Reklama

K.A.S.A: Wiśniewski zasługuje na szacunek

W marcu 2003 r. ukazała się składanka największych przebojów Krzyszofa "K.A.S.Y" Kasowskiego, zatytułowana po prostu "K.A.S.A. Best". Z tej okazji K.A.S.A. udzielił obszernego wywiadu INTERIA.PL, w którym powiedział między innymi, że szanuje Michała Wiśniewskiego, lidera zespołu Ich Troje.

- Po pierwsze, Michał zasługuje na szacunek branży muzycznej, ponieważ daje nadzieję na to, że ludzie chcą jeszcze kupować płyty. I ciężko sobie na to zapracował. Nie jestem fanem muzyki Michała - chociaż pewne rozwiązania harmoniczne mogą być ciekawe, sposób podania tego jest dla mnie mało interesujący. Nie zmienia to jednak faktu, że należy mu się co najmniej 10 Fryderyków i to zupełnie nie ulega wątpliwości. To, że jest inaczej, to rezultat strasznego zakłamania zakompleksionej branży muzycznej, dziennikarzy itd. - mówi K.A.S.A. w rozmowie z INTERIA.PL.

Reklama

- Dziennikarzom warto zresztą powiedzieć, że podcinają sobie gałąź, na której sami siedzą. "Machina" na przykład tępiła polski pop. Nikt nie lubi obrywać w głównym piśmie muzycznym, w jakiś tam sposób osłabiono pop i w końcu pojawiło się coś takiego jak Ich Troje, o którym można pisać źle w każdym czasopiśmie, a i tak ludzie to kupią. Ludzie i tak nabędą ograniczoną liczbę albumów Ścianki, bo to są albumy dla fanatyków. Reklama na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" nic tu nie pomoże. Wrażliwość większości słuchaczy jest taka, że nie kupią tego i już. Ja na przykład nigdy tego nie kupię, tak samo zresztą, jak nigdy nie kupię albumu Ich Troje. Może to dziwne porównanie, ale chodzi o to, że każdy ma swoją wrażliwość, a pisanie o tym, co jest dobre, a co złe, niewiele zmieni.

- Prywatnie lubię Michała i uważam, że niewiele się zmienił, natomiast nie mnie oceniać, jaki on jest naprawdę. Niech robią to jego żona i najbliżsi. Życzę mu jak najlepiej, bo pamiętam czasy, kiedy nikt go w branży nie zauważał, myślano o Ich Troje jak o dziwakach, cudakach itd. Sporo w tym ironii losu, że to właśnie jemu udało się wypłynąć.

- Zresztą podobny numer, chociaż w nieco mniejszej skali, zdarzył się w Kielcach, gdzie chodził sobie po ulicy Piotr Marzec w czapeczce z blaszką i wszyscy się z niego śmiali. Przyznam zresztą, że ja troszkę również, chociaż trochę współpracowaliśmy. Ale inni robili to zupełnie złośliwie i ignorowali go. A to właśnie Liroy szybko pokazał, że jest numerem jeden i odniósł sukces. Mało tego, pociągnął innych za sobą. Bardzo lubię, jak los odwraca pewne sytuacje i stawia nagle wszystko na głowie.

- To mi się właśnie bardzo podoba w Ich Troje, że nikt, łącznie z nimi samymi, tego się nie spodziewał. Ich menedżer twierdzi, że się spodziewał, ale ja mu nie wierzę. Znam go dobrze i wiem, że przypadkowo zajął się Ich Troje - zupełnie przypadkowo został milionerem - dodał K.A.S.A..

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: K.A.S.A. | Po prostu | szacunek | 'Kasa' | Krzysztof Kasowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje