Reklama

Mandaryna ryzykowała dla Michała

Co spowodowało wizytę Marty Wiśniewskiej na ostrym dyżurze?

Tygodnik "Twoje Imperium" twierdzi, że Mandaryna wylądowała w szpitalu nie z powodu zatrucia lodami, lecz w wyniku hipoglikemii, czyli niedocukrzenia. Gazeta twierdzi, że piosenkarce groziła nawet śpiączka cukrzycowa.

Reklama

Dlaczego Mandaryna doprowadziła się do tak krytycznego stanu? "Twoje Imperium" twierdzi, że piosenkarka spieszyła się na Hel do narzeczonego, Michała Szatkowskiego:

"Gnała do Michała na łeb na szyję. Ojciec namawiał ją, żeby trochę się przespała, bo wcześniej przejechała 1200 km, ale ona uparła się, żeby natychmiast ruszyć na Hel" - mówi tygodnikowi osoba z bliskiego otoczenia Mandaryny.

"I pojechała. Sama. Każdy kierowca wie, że droga nad polskie morze to droga przez mękę, bo wszędzie remonty" - kontynuuje.

"Zmęczenie plus stres robią swoje. A Marta, jakby tego było mało, tak pędziła do ukochanego, że zapomniała sprawdzić poziom cukru. Przy takim podejściu do cukrzycy, musiała zemdleć po przyjeździe na miejsce. Całe szczęście, że nie stało się to w czasie podróży, bo nie miałby jej kto ratować" - czytamy.

Sprawdź profil Mandaryny w Muzzo.pl.

Zobacz teledyski Mandaryny na stronach INTERIA.PL!

Twoje Imperium

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marta | Mandaryna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje