Reklama

Jak rodzi się gwiazda, czyli sposoby na zdobycie popularności w sieci

Kliknęli „Opublikuj” i niecierpliwie czekali na sławę – tak przeważnie zaczyna się historia gwiazd, które zaistniały dzięki popularnym platformom internetowym. Dziś najpierw zdobywa się fanów, a potem podpisuje kontrakt z wydawcą.

Pod koniec ubiegłego roku w polskich kinach miała miejsce premiera filmu "Narodziny gwiazdy" w reżyserii Bradleya Coopera i z udziałem Lady Gagi. Historia młodej dziewczyny, która poznaje gwiazdora i za jego sprawą staje się popularna, doczekała się czwartego remake’u w Hollywood, choć podchodzimy do niej z pewnym sentymentem - dziś karierę robi się za sprawa sieci, a nie dzięki koneksjom starzejących się muzyków country. Co jakiś czas do mainstreamu przedziera się nowe "odkrycie YouTube’a". W dzisiejszych realiach branży muzycznej kariera "od pucybuta do milionera" oznacza: sprzed kamerki internetowej na scenę muzyczną. Swoje pierwsze kroki w serwisie YouTube stawiał m.in. Justin Bieber, Shawn Mendes i The Weeknd. A jak wygląda to na naszym podwórku?

Self-made man

Reklama

"W sumie jestem self made, mogę być też self broke" - śpiewa Taco Hemingway w swoim najnowszym albumie. 29-letni Filip Szcześniak próbował wytrwale. Zanim zaczął karierę muzyczną, zakosztował odrobiny sławy dzięki youtube’owemu viralowi "Hitler: w poszukiwaniu elektro". Przed tym, jak na stałe osiadł w Polsce, mieszkał w Egipcie, Chinach i Wielkiej Brytanii, od dziecka był więc dwujęzyczny. Próbował rapować po angielsku, jednak prawdziwą sławę przyniosła mu dopiero EP-ka "Trójkąt warszawski" nagrana w języku ojczystym, stworzona nakładem własnym i udostępniona bezpłatnie na oficjalnej stronie internetowej rapera i w serwisie YouTube. Dziś młody muzyk dorobił się swoich "sześciu zer" i Fryderyka, ale prawdziwym wyznacznikiem jego popularności jest łącznie kilkaset milionów odsłon w serwisie YouTube. Pomimo że właściwie nie udziela wywiadów i nie odbiera przyznawanych mu nagród, nie przestaje dzielić się swoją muzyką bezpłatnie, korzysta również z serwisu Genius, za którego pośrednictwem pomaga zinterpretować fanom swoje teksty.

Zrzuć się na krążek

W 2007 roku na portalu Sellaband.com pojawiła się zbiórka na wydanie debiutanckiego albumu młodej polskiej wokalistki z Olsztyna Julii Marcell, a właściwie Julii Górniewicz. Jako pierwszej Polce udało jej się za pośrednictwem strony zebrać 50 tys. dol. i zrealizować marzenie. Dzięki tym pieniądzom powstał album "It Might Like You" nagrany przez jedną z niemieckich wytwórni. Gdy jeszcze nikt w Polsce o niej nie słyszał, w Berlinie robiła zawrotną karierę. Ale już jej druga płyta "June" zdobyła aż siedem nominacji do Fryderyków i została nagrodzona prestiżowym Paszportem "Polityki" w kategorii "Muzyka popularna". Znamienne słowa padły w uzasadnieniu jury: "udowodniła, że karierę w muzyce pop można robić samodzielnie i na własnych zasadach". Julia Marcell obrała nietypową drogę do sławy, ale i tak sięgnęła po swoje. 

Gwiazdy pokolenia Z

Prawdopodobnie niewiele osób urodzonych przed 2000 rokiem wie o jej istnieniu, za to dla przedstawicieli swojego pokolenia Maria Jeleniewska jest prawdziwą idolką. Zaczynała od wrzucania fotografii na Instagram, teraz jest jedną z najpopularniejszych TikTokerek. Jej działalność artystyczna polega na podkładaniu obrazu pod dowolny utwór muzyczny. Nie jest piosenkarką ani aktorką, to oddzielna kategoria twórczości. Maria Jeleniewska ma już 7,6 mln obserwujących i 149,7 mln polubień. Gwiazdy jej pokroju najpierw zyskują poklask rzeszy fanów, a dopiero później podpisują kontrakty z agencjami, ona na swojej popularności zarabia już całkiem sporo. To prawdziwa rewolucja.

"Storyline" na Spotify

Jak wynika z powyższych historii, serwisy muzyczne nie są dziś jedynie miejscem, które odwiedzamy by posłuchać ulubionych utworów. Stały się platformami, w których nawiązujemy kontakty i budujemy społeczności, a dzięki którym artyści mogą się zbliżyć do swoich fanów bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dziś wykonawcy mogą łatwo poznać swoich fanów: dzięki usługom takim jak Spotify for Artist czy Apple Music for Artist mają szansę dowiedzieć się, kim są ich słuchacze, gdzie mieszkają i jakich innych wykonawców lubią. Relacja ta działa również w drugą stronę: fani dzięki nowym funkcjonalnościom lepiej poznają ulubionych artystów, stają się częścią zaangażowanej społeczności. Przykładem działań zacieśniających relację twórca-słuchacz było dodanie funkcjonalności "Wybrane przez Wykonawcę" ("Artist’s Pick"), w której autor mógł wyróżnić wybrane przez siebie utwory.

Obecnie Spotify postanowił ułatwić artystom budowanie społecznościowego aspektu swojej działalności, dodając funkcję Storyline, która przypomina zapoczątkowane przez Snapchata, a następnie wprowadzone przez Instagram i Facebook Stories. Różnica polega na tym, że relację zamieszczać będzie sam artysta. Dzięki temu z pierwszej ręki poznamy tło powstania utworu, jego tekst, interpretację - wszystko, co zechce powiedzieć o nim twórca. Independent Digital jako jedyna firma w Polsce umożliwiła udział w testach Curtisowi Walshowi, artyście, który znajduje się pod jej skrzydłami. To prawdopodobnie jedna z najciekawszych form promocji dla początkujących wykonawców działających w branży muzycznej. Sam Curtis Walsh deklaruje się jako wielki entuzjasta nowego pomysłu i jest zachwycony, że miał szansę trafić do wąskiego grona artystów z całego świata, którzy mieli okazję jako pierwsi wykorzystać nową funkcję.

- Widziałem Storyline Billie Eilish i pomyślałem, że to naprawdę świetny pomysł. To tak, jakby Spotify wprowadziło swoją własną wersję Stories które widzimy na Instagramie, Facebooku czy Snapchacie. (...) Mam nadzieję, że nowa funkcja sprawi, że słuchanie mojej muzyki będzie dla fanów jeszcze bardziej angażujące i czekam niecierpliwie, by móc poeksperymentować z nią przy kolejnych wydawnictwach - mówi artysta.

"Bądź sobą", "nawiązuj kontakt z fanami", "postaw na systematyczność" - to rady, które domorosłe gwiazdy przekazują swoim naśladowcom, marzącym, by pójść śladami idoli. Skuteczna recepta jest jak legendarny kamień filozoficzny - prawdopodobnie nie istnieje, bez wątpienia jednak trudno zrobić karierę sceniczną, odwracając się do fanów plecami. Odpowiadanie na komentarze, koncertowanie czy udzielanie wywiadów to nieodłączny element tego zawodu, szczególnie w dobie social mediów i platform muzycznych. 

Artykuł powstał we współpracy z Independent Digital.

materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje