Reklama

Mike Patton: Obsikał czy nie obsikał?

Mike Patton, były wokalista Faith No More, obecnie frontman grup Tomahawk i Fantomas, wydał oświadczenie, w którym wyjaśnia okoliczności zajścia, które miało miejsce w londyńskiej "Astorii" 10 marca br., kiedy to ponoć oddał mocz na stojącego pod sceną ochroniarza. Kłopot w tym, że trudno jego wersję wydarzeń potraktować poważnie.

Oto pełna treść oświadczenia, opublikowanego przez Ipecac, wytwórnię Mike'a Pattona:

Reklama

"Przed koncertem w 'Astorii' Mike Patton załatwiał ważne interesy. Członkowie nu-metalowego wewnętrznego kręgu, którzy akurat przypadkiem byli w Londynie, zaprosili Ojca Chrzestnego nu-metalu, Mike Pattona, na spotkanie. Tematem rozmowy było uzyskanie zgody Mike'a na nagranie płyty w hołdzie Faith No More oraz sprawa kontraktu, który obiecywał wiele milionów dolarów muzykom Faith No More, jeśli tylko wskrzeszą zespół i wezmą udział w największych na świecie festiwalach nu-metalowych. Do narady zasiedli potencjalni uczestnicy tych festiwali - Chino (Deftones), Brandon (Incubus), Fred (Limp Bizkit), Coby (Papa Roach), Joey (Slipknot) i Gavin (Bush) oraz Mike Patton i Bill Gould, reprezentujący Faith No More.

Rozmowy szły w dobrym kierunku, dopóki Patton nagle nie wstał od stołu negocjacyjnego i nie wybiegł z pomieszczenia. Powiedział później Johnowi Stanierowi, koledze z Tomahawk, że wszystko wzięło w łeb, kiedy Chino się upił i zaczął stawiać nierealne wymagania finansowe. Gdy tylko Patton wybiegł z 'Astorii' złapał go ochroniarz i kazał mu zabrać tą chudą dupę z powrotem i dokończyć rokowania. Mike odmówił i wdał się w szarpaninę. W końcu jednak zwyciężył zdrowy rozsądek i rozmowy wznowiono.

Tuż przed koncertem Kevin Rutmanis i Duane Denison, koledzy z Tomahawk, pomogli Mike'owi odzyskać dobry humor, pokazując mu zabawki, które zakupili w jednym z najlepszych sex-shopów w Londynie. Jedną z nich był piękny gumowy penis na wodę. Wtedy Mike wpadł na pomysł, jak wyrównać rachunki z kochającym nu-metal brutalnym ochroniarzem.

Wszyscy wiedzą, co było dalej. Kiedy Mike, zaciągnięty przez ochroniarzy za scenę, wydobył ze spodni sztucznego członka, wszyscy zrozumieli dowcip i byli nim bardzo ubawieni. Oprócz fotografów, którzy stali pod sceną i myśleli, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.

A wracając do negocjacji - Mike pobłogosławił płytę w hołdzie Faith No More, ale nie zgodził się na wskrzeszenie zespołu. Na razie!"

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tomahawk | Nie | Mike Patton

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje