisanym w imieniu zarządu przez Kingę Dubicką.

W ostrych słowach wypowiedział się także chory na białaczkę Nergal, który czeka na dawcę z bazy. Apele o rejestrowanie się potencjalnych dawców wystosowali m.in. jego narzeczona Doda, koledzy z zespołu Behemoth, a także inne gwiazdy muzyki.

"Chcemy w ten sposób ukrócić działalność ludzi, którzy, ubierając się w pseudo-patriotyczne szaty, starają się zniszczyć coś autentycznie pięknego i dobrego, tylko i wyłącznie po to, aby zyskać medialny rozgłos i zbić w ten sposób polityczny kapitał".

"Niektórym ludziom chyba wydaje się, że wciąż mamy rok 1939 i właśnie wybucha wojna. Otóż nie. Mamy rok 2010 i wspólną Europę. Możemy bez paszportu i wizy podróżować praktycznie po całym kontynencie. Zupełnie niezrozumiałym jest więc, że niektórzy próbują zamykać granice nawet przed pomocą niesioną chorym. Zdrowie nie ma narodowości czy płci, jest uniwersalne. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to nie zasługuje na nic innego, jak tylko na to, aby przekonał się o wszystkim na własnej skórze, gdy ciężko zachoruje. Czego wszystkim oszczercom z całego serca życzymy" - napisał Nergal.

"Wprowadzanie w błąd dawców"

Zespół "Misji specjalnej" ustosunkował się do słów Nergala i Kingi Dubickiej w specjalnym oświadczeniu zaznaczając, że "nie jest przeciwny akcjom rekrutowania dawców szpiku, które uratowały już niejedno ludzkie życie".

"Zgadzamy się z opinią, że zdrowie nie ma narodowości. Niestety miewa jednak cenę. W naszym reportażu pokazaliśmy, że za szpik oddany przez polskich dawców wpisanych - często bez ich wiedzy - do niemieckiego rejestru, a następnie pobrany w Niemczech, polskie kliniki muszą płacić o wiele więcej, niż gdyby dawcy trafili do polskich banków szpiku, a do pobrania doszło na terenie naszego kraju" - czytamy.

Dziennikarze programu akcentują chęć uwypuklenia tego problemu, zaznaczając, że "w dziedzinie, która bazuje na ludzkiej ofiarności i szlachetnych odruchach serca, powinna obowiązywać pełna uczciwość i przejrzystość. Nie jest nią na pewno wprowadzanie w błąd dawców, którzy są przekonani, że oddając szpik w akcjach DKMS-u wpisują się do polskich rejestrów".

"Misja specjalna" podkreśla, że wątpliwości dotyczące działania fundacji DKMS Polska sformułowali profesorowie będący "niewątpliwie autorytetami w tej dziedzinie medycyny, ludzie którzy na co dzień ratują życie chorym na białaczkę".

"Przykro, że Pan Adam Darski - którego chorobę przyjęliśmy ze współczuciem - życzy im, a jak się domyślamy i nam, śmiertelnej choroby" - czytamy.

Zespół "Misji specjalnej" złożył Nergalowi życzenia jak najszybszego powrotu do zdrowia, dodając ,że nadal będzie śledził rozwój rynku przeszczepów w Polsce.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Behemoth | szpik | zdrowie | dawcy | Nie | Adam Nergal Darski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje