Reklama

Grają w muzycznym niebie

Ostatni rok był szczególnie okrutny dla fanów polskiego rocka. W tym czasie na zawsze odeszli m.in. Paweł Berger (Dżem), Robert Sadowski (Madame, Houk, Robert Gawliński), Janusz Popławski (Niebiesko-Czarni), Krzysztof "Doc" Raczkowski (Vader), a ostatnio Mira Kubasińska (Breakout). W dzień Wszystkich Świętych wspominamy nie tylko najbliższych zmarłych, ale także tych, którzy dostarczali nam wzruszeń swoją twórczością i działalnością na muzycznej scenie.

Dla sympatyków hip hopu koniec 2004 roku to śmierć Ol' Dirty Bastarda, członka legendarnego kolektywu Wu Tang Clan. Russell Jones, bo tak naprawdę nazywał się ODB, miał 35 lat. Zmarł niespodziewanie w nowojorskim studiu nagraniowym, gdzie przygotowywał swój album solowy.

Reklama

Dla polskiego rocka tragiczny był szczególnie tegoroczny styczeń. W odstępie kilku dni w tragicznych okolicznościach zmarli: Paweł Berger, klawiszowiec Dżemu, i gitarzysta Robert Sadowski, znany m.in. z grup Houk, Madame i Kobong, a także współpracy z Robertem Gawlińskim. Miał na koncie także grę w Deuterze, Kulcie i grupie Robot, wspierającej Pati Yang. "Sadek" zmarł na serce.

Natomiast Berger zginął w wypadku samochodowym busa, którym zespół Dżem wracał do domu po koncercie w Rzeszowie. W pojazd wiozący muzyków uderzył inny samochód, a bus dachował i wpadł do rowu.

Śmierć zabrała także przedstawicieli starszego pokolenia rodzimego rocka - w ostatnich dniach 2004 roku odszedł Janusz Popławski, gitarzysta grupy Niebiesko-Czarni, później ceniony publicysta i wydawca magazynów muzycznych (m.in. "Gitara i Bas + Bębny", "Świat Gitary").

Całkiem niedawno, w połowie października, na skutek zawału serca zmarła Mira Kubasińska, partnerka Tadeusza Nalepy w Blackoucie, później przekształconym w Breakout. Śpiewała takie przeboje lat 70., jak: "Gdybyś kochał, hej", "Na drugim brzegu tęczy" czy "Chciałabym być słońcem". Po rozwiązaniu Breakoutu współpracowała z różnymi bluesowymi grupami, m.in. Nocną Zmianą Bluesa, Kasą Chorych, After Blues, K.G. Band i Bluesquad.

Sporym stażem na muzycznej scenie mogli się pochwalić także: Ibrahim Ferrer, kubański muzyk Buena Vista Social Club, soulowy wokalista Luther Vandross, Dick Heckstall-Smith (saksofonista Colloseum), Jim Capaldi (perkusista i autor tekstów grupy Traffic), Karl Mueller (basista Soul Asylum) czy Paul Hester (bębniarz australijskiego zespołu Crowded House).

W 2005 roku zmarły też osoby, które nie występowały na scenie, ale wywarły duży wpływ na współczesną muzykę. Mowa tu o legendarnym brytyjskim DJ-u radiowym Johnie PeeluRobercie Moogu, konstruktorze słynnych instrumentów klawiszowych. Do historii rocka przeszli także: menedżer The Doors Danny SugermanTerry Melcher, producent nagrań m.in. grupy The Beach Boys.

Poważnie w ostatnim roku ucierpiało też środowisko metalowe. Tragiczne tsunami w grudniu 2004 roku spustoszyło poważnie południowo-wschodnią część Azji, pozbawiając życia dziesiątki tysięcy osób. Wśród ofiar znalazł się także Mieszko Talarczyk, mający polskie korzenie wokalista szwedzkiej grindcore'owej grupy Nasum, który przebywał w Tajlandii na wczasach razem ze swoją dziewczyną.

Na początku maja, na skutek obrażeń poniesionych w wypadku samochodowym, zmarł natomiast David Wayne, oryginalny wokalista amerykańskiej kapeli Metal Church, znany także z Reverend, Bastardsun, Heathen i swojego solowego projektu David Wayne's Metal Church.

Z kolei pod koniec sierpnia odszedł Dennis "Piggy" D'Amour, gitarzysta i współzałożyciel kanadyjskiego Voivod. Przyczyną śmierci muzyka był nowotwór jelita grubego, którego zdiagnozowano w zaawansowanym stadium. Jak się okazało, nie było już szans na wyleczenie.

Tydzień wcześniej, 19 sierpnia, w wieku 35 lat zmarł nagle Krzysztof "Docent" Raczkowski, długoletni perkusista naszej eksportowej metalowej grupy Vader, z której odszedł w marcu tego roku. "Doc" grał także w supergrupie Dies Irae, a ostatnio gościnnie występował z Hunterem. Wspomagał również Sweet Noise. Oficjalnie nie podano przyczyny śmierci perkusisty, ale jednym z powodów rozstania z Vaderem były jego kłopoty z narkotykami.

"Doc mocno walczył ze swoimi słabostkami, które swego czasu przysporzyły nam wszystkim kłopotów. Wyszedł z tej walki, nie do końca jednak zwycięsko. Przynajmniej próbował" - te słowa Petera, lidera Vadera, z marca tego roku, niespełna pół roku później zabrzmiały niemal proroczo.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje