Polska ma dziś swój moment. Bezpieczeństwo, nowoczesna infrastruktura, czystość, rozwinięta gastronomia, europejski standard życia i ciekawa oferta kulturalna sprawiają, że nad Wisłą pojawiła się nowa turystyczna moda - zagraniczni turyści chętniej spoglądają w stronę naszego kraju. Warto więc spojrzeć również na miasta mające ambicję stać się kolejnymi odkryciami. Jednym z nich jest Łódź, która dzięki wielkim wydarzeniom coraz śmielej wychodzi z cienia swoich bardziej oczywistych konkurentów.

Praga, Berlin, Wiedeń, Londyn. Przez lata takie kierunki były naturalnym wyborem dla osób, które chciały zobaczyć największe gwiazdy albo spędzić weekend na jednym z europejskich festiwali. Bilet na koncert bywał początkiem całej podróży. Dopiero w dalszej kolejności trzeba było znaleźć nocleg, zaplanować transport i przy okazji wygospodarować czas na zwiedzanie. Obecnie podobny scenariusz można zrealizować w Polsce, która na dobre zadomowiła się na koncertowej mapie Europy. Dla zagranicznych turystów nie jest już tylko przystankiem, lecz celem. Ale zmienia się coś jeszcze…
Mapa dużych wydarzeń kulturalnych w naszym kraju bywała dość przewidywalna. Dawniej, jeśli ktoś chciał zobaczyć międzynarodowe gwiazdy czy festiwale o szerokim zasięgu, kierował się do kilku największych miast, takich jak Kraków, Warszawa, Wrocław czy Trójmiasto. Dziś ten układ zaczyna się rozszczelniać - coraz więcej miast regionalnych buduje własne marki.
Szczególnie ciekawą pozycję ma tutaj Łódź. Otóż miasto, przez dekady kojarzone przede wszystkim z przemysłową przeszłością, obecnie konsekwentnie i skutecznie kreuje wizerunek miejsca, gdzie szeroko rozumiana kultura jest jednym z ważnych elementów miejskiej tożsamości.
Centralne położenie miasta sprawia, że stosunkowo łatwo do niego dotrzeć z różnych części kraju. Do tego dochodzi zaplecze potrzebne do organizacji dużych imprez: obiekty koncertowe, doświadczeni organizatorzy, baza hotelowa, gastronomia i infrastruktura transportowa. Z tych elementów daje się zbudować coś więcej niż kalendarz pojedynczych imprez. Łódź Summer Festival pokazał, jak działa ten mechanizm.
Przez trzy dni łódzkie Błonia stały się ogromną przestrzenią koncertową, a zainteresowanie wydarzeniem przerosło zwyczajową festiwalową frekwencję. Teren wypełniały tłumy, ale ruch festiwalowy rozlał się na całe miasto - po zakończeniu koncertów część publiczności przenosiła się do centrum, na Piotrkowską i do łódzkich klubów.

- Stworzyliśmy największy festiwal miejski w Polsce. Przede wszystkim był to jednak weekend młodych ludzi - ich radości, dobrej zabawy i wspomnień, które zostaną z nimi na lata. Artyści grali tu największe koncerty w swoim życiu, a publiczność dawała im energię, jakiej nie da się zamknąć w żadnych liczbach. Łódź pokazała, że potrafi stworzyć wielkie muzyczne święto na światowym poziomie - mówi Tomasz Piotrowski, wiceprezydent Łodzi i pomysłodawca Łódź Summer Festival.
Łódź Summer Festival udowodnił więc, że po wielkie muzyczne emocje publiczność nie musi jechać za granicę. Trzy dni wydarzenia, dwie sceny i tłumy na Błoniach pokazały, jak ogromny potencjał ma Łódź jako gospodarz imprez o ogólnopolskim zasięgu. Zainteresowanie było tak duże, że podczas jednego z najbardziej obleganych koncertów osiągnięto limit uczestników.

Łódź Summer Festival stworzył rozbudowane miasteczko festiwalowe, gdzie znalazły się strefy partnerów, atrakcje dla uczestników, wesołe miasteczko czy specjalna strefa gastronomiczna. Food trucki ustawione na odcinku ponad kilometra i 80 pojazdów z jedzeniem pozwalało spróbować kuchni z różnych stron świata, a festiwalową infrastrukturę uzupełniały pole namiotowe i strefa kamperów. Efekt? Łódź Summer Festival przez cały weekend funkcjonował jako wydarzenie, które angażowało całe miasto, łącząc muzykę, rozrywkę, gastronomię oraz miejskie życie.
Łódź nie musi jednak czekać do lata, żeby przyciągnąć wielotysięczną publiczność. Jednym z najważniejszych elementów miejskiego zaplecza pozostaje Atlas Arena. Nowoczesna hala od lat gości duże koncerty i widowiska, a jej możliwości techniczne pozwalają organizować produkcje wymagające rozbudowanej scenografii, nagłośnienia i zaplecza dla tysięcy widzów. Dla publiczności liczy się także lokalizacja, a Atlas Arena znajduje się blisko centrum i dworca Łódź Kaliska, co ułatwia dotarcie osobom przyjeżdżającym z innych miast.
W przypadku obiektów tego typu ogromne znaczenie ma regularność. Owszem, jeden spektakularny koncert potrafi wywołać ogromne zainteresowanie, lecz będzie ono tylko chwilowe. Inaczej cała seria dużych wydarzeń. Bo każde kolejne nazwisko w kalendarzu oznacza kolejną grupę osób, które mają powód, by przyjechać do Łodzi. Część wróci do domu tego samego wieczoru, część zostanie na noc, inni połączą koncert z restauracją, spotkaniem ze znajomymi albo krótkim zwiedzaniem. W ten sposób hala koncertowa staje się generatorem ruchu, który zasila także miejsca znajdujące się poza jej murami.
Muzyka to jednak ledwie jeden z powodów, dla których warto skierować się do Łodzi - miasto jest przecież od dekad związane z polskim kinem. Łódzkie Centrum Filmowe to szansa, by zajrzeć za kulisy najgłośniejszych polskich produkcji i zobaczyć świat, zazwyczaj pozostający po drugiej stronie ekranu. Sprzęt, rekwizyty i przedmioty związane z pracą filmowców pozwalają spojrzeć na kino od strony technicznej i rzemieślniczej.
Film działa przy tym na turystów trochę inaczej niż wielki koncert. Nie potrzebuje jednej daty w kalendarzu, ponieważ pozostaje częścią stałej opowieści o mieście. A Łódź ma wyjątkowe zaplecze historyczne i produkcyjne związane z kinem - to filmowa tożsamość miasta, rozwijana przez dekady i wciąż obecna w jego przestrzeni, instytucjach oraz wydarzeniach.
Łódź ma wiele atutów: centralne położenie, duże obiekty, doświadczenie w organizacji festiwali, filmową historię i zaplecze pozwalające realizować wydarzenia na dużą skalę. Ale na tym nie poprzestaje. Nie tylko pokazuje to, co już ma, lecz także tworzy nowe powody, by do niej przyjechać.
Materiał promocyjny