Reklama

Madder Mortem: Na przekór stereotypom

Wyobrażenie o śpiewających kobietach na scenie metalowej bywa niesprawiedliwie powierzchowne. Przekonała się o tym nie raz Agnete M. Kirkevaag, charyzmatyczna wokalistka norweskiej formacji Madder Mortem, która stanowczo odcina się od stereotypowego wizerunku śpiewającej dziewczynki o infantylnym głosie. - Jak o tym myślę, robi mi się niedobrze - mówi w rozmowie z INTERIA.PL Agnete.

- Kiedy my zaczynaliśmy, około roku 1993, całego tego konceptu pięknej i bestii [chodzi o typowy np. w metalu gotyckim wokalny duet śpiewającej kobiety i ryczącego mężczyzny - przy. red.] właściwie jeszcze nie było. Nikt się czymś taki nie interesował.

Reklama

- Dlatego w ogóle nie myśleliśmy o tym ten sposób. Nie chodziło nam o posiadanie kobiety za mikrofonem, tylko zwyczajnie, o kogoś, kto będzie śpiewać. To, czy będzie to kobieta lub mężczyzna nie było w ogóle istotne - wspomina Kirkevaag, która niedawno pojawiła się również na płycie norweskiego Winds.

- To irytujące, że tak duża część sceny metalowej ustaliła inne standardy dla śpiewających dziewczyn i facetów. Bo w tym całym koncepcie, dopóki dobrze wyglądasz w długiej sukni, to jak śpiewasz nie ma większego znaczenia. I to mnie trochę wkurza. Dlatego irytuje mnie nieraz to, jak ludzie zaczynają opisywać to, co robię podług tych właśnie schematów - gniewnie podkreśla w wywiadzie udzielonym INTERIA.PL wokalistka Madder Mortem.

- Ja piszę muzykę, śpiewam i jestem w zespole od 13 lat. Mam swoje miejsce na metalowej scenie i wiem, co robię. I podsumowywanie tego wszystkiego jedynie hasłem śpiewającej kobiety jest drażniące (śmiech). A ja chcę być po prostu wokalistką. Jasne i proste - mówi z emfazą Norweżka.

Przypomnijmy, że pod koniec marca ukazał się nowy album zespołu "Desiderata". Czwarta płyta Madder Mortem sygnowana jest logiem nowego wydawcy, angielskiej Peaceville Records.

W związku z odejściem z Century Media Records i podpisaniem nowego kontraktu na premierę następcy albumu "Deadlands" z 2002 roku przyszło czekać fanom zespołu dłużej niż zwykle. Grupa nie zmarnowała jednak tego czasu i zanim jeszcze światło dzienne ujrzał nowy longplay, Madder Mortem rozpoczął intensywną pracę nad kolejnym dużym materiałem.

- Tak, mamy już dość dużo materiału. Przynajmniej osiem utworów. Niektóre z nich są już całkowicie zrobione, inne to bardziej surowe wersje. Idzie nam bardzo dobrze. Mamy nadzieję, że zaczniemy nagrywać nową płycie w niedalekiej przyszłości. Jesteśmy jednak w nowej wytwórni i Peaceville będzie chciała zapewne trochę poczekać i zobaczyć, co dzieje się z aktualnym albumem. Mamy też w planach koncerty i trasy, dlatego trudno dokładnie powiedzieć, kiedy wejdziemy do studia. Będziemy gotowi, kiedy będziemy gotowi - z typowym dla siebie rozbawieniem zapowiada Agnete.

Tymczasem w sieci można już zdobyć wyłącznie drogą elektroniczną nowy singel formacji "My Name Is Silence". Poza dwoma utworami z "Desiderata", na materiale umieszczono również dwie wcześniej nie publikowane oficjalnie kompozycje: "All For You" i "Winterview". Oba, ponownie zarejestrowane numery pochodzą z dema "Days Of Sorrow" z 1994 roku.

Przeczytaj cały wywiad z wokalistką Madder Mortem.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wokalistka | Madder Mortem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje