Reklama

Reklama

Justin Bieber opowiada o narkotykach i uzależnieniu od seksu

Justin Bieber z żoną Hailey udzielili szczerego wywiadu magazynowi "Vogue", w którym wokalista opowiada o mrocznym okresie swojego życia, uzależnieniach i wychodzeniu z nich.

Justin Bieber z żoną Hailey udzielili szczerego wywiadu magazynowi "Vogue", w którym wokalista opowiada o mrocznym okresie swojego życia, uzależnieniach i wychodzeniu z nich.
Justin i Hailey Bieberowie opowiedzieli o swoim związku /PALACE LEE /Getty Images

Na temat samego Justina Biebera, jak i jego związku z Hailey Baldwin krąży wiele plotek. Część z nich para potwierdziła w wywiadzie dla magazynu "Vogue", do którego zdjęcia zrobiła słynna fotografka Annie Leibovitz.

Wywiad został opatrzony słowami Hailey: "Jest bezpieczeństwem, jakiego zawsze pragnęłam".

Justin i Hailey poznali się jeszcze, kiedy Bieber zaczynał swoją karierę. Zaprzyjaźnili się, a długa znajomość po latach zakończyła się małżeństwem. Pobrali się po trzech miesiącach związku we wrześniu 2018 roku.

Reklama

Jednak ich związek nie był tak bajkowy, jak mogłoby się wydawać.

W wywiadzie Bieber zdradził, że był uzależniony od seksu, a więc potwierdził plotki, jakie na jego temat krążyły już od kilku lat. Dlatego, kiedy zorientował się, że stracił nad tym kontrolę, zdecydował się na życie w trwającym rok celibacie. Wraz z Hailey zdecydowali się na poczekanie z seksem do ślubu także z powodów religijnych, jak stwierdzili.

Bieber borykał się też z innym, groźnym uzależnieniem - od narkotyków. Zażywał m.in. Xanax - silny lek przeciwlękowy, który słynie z tego, że daje natychmiastowa ulgę, ale jest też mocno uzależniający.

"Robiłem rzeczy, których się wstydziłem, prowadziłem bogate życie seksualne, i myślę, że brałem Xanax, gdyż byłem sobą zażenowany. Moja mama zawsze mówiła, żeby traktować kobiety z szacunkiem. Miałem to w głowie, kiedy uprawiałem z nimi seks, dlatego tak naprawdę nigdy nie czerpałem z niego pełnej przyjemności".

Justin powiedział też: "Dotarłem do naprawdę ciemnego miejsca. Myślę, że to był czas, kiedy moja ochrona przychodziła późno w nocy i sprawdzała mój puls i czy jeszcze oddycham".

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL