Reklama

Moby o konflikcie na Bliskim Wschodzie

Moby, amerykański muzyk i DJ, od momentu zamachów terrorystycznych na Nowy Jork i Waszyngton bardzo zaangażował się w politykę. I choć póki co sam nie ma zamiaru obejmować żadnego urzędu, bardzo często komentuje poczynania obecnej administracji prezydenta Busha. Tym razem skrytykował polityków za to, że nie potrafią zapewnić pokoju na Bliskim Wschodzie.

W miniony weekend, podczas samobójczych ataków przeprowadzonych przez Palestyńczyków, zginęło w Jerozolimie ponad dwadzieścia osób, a prawie 200 zostało rannych. Izrael wypowiedział więc Autonomii Palestyńskiej wojnę. Moby nie zgadza się z takim zachowaniem, ale z drugiej strony potępia zamachowców.

Reklama

"Niech to szlag. Trzy zamachy samobójcze w ciągu 24 godzin? Zabijają niewinnych ludzi! Nie obchodzi mnie to, co mówią politycy, nie obchodzą mnie kwestie rasowe, ani sprawy autonomii, ani nawet historyczne zaszłości. Zginęli niewinni ludzie i nie widzę powodów, dla których któraś ze stron miałaby tolerować takie zachowanie. Czy Arabowie myślą, że Allah naprawdę pochwala zabijanie niewinnych ludzi? Fanatyzm religijny, nie tylko islamski, zaczyna opanowywać cały świat. Skoro politycy nie potrafią tego załatwić, to sami ludzie powinni pójść po rozum do głowy i przestać zabijać niczemu nie winnych ludzi - napisał Moby na swojej internetowej stronie.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Moby | Bliski Wschód | Richard Melville Hall

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje