Reklama

Reklama

Muzyk grupy Avatar porównuje ostatnie płyty Black Sabbath i zespołu Abba. "Sabbath tutaj poległ"

Tony Iommi, lider Black Sabbath, wspomniał ostatnio, że nie wyklucza powrotu legendarnego zespołu.

Black Sabbath w 1975 r. Od lewej: Bill Ward, Tony Iommi, Geezer Butler i Ozzy Osbourne

Działający od 1968 r. zespół uznawany jest za formację, która zdefiniowała heavy metal, inspirując przez lata tysiące muzyków na całym świecie. Bez Black Sabbath inaczej wyglądałyby takie gatunki, jak m.in. stoner rock, thrash metal, doom metal czy grunge.

Pierwsze pięć płyt studyjnych - "Black Sabbath", "Paranoid", "Master of Reality", "Vol. 4""Sabbath Bloody Sabbath" z lat 1970-73 - do dziś stanowią kanon ciężkiego grania.

W 2013 roku trzech członków oryginalnego składu (Ozzy Osbourne, Tony Iommi i Geezer Butler) razem z Bradem Wilkiem (Rage Against The Machine) wydali album pt. "13". Krążek wyprodukował Rick Rubin

Reklama

Album zbierał różnorakie oceny - część fanów była zachwycona klasycznym brzmieniem zespołu, część narzekała na "odgrzewanie kotleta" oraz kopie swoich własnych riffów.

Niedawno nowy album nagrała także szwedzka ABBA. Płyta "Voyage" wyszła w 2021 roku.

"Zadowoleni będą na pewno księgowi, specjaliści od Excela i miłośnicy ABBY, pozostali trochę mniej, ale nie oznacza to, że "Voyage" mogą odpuścić. Wręcz przeciwnie, bo album zaprasza do magicznego, niespotykanego obecnie świata Anni-Frid, Agnethy, Bjorna i Benny'ego. Pełnego nie tylko cekinów i błyszczących strojów, ale też subtelnych ballad, przebojowych melodii i olśniewających, wzajemnie uzupełniających się głosów wokalistek" - pisał dla Interii o płycie Dawid Bartkowski.

ABBA działała od 1972 do 1982 roku. Według różnych szacunków, płyty zespołu rozeszły się w nakładzie od 380 do 500 mln egzemplarzy. Szwedzka grupa wylansowała wiele przebojów, jak pamiętne "Waterloo" (z tą piosenką wygrali Eurowizję 1974), "SOS", "Fernando", "Dancing Queen", "Money" czy "Mamma Mia".

Johannes Eckerstrom (Avatar): "Sabbath tutaj poległ"

Do obu krążków odniósł się Johannes Eckerstrom - wokalista grupy Avatar. Wydawałoby się, że bliżej będzie mu do muzyki Black Sabbath... Nie do końca.

"Jestem większym fanem Black Sabbath niż ABBY, ale miałem wrażenie, że płyta Sabbathów nagrana z Rickiem Rubinem była trochę wymuszona. Myślę, że Rick kazał im udawać, że mają po 25 lat i to nie wypaliło. Nie miało to tej samej energii" - powiedział Eckerstrom w wywiadzie dla magazynu "Metal Hammer".

"Z kolei przy nowej płycie ABBY są piosenki, przy których myślę 'to disco rozwodowe'! Ha, ha! Są to piosenki napisane przez ludzi w pewnym wieku opowiadające o życiu i oczekiwaniach osób w tym wieku. Jeśli ktoś reaktywuje zespół mając po 70 lat musi temu nadać jakieś znaczenie. Sabbath tutaj poległ" - dodał artysta.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy