Reklama

Reklama

"Mam talent": Michał Kempa za Szymona Hołownię. Marcin Prokop szczerze o nowym prowadzącym

"Ja dobrą opinię mam, pewne już doświadczenie i zadaniu podołam. Serio mówię" - napisał kilka dni temu na Instagramie Michał Kempa, który zastąpi Szymona Hołownię w roli współprowadzącego program "Mam talent". Teraz Marcin Prokop zdradził, co myśli o nowym prowadzącym, a swój komentarz zostawił również Hołownia.

Michał Kempa został nowym współprowadzącym programu "Mam talent"

Od 2008 r. program "Mam talent" był emitowany co roku jesienią. Od samego początku w jury zasiadały Agnieszka Chylińska Małgorzata Foremniak. Od szóstej edycji towarzyszył im Agustin Egurrola.

Z kolei duetem prowadzących byli nieprzerwanie Marcin Prokop Szymon Hołownia. Ten drugi pod koniec 2019 r. pożegnał się z programem, decydując się na start w wyborach prezydenckich.

Agustin Egurrola natomiast przeniósł się do TVP, gdzie został jurorem w programie "Dance, Dance, Dance" - w maju telewizja poinformowała, że uczestników, wspólnie z Małgorzatą Foremniak i Agnieszką Chylińską, będzie oceniać tancerz Jan Kliment

Reklama

Wtedy też Marcin Prokop zdradził, że wybrał już osobę, która będzie prowadziła program razem z nim. "Zakończyłem przesłuchania kandydatów oraz kandydatek do współprowadzenia 'Mam talent' po tym, jak Szymon Hołownia zostawił po sobie duże buty do wypełnienia. I chyba już wiem, kto je założy. Wkrótce dowiecie się i wy. Będzie dobrze" - napisał.

TVN ujawnił, że jego współtowarzyszem będzie 32-letni komik Michał Kempa. W 2010 r. wygrał program "Stand up. Zabij mnie śmiechem" w Polsacie. Od 2016 r. jest komentatorem w programie "Szkło kontaktowe" w TVN24 (czasami też współprowadzącym). Pracował również jako dziennikarz radiowy i telewizyjny.

W najnowszym wpisie na Instagramie Kempa potwierdził, że TVN powierzył mu "jedno z najważniejszych stanowisk w kraju jakim jest posada współprowadzącego programu 'Mam Talent'. Czy podołam wyzwaniu? Będę się starał. Obiecuję. Bycie Szymonem Hołownią wymaga empatii, inteligencji, błyskotliwości, nienagannej prezencji, nie garbienia się i posiadania w miarę bezpiecznych poglądów na temat przerywania ciąży. To ostatnie mam - nad resztą będę pracował".

Marcin Prokop zdradził, co myśli o nowej gwieździe TVN-u. "Mógłbym napisać, że fajny taki, zabawny, że lubi mówić do ludzi per 'pan', nawet jeśli to pani. Że uwielbia staruszki (z wzajemnością), dlatego często można go spotkać pod Halą Mirowską oraz że mógłby przejąć rodzinną fabrykę brzeszczotów, ale zamiast metalurgicznej łatwizny wolał krew, pot, łzy i ugór świata rozrywki, więc szacunek. Mógłbym napisać, że postawił mi nie jedno, a dwa piwa i do tego nietanie, kraftowe, dla znawców. Ale zamiast tego wszystkiego, po prostu wkleję tutaj to, co napisała jedna z komentujących, wyczerpując temat" napisał.

Dodał do tego wspomniany komentarz: "To będzie wyglądać jak Hollywoodzkie filmy: ostry gliniarz dostaje nowego partnera, po śmierci swojego poprzedniego, który był jego przyjacielem i tak ogólnie uratował mu kilka razy życie... A teraz przychodzi młody, wymądrza się i nic nie wie o niczym i twardy nie jest. Ale na koniec filmu już jest dobrze. Ten stary gliniarz nawet zaczyna mniej pić, bo ten młody ciągle go o coś pyta i staremu już zostało mało czasu na pesymizm".

W dyskusję w komentarzach włączył się sam Szymon Hołownia, który w najnowszych sondażach wyrasta na lidera opozycji.

"Jeszcze na koniec, przed napisami, temu staremu zjawi się ten poprzedni i powie, że w ogóle to ładnie razem z tym nowym wyglądają i strzelają do wyrzutków tak synchronicznie jak petersburskie baletnice albo pływaczki synchroniczne i będzie im życzył szczęścia na nowej drodze życia, a tamten (stary) się wzruszy, ale ten poprzedni już zniknie, gdyż kamera pokaże, jak odchodzi w promieniach gasnącego dnia na niebiański komisariat. Tak będzie. Potwierdzone info" - napisał.

Kontynuację tego "filmu" dopisał jeszcze Marcin Prokop:

"Jeszcze w ostatniej scenie temu staremu wypadnie portfel, a kiedy kamera dojedzie do niego na bliskim, okaże się, że pomiędzy kartami kredytowymi, fakturami za paliwo, historyjkami z gumy 'Donald' oraz banknotami z łapówek od rodziców dzieci, które miały dostać złoty przycisk, było zdjęcie tego poprzedniego".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama